Znowu jakiś kretyn postrzelił dziecko :|
Nie jestem przeciwny dostepowi nawet palnej broni sportowej broni sportowej.
Ale.....
Ale powinna byc ona faktycznie przeznaczona i uzywana do uprawiania sportu,
czyli na strzelnicach sportowych. Strzelanie tam sie powinno odbywac i tam
powinna byc taka bron deponowana i przechowywana. Po co komu wiatrowka, czy
karabinek sportowy w domu? Bron mysliwska rowniez powinna byc poza
polowaniem i strzelaniem treningowym byc pod piecza kol lowieckich.



Widać, że o strzelectwie wiesz tyle co nic. Trening strzelecki w klasycznych
konkurecjach statycznych składa się przede wszystkim z treningu suchego. Albo
samo ćwiczenie składu i statyki, albo połączone ze zwalnianiem spustu ma sucho
itd. itp.
Podobnie z treningiem strzelania do rzutków i strzelania myśliwskiego z broni
śrutowej. Godzinami ćwiczy się na sucho prawidłowy szybki skład.
Wszystko to robi się w domu.
Twoje propozycja to śmierć strzelectwa i łowiectwa.

pbp


     

  myslistwo: czworak

Jak to u nas przed wojna było z myślistwem?
a to wieś wydzierżawiała pola a nie państwo



Bo prawo łowieckie było wyraźnie inne. Wiązało prawo do polowania z prawem
własności ziemi. Na terenach o rozdrobnionej strukturze roli prawo miała cała
wspólnota wiejska, czasami wydzierdżawiała prawo do polowania myśliwym, ale nie
były rzadkościa koła wiejskie-chłopskie składające sie z mieszkańców danej wsi
plus zaproszeni z sąsiedztwa.

tak na marginesie to powierzchnia terenów łowieckich  wNiemczech jest
mniejsza niż u nas a tam mają nie 100 tysięcy a 370 tysiecy myśliwych



Bo u nich myśliwi nie zamykają sie przed napływem  nowych członków różnymi
barierami tak jak u nas. I u nich łowiectwu wychodzi to na zdrowie.

pbp


  Hubertusy
no to ja opowiem o naszym
11 października pod szałasem w słoneczny dzionek zebrał się spory tłum gapiów .
Od 12 rozgrywany był konkurs derby , który niechcący wygrałem robiąc sobie tym prezent urodzinowy . Troszkę tam pogadałem nt . historii łowiectwa i jeździectwa , o świętych o legędach, o żywocie łowieckim . Był nasz ksiądz , burmistrz kilku lokalnych działaczy samorządowych , delegacja mojego koła łowieckiego , nadleśniczy i kilku tam jeszcze .
W wypadzie w teren nad jezioro Złotnickie brało udział 26 koni (super widok ) .
Las w kolorach jesieni piękne słoneczko pofałdowany pagórkami teren i ten zastęp odświętnie ubranych jeźdźców .
W tym czasie lis szukany dla najmłodszych , a bez pośrednio po terenie improwizowane polowanie na lisa , który oczywiście padł pokotem . Część nie oficjalna , to zabawa taneczna w tamtejszym szałasie i konkurs piosenki kawaleryjskiej .
Śpiewałem do 3 rano i o tej też zszedłem z parkietu .
Ci co byli wiedzą Ci co nie byli mają co żałować



  Konkurs konkursem a jak na polowaniu?
Wybaczcie przyjaciele ale filmu nie wrzucę choć nie zawiera on żadnych drastycznych scen a po prostu jest to film o obwodach łowieckich mojego koła i trwa 45min. Jest w nim wątek poświęcony mojej Ornecie z szkolenia i poszukiwania postrzałków. Nie wszyscy co oglądają nasze forum rozumieją łowiectwo a tylko czekają aby wywołac aferę.Pozdrawiam Darz Bór

     

  Hubertus AD 2007
Święto swojego patrona uczcili myśliwi z naszego regionu.

Myśliwi z naszego regionu, jak co roku bardzo uroczyście obchodzą święto swojego patrona - Św. Huberta. Jak co roku inauguruje je wspólne polowanie a potem specjalna hubertowska msza święta.

Jak co roku odbyła się ona w klasztorze sióstr Bernardynek, a koncelebrował ją duszpasterz i zarazem myśliwy ks. Jarosław Boral. A wszystko w pięknej oprawie pocztów sztandarowych sześciu kół łowieckich.

Dalsza część uroczystości odbyła się już w Klubie Nauczyciela. Jak zwykle nie zabrakło odznaczeń i wyróżnień dla zasłużonych.

A zatem decyzją kapituły odznaczeń łowieckich PZŁ w Warszawie specjalną odznaką za zasługi dla łowiectwa wyróżniono Lidię Ostrowską - wieloletnią przewodniczącą komisji Turnieju Młodych Biologów oraz Wiesławę Wojewódkę z MDK. Odznaczenie otrzymał również dyrektor Domku Harcerza. Wlodzimierz Kałczak. Natomiast brązowy medal za zasługi dla łowiectwa otrzymał duszpasterz myśliwych ks. Jarosław Boral oraz minister finansów koła łowieckiego „Odyniec” Andrzej Bandera. Specjalnymi odznakami wyróżniono również kilku członków kół łowieckich. Dla odznaczonych rozbrzmiały naturalnie myśliwskie fanfary.

Całość tej pięknej uroczystości, jak zawsze zresztą zakończyła wspólna wieczerza hubertowska. Na stołach nie zabrakło potraw z dzika i jelenia.

Źródło: http://www.tvk.wsm.wielun.pl



Mamy jakiegoś myśliwego na forum

  Czy gospodarka łowiecka mogłaby być w pełni prowadzona ...
k ale to bedzie prowadziło do prywatyzacji ?


Podobnie jak w przypadku ZULi, nikt jakoś poza robotnikami szat wtedy nie rozdzierał.Nadzór zostałby w rękach LP, i mógłby być sprawniejszy bo w chwili obecnej to jednak czysta iluzja jest.Czym innym jest względem LP takie koło łowieckie jak nie taka para firmą dzierżawiącą przestrzeń dla swoich celów? Nie widzę problemu aby koło stanęło do przetargu o dotychczasowo dzierżawiony obwód ale musi się zdecydować ponosić realne koszty takiego gospodarowania.Na obecna chwilę PZŁ pasożytuje na ciele LP, żeby jeszcze to było zdrowe ciało. W TL łatwo jest wierzyć w "nasz polski model łowiectwa, którego inni nam zazdroszczą", warto jednak rozejrzeć się wokół i do tego typu stwierdzeń podchodzić z dużą dozą krytycyzmu.

  Myśliwy dla sportu - kłusownik dla pieniędzy
2) wzbogacania naturalnej bazy żerowej dla zwierzyny w lasach,


trudno bez porozumienia z leśnikami wzbogacać bazę żerową w lesie czymkolwiek. Wg mnie rozumieć przez to należy obsiewanie poletek łowieckich czy uprawianie łąk sródleśnych. no i przyznasz mi pewnikiem ,że takie zabiegi się prowadzi. inne podobne jak np. pozostawianie miękkich liściastych do spałowania i zgryzania koron to już jest w rękach leśników. podobnie wahadłowe bramki wejsciowe dla dzików na grodzonych uprawach, czy w reszcie wprowadzanie do składu gatunków roślin przez zwierzęta pożądanych.
to co wykonują myśliwi w ramach dokarmiania trudno wg mnie nazwać wzbogacaniem bazy żerowej. zadania łowiectwa to nie tylko zadania dla myśliwych i kół łowieckich ale w powiązanych z nimi innych formacji jak policja leśnicy straż rybacka czy administracja od ministra na wójcie skończywszy. wszyscy oni w jakiejś części pełnią określone w ustawie prikazy. na ten przykład wzbogacanie bazy w lesie należy do nas leśników i uważam że robimy to całkiem należycie.

  Myśliwi nie zrzeszeni w kołach
Zalety o ktorych piszesz sa bezsprzeczne, mam porownanie, bo byłem tez co prawda krotko czlonkiem kola , ale przez uczciwosc wobec kolegów z tego koła dalem sobie z tym spokoj, powiem krotko permanenty brak czasu, do łowiska nie przyjezdza sie trzy razy do roku zeby cos "zabic" tylko wypadalo by tez cos zrobic dla gospodarki łowieckiej czyli aby ta zwierzyna byla, coz nie bede owijal w bawełne, taki model łowiectwa w mojej sytuacji jest jedynym mozliwym ze wzgledu na pracę, a i poniekad takze i koszty. Natomiast poluje z kilkoma znajomymi, znamy sie juz sporo czasu, tworzymy dosc zgrana ekipe, wiec w pewnym sensie mam namiastke kola łowieckiego

  Myśliwi nie zrzeszeni w kołach
kiedyś nawet służba leśna musiała należeć do kola łowieckiego teraz się to zmieniło można być tz "wolnym strzelcem", oczywiście po zdaniu wszystkich egzaminów i zaliczeniu stażu jeżeli nie jest się w służbie leśnej. Kiedyś należałem do kola łowieckiego pełniąc nawet wysokie funkcje . Teraz jestem wolnym strzelcem z koła odszedłem trochę zniesmaczony, ciągłe awantury, podejrzenia , wzajemne oskarżenia nie miały nic wspólnego z koleżeństwem, etyką łowiecką itd. Taki model łowiectwa mi nie odpowiadał, ja uczyłem się innego spojrzenia na łowiectwo niż to prezentowane przez koło. Jestem juz trzecim pokoleniem leśników i nauki o łowiectwie pobierałem właśnie od moich dziadów , ojców a nie od ludzi którzy maja gębę pełna frazesów obłudy. Koleżeństwo tak dla swoich, etyka tak dla innych.
Takie jest moje doświadczenie z przynależności do koła , to nie znaczy że wszędzie jest tak samo lub podobnie, i nie mam zamiaru kogokolwiek obrażać

  Myśliwi nie zrzeszeni w kołach
... Obecnie cenię sobie bardzo niezależność od koła . Wolę raz w roku zapolować ale na konkretnym i profesjonalnym polowaniu , czyli komercyjnym .
...
A z tą komercją to jestem jak najbardziej za .... Poza tym stworzenie wzorowego gospodarstwa łowieckiego jest tylko możliwe na zasadach komercji .... I tak jest z łowiectwem . Wszelkie inne pomysły to dorabianie teorii do dziadostwa .


Pozwól, że zachowam odrębne zdanie.
1. Swoją wypowiedzią obrażasz dziesiątki tysięcy myśliwych pracujących na rzecz łowisk, w których gospodarują ich koła. Aż dziw, że „cenzura” nie usunęła Twojej wypowiedzi – mnie leciały już posty za mniejsze przewinienia.
2. Pozostaje Ci współczuć, że nie widzisz różnicy pomiędzy „wykonywaniem polowania” a łowiectwem.
3. Zastanawiam się czemu w ogóle polujesz, realizujesz jakieś atawistyczne potrzeby, czy czerpiesz przyjemność z zabijania?

  Kłusownicy czy myśliwi? Nieśmiertelny temat.

To drogi sport, nie sądzę, żeby facet, który nosi broń za kilak tysięcy łykał "Czar teściowej".

Dobrze ujęte . Rzeczywiście w Polsce łowiectwo można porównać ze sportem.

Mili panowie i miłe Panie, trochę samokrytyk Doskonale wiecie, że szeregi myśliwych zasilają głównie kłusownicy (wg. obowiązującego prawa łowieckiego i ustawy o ochronie przyrody). Niestety powinniście uderzyć sie w pierś i przyznać, że PZŁ powinno byc przemianowane na PZK, bo w jego szeregach więcej kłusoli niż myśliwych z prawdziwego zdarzenia W tej "sekcie" jeden chroni drugiego i na pewno nie doniesie na policję.
Podam przykład kłusownictwa w szeregach teoretycznie wykształconych ludzi: zastrzelony myszołów na polowaniu koła SGGW (nikt nie pisnął ani słówkiem)

  Wabiki elektroniczne Cass Creek
To gadżeciarstwo i tyle...
Jak ktoś nie potrafi , nie ma słuchu i nie czuje łowiectw to niech sobie używa ...Jego strata .
Satysfakcji nie będzie miał żadnej jeśli coś w ten sposób zawabi
My musimy skończyć z tak zwaną poprawnością polityczna, uświadomić sobie musimy że takie rzeczy sie używa z lepszym bądź gorszym skutkiem...
gadżety szybko przemijają a to co faktycznie wartościowe zostaje i jest szanowane..
może ten przykład nie jest najlepszy ale go podam...
problem wszystkich kół łowieckich...:
-jak pozbyć się mięsiarzy ?
Podpowiedziałem łowczemu a on wprowadził w życie i przyniosło skutek:
-znieść indywidualne odstrzały sarny(kóz i koźląt)
-znieść tak zwane strzałowe
Po 4 latach paru "kolegów" zrezygnowało bo im ŁOWIECTWO SIĘ NIE OPŁACA

Zostają tylko wartościowi myśliwi bo łowiectwo to nie tylko polowanie
taki przykład z kaszubskiego podwórka...
Pozdrawiam i DB

  Myśliwstwo to zalegalizowane morderstwo
[quote="krakus"]Uważam, że myśliwstwo to zalegalizowane prawem, otoczone ładną oprawą, zalegalizowane morderstwo na zwierzętach, gdzie zwierzyna nie ma żadnych szans w konfrontacji z myśliwym.
Człowiek, mający kasę na to "hobby" zaspokaja niski instynkt zabijania, bycia "Panem wszechświata". Smutne to.[/quote]

Hmm...nie zaprzeczę ponieważ są takie Koła Łowieckie gdzie zamiast tradycji robi się z polowania zwykłą rzeź. Nie powiedział bym tego ogólnie o myśliwstwie. Ono zawsze istniało i będzie istnieć a to jak będą przebiegać polowania to tylko od ludzi zależy. Kiedyś mój kolega oburzył się na lekcji łowiectwa i zwrócił się do nauczyciela (myśliwego) jak można robić takie coś... i gdzie w tym jest przyjemność. Nauczyciel odpowiedział, że myśliwstwo to najprzyjemniejszy i najlepszy sposób zabicia Dlaczego ? Podał przykład na sobie. Stwierdził, że takie zabicie zwierza to jest tylko moment. Ono wyskakuje gdzieś zza drzewa ty strzelasz i po wszystkim. Tak samo z dzikami w kukurydzy gdzie tylko widać ruszające się kłosy i ciamkanie. Pach pach i po wszystkim. W czym przyjemność ? W tym samym co w wędkowaniu. I wszystko na temat.

Dziękuje za uwage

Pozdrawiam

  Panoszący się myśliwi
Coraz częściej widoczne są takie widoki, jak określona grupa trzymająca kasę w Kole łowieckim, która całą działalność koła podporządkowuje swojemu interesowi. A tych, którzy nie chcą się z tym pogodzić albo eliminują z grona myśliwych swojego koła, albo tak utrudniają np. prowadzenie polowań, że sami oni rezygnują z łowiectwa. Dla mnie to zwykłe chamstwo i powinno to być karane.

  Jak zostać myśliwym
poza ewentualnym utrudnianiem odbycia stażu



Wszystko jest ładnie i pięknie w myśl 8-letniej ustawy, ale w kołach łowieckich rządzą ludzie nie znający prawa. Chcę zaznaczyć, że nie jest dobrze z wprowadzaniem w życie prawa. Nie ma kontroli zarządów okręgowych nad przestrzeganiem prawa. W niektorych kołach członkostwo leśników nie jest mile widziane. Wręcz robi się wszystko, aby nie przyjmować leśników.
Jedynym wyjściem jest nie pchać sie tam , gdzie nas nie chcą . Ale to nie jest wyjście dla naszych zwierzaków, a o nich trzeba myśleć . Ludzie nie znający prawa łowieckiego, nie znają też prawdziwego znaczenie łowiectwa. I tak zatraca się coś co piękne. Nie można im pozostawić zagospodarowania obwodów łowieckich.

  Boimy się myśliwych
Jeśli jest prawdą to co opisano w tym artykule, to faktycznie powinno się zainteresować tym kołem Okręgową Radę Łowiecką. Jednak podchodze do takich spraw dośc sceptycznie. Najsmutniejsze jest tylko to, że kilka takich "osobników" rzuca szary cień na całą rzeszę myśliwych, a jak wiadomo ludzie szukają taniej sensacji, a temat myśliwych jest dość "chwytliwy". Wiedza na temat łowiectwa w naszym społeczeństwie jest znikoma, zresztą nie tylko łowiectwa bo i nawet przyrody, skoro dla większości ludzi sarna to żona jelenia...

  [News] Nowa moda na zabijanie zwierząt
Efekt z konfiskatą mienia będzie podobny jak w przypadku kradzieży drewna. Złodziej kupuje starego Żuka za 150 PLN i konfiskujcie go sobie, a potem jescze sprzedajcie. Kolejny raz jestem skłonny przyznać rację twierdzeniu, że najwięcej kłusowników jest wśród polującyh i to jest najniebezpieczniejsze Nie koniecznie ten jest dobrym i etycznym myśliwym, który jest najbogatszy. Niestety koła łowieckie czasem tego nie rozumieją. W tej chwili jest wiele kół, gdzie prawdziwi myśliwi odchodzą ze względów finansowych i są zastąpiani przez nowobagackich, dla których strzał do zwierzyny to podstawa łowiectwa. Gdzie te czasy, kiedy z otwartymi rękoma witano w kołach leśników

  VARMINT
-lisia skóra warta jest około 30zł(nikt z dawnych nemrodów nie chce na nie polować bo im się nie opłaca)

polujemy nie dla pieniędzy przecież bo łowiectwo dla przeciętnego myśliwego nie jest sposobem na życie czy hobby opłacalnym.
pogłowie lisów zwiększyło się nie dlatego,że nie strzelamy do niedolisków a dlatego,że nie strzelamy tyle co kiedyś w ogóle, uważam że dobrym rozwiązaniem jest jak robi się to w niektórych kołach, wydawanie odstrzału na grubą dopiero gdy mysliwy wykaże np. 2 czy 3 strzelone lisy. to niezła motywacja.
myśle,ze snajperskie zapędy troche mijają sie z łowiecką duszą przynajmniej moją. strzelanie z odległosci poł kilometra z pozycji leżacej do lisa jakoś do mnie nie przemawia, no.. ale w sumie nie musi

  200m Dużo to ? Czy dużo za mało?
Nie rozumiem co to ma wspólnego z łowiectwem jakie znam, lubię i cenię (bo lowiectwo to nie tylko efektowny strzał, do celu którego praktycznie nie widać gołym okiem)


Nic -to nie ma nic wspólnego ze starym tradycyjnym polskim łowiectwem.
Ja nie widzę nic złego i stojącego w sprzeczności z etyką łowiecką w strzelaniu zwierzyny grubej do 300m a drapieżników powyżej tej granicy.
Bardzo podziwiam i szanuję myśliwych potrafiących podejść zwierza na 15-30m.Dla mnie to też jest kwintesencja łowów i potrafię w ten sposób polować.Umiejętności strzeleckie pozwalają mi na oddawanie bardzo dalekich strzałów i nie chciałbym łamać prawa.
Można przecież zmienić tak prawo aby pozwalało na takie strzały a kto nie chce lub nie potrafi nie musi.Tych którzy chcą można wyszkolić i pobrać za to kasę...
Abstrahując od broni kulowej ...to czy podobne opowieści nie krążą u kolegów w kołach?
"-aj ta moja 16-stka to ciągnie...pstryknąłem dziczka na jakieś 130 kroków i nawet nie kwiknął "
Też mam parę podobnych opowieści w zanadrzu i na zbiorówkach sporne strzały kolegów kończyły się dziwnymi rozstrzygnięciami na moją korzyść Nikt nie chciał stać w moim sąsiedztwie....okropni:)
Teraz wywalają mnie na flanki i strzelam to co oni przepuszczą....czyli 99%
Wpienia ich to ale po polowaniu już jest oki
Darz Bór

[ Dodano: 2008-06-16, 21:36 ]

  ciekawa dyskusja
witam
Porównywanie gwary łowieckiej-myśliwskiej do przestępczej "grypsery" ...
Języki "tajne" towarzyszą grupom przestępczym na pewno od średniowiecza, jakies relikty pozostały do dzisiaj w "grypserze", ale jawne porównywanie myśliwego do przestepcy ...
Z ta kurą to Panie Marku nie dziwię się Pańskiemu nieżyjącemu koledze, ot we właściwy dla swojego hobby sposób chciał sie zapewne przekonać o mocy obalającej śrutu z wiatrówki. Szkoda że bez zgody kury na ten "eksperyment"...
Mam kilku kolegów myśliwych, z jednym od czasu do czasu strzelam z wiatrówek, śmieszy mnie jedynie ze ze swoim pneumatycznym hobby ukrywa się przed kolegami z koła. "No bo wiesz... wiatrówka..." chociaz jednego dnia więcej strzelamy z wiatrówki niż kilkunastu jego kumpli ze swoich sztucerów razem wzietych przez cały rok.
Łowiectwo towarzyszy społeczności ludzkiej od zarania dziejów, skoro jakoś się odnajduje w XXI wieku coś w tym musi być. Mi takie zachowanie nie odpowiadało, chociaż poczyniłem pewne kroki w tym kierunku aby być myśliwym, ale fakt że czegoś nie jesteśmy w stanie zrozumieć nie upoważnia nas chyba do takich ekstremalnych sądów. Może dzięki kontaktom z łowiectwem patrzę trochę innym wzrokiem na lasy, żyjące tam zwierzęta i ptaki. Może powinniśmy zrozumiec że sami też przyczyniamy sie do niszczenia naszego srodowiska ...
Nieżyjący juz ojciec mojej koleżanki przez ostatnie kilka lat swojego zycia strzelał tylko na strzelnicy, dokarmiał zwierzeta, zdejmował wnyki, wcześniej wychował kilku stażystów, przyszedł poprostu czas gdy spojżał trochę inaczej na gospodarke łowiecką.
Na wiele pytań w życiu samemu musimy sobie odpowiedzieć.
nara

  Pytanie do myśliwych na forum
Członek koła łowieckiego jest zobowiązany m.in. do :
- brania czynnego udziału w zwalczaniu kłusownictwa i szkodnictwa łowieckiego;
- podnosić wiedzę łowiecką oraz doskonalić umiejętności strzeleckie;
Polowanie zbiorowe to nie tylko samo uganianie się za zwierzyną i strzelanie do niej ale to zgodnie z tradycją i dobrymi zwyczajami łowieckimi okazja do koleżeńskiego spotkania, wymiany pogladów, opowieści, żartów. To również cała oprawa - z trębaczami, pokotem zwierzyny, chwilą zadumy nad tym co robimy i w jaki sposób spędzamy wolny czas. To spotkania braci łowieckiej w której uczestniczą całe pokolenia.
Co do odstrzałów indywidualnych to z reguły otrzymują je myśliwi którzy posiadają uprawnienia ( np. selekcjonerskie ) do odstrzału na dane gatunki zwierzyny, mają doświadczenie łowieckie, a ponadto są osobami które swoją codzienną działalnoscią, dodatkową pracą na rzecz łowiectwa zasługują na odstrzał ( w przypadku, gdy ilość zwierzyny do odstrzału - np. rogaczy, byków - jest mniejsza niż ilość selekcjonerów w kole). Znam koła w których na jednego mysliwego przypada kilka odstrzelonych kozłów, byków i dzików.
Zaliczając staż kandydacki, kurs i egzamin powinieneś być już zdeklarowany co chcesz robić w łowiectwie - czy polować z bronią, czy z ptakami łowczymi czy też być np. sympatykiem i chodzić w nagance :lol: :lol:

  Tu wacza zwolennicy z przeciwnikami ......
Należę do „wyklętych” organizacji, tzn. „Bractwo Kurkowe” (przez przypadek w Zarządzie -Strzelmistrz), Koło Łowieckie(na polowanie prawie nie jeżdżę) LOK ( przez przypadek w Zarządzie).


Nie rozumiem dlaczego istnieje dziwna tendencja do ekstrapolacji mojej wypowiedzi na rozne dziedziny zycie nie zwiazane ze strzelectwem CP.
Kto powiedzial ze organizacje powyzsze sa "wyklete"?
Nie ja.Zaznaczylem tylko ze nie bede czlonkiem bractw.I jest to moja prywatne decyzja na podstawie pobudek osobistych.
Co nie zmienia faktu ze darze szacunkiem osoby bedace czlonkami bractwa i samo przynalezenie nie wplywa na moj stosunek do tych osob.Oceniam ludzi na podstawie zachowan i czynow a nie przynaleznosci organizacyjnej.
Mysle ze ktos czyta w moich wypowiedziach to co chcialby wyczytac a nie to co tam faktycznie jest.
Nie jestem ani przeciwnikiem ani zwolennikiem.Konic kropka.
Podobnie nie jestem przeciwnikiem PZL choc nie podoba mi sie choroba toczaca te organizacje.
Sam staralem sie kilkukrotnie o przynaleznosc ale odpuscilem sobie widzac to co sie dzieje w kolach a utwierdzila mnie w mojej decyzji lektura forum lowieckiego.Tym niemniej znam paru mysliwych z dobrej strony i innych ze zlej.Ale po prostu sa takimi ludzmi i to nie lowiectwo ich takimi zrobilo tylko oni swoje chore zachowania do lowiectwa wnosza.
Dlatego temat watku moim zdaniem jest troche chybiony i wprowadza sztuczny podzial ktorego w istocie nie ma.

  Pozwolenie na broń myśliwską
Warunkiem wystąpienia o pozwolenie na broń myśliwską jest uzyskanie minimum podstawowych uprawnień do polowania co następuje po:
1) odbyciu rocznego stażu w kole łowieckim lub ośrodku hodowli zwierzyny;
2) odbyciu szkolenia przeprowadzonego przez Polski Związek Łowiecki;
3) złożeniu, z wynikiem pozytywnym, egzaminu przed komisją egzaminacyjną
powołaną przez Polski Związek Łowiecki.

Z odbycia stażu zwolnieni są:
1) osoby posiadające wyższe lub średnie wykształcenie leśne;
2) osoby posiadające inne wyższe wykształcenie o specjalności łowieckiej;
3) strażnicy łowieccy pełniący swe funkcje przez okres nie krótszy niż 2 lata;
4) cudzoziemcy oraz obywatele polscy, którzy przebywają z zamiarem stałego
pobytu za granicą, jeżeli posiadają aktualne uprawnienia do wykonywania
polowania w innym państwie;
5) osoby, które uprzednio utraciły członkostwo w Polskim Związku Łowieckim.

Sprawy te reguluje art. 42 Prawa łowieckiego – ustawy z dnia 13 października 1995 r. (Dz.U. z 2005r. Nr 127, poz. 1066 z późn. zm.)

  Obywatelu - broń się sam!

ogar napisał/-a:

zreszta jakbys przeczytal OP to zauwazylbys, ze wlasnie o takim scisle kontrolowanym dostepie marze w polsce.



To byś nie marzył o tym jaką broń byś posiadał, bo tej broni w takim ustroju mieć byś nie mógł. No chyba że zapiszesz się do koła strzeleckiego albo do koła łowieckiego, ale to możesz zrobić już teraz. Są sposoby, by sobie pozwolenie załatwić, jeszcze niedawno to było naprawdę łatwe, jak się pokombinowało od strony łowiectwa.

Cytat:

W takim razie nie mowimy o bandziorach zlodziejach, tylko o MORDERCACH, a takich jest znacznie mniejszych odsetek, glownie ze wzgledu na KONSEKWENCJE KARNE.



Bandziory miałby broń tak samo jak normalni ludzie, nie musieli by nawet planować użycia. Zaczepi, by pobić, wyciągasz broń, on wyciąga swoją - eskalacja. Nawet jak gościa zastrzelisz to jego kumpel zastrzeli Ciebie. A jak on zastrzeli Ciebie, to zezna, że zrobił to w samoobronie - szedł sobie spokojnie, a Ty wyciągnąłeś broń w jakimś paranoicznym odruchu i zacząłeś go odstraszać, bał się, że go zastrzelisz więc strzelił pierwszy. Znam ludzi, którzy nawet by z chęcią takie coś upozorowali, bo mają nawalone we łbie. W Twoim wymarzonym państwie mieliby legalnie broń, teraz z nielegalnej by takiego numeru nie wywinęli.

  Kłusownictwo
margines??

pomiedzy batem a mna toczyla sie dyskusja o lesnikach...
a jesli macie takich mysliwych w kolach co nie rozpoznawaja ptakow drapieznych to ciekawe kto im robil egzamin (chyba macie niekopmetentne osoby ktore ogranizuja kursy dla mysliwych i egzaminatorów do dupy). Ja znam ludzi w malopolsce ktorzy zostawali mysliwymi (nawet sam kiedys chcialem nim byc) i zdawali egzaminy u dr Kubackiego i dr Tomka (Łowiecka Komisja Wojewódzka i Katedra Zoologii i Łowiectwa Wydzialu Łesnego AR w Krakowie) i sa swietnymi przyrodnikami pomimo tego iz lowiectwo jest ich pasja. U mnie na studiach zdanie egzaminu z Łowiectwa to była bardzo cięzka sprawa - egzaminów nie zdawali bardzo czesto selekcjonerzy zwierzyny poniewaz nie znali ekologii poszczególnych gatunków.

  "Snajper" z wiatrówką strzelający do zwierząt
armar,
Tak więc strzelanie z wiatrówki to takie "łowiectwo" dla ubogich, których nie stać na zapisanie się do Koła Łowieckiego, albo którym strzelanie do kółeczek w kartoniku zaspokaja ich niewygórowane w sumie potrzeby...

Wszystko by było ok gdyby brzmiało tak
    Tak więc strzelanie z wiatrówki do zwierząt to takie "łowiectwo" dla ubogich, których nie stać na zapisanie się do Koła Łowieckiego, albo którym strzelanie do kółeczek w kartoniku zaspokaja ich niewygórowane w sumie potrzeby...

  Na temat LISÓW i nie tylko
Jeżeli tak wam powiedziano w kole, które urzęduje na waszym terenie. To proponuje udać się do zajadu okresowego właściwego do danego obszaru i tam zgłosić całą sprawę.
U mnie problemu z dzikami niema, bo są tylko przechodnie a jeśli czynią szkody to zawsze staramy się dogadać z ludźmi, którym stała się szkoda.
Ja osobiście bardziej psioczę na daniele te to potrafią sobie w rzepaku autostradę wydeptać (moje pola leżą miedzy dwoma kompleksami leśnymi, pomiędzy którymi one migrują), a koło nic nie morze zrobić, nie mam odstrzału, bo nie mamy ostoi zwierzyny płowej.
A wracając do dzików to proponuje zastosować środki odstraszające, powinny pomóc, w pewnym stopniu. Ale tak w sumie to się dziwie, jeżeli jest durzy stan dzików to przecież powinno to myśliwych zachęcać do polowania. Przykładowo kolega z roku jest w kole łowieckim, w którym roczny plan pozyskania dzików to 150 sztuk. On osobiście położył już 5 sztuk tego sezonu i oni jakoś nie maja z nimi tam problemu, maja pasy zaporowe, poletka żerowe, zapobiega to czynieniu szkód w uprawach. A jeżeli w kole łowieckim są osoby które dbają o swoje interesy to świadczy tylko o jednym o barakach w edukacji, na samym początku przygody z łowiectwem.

  Luźna dyskusja o Ustawie o broni...
Chłopskie koła łowieckie? A cóż to jest!!!!?????Odsyłam do historii polskiego łowiectwa!!!Chłop, to co najwyżej kłusował!!!!!A z tym dostępem do broni w czasie rozbiorów, to ostrożniej z sądami.Zaborcy nie byli idiotami i dobrze wiedzieli do czego moze służyć broń.



Operujesz telewizyjnymi stereotypami.
Chłopskie wspólnotowe koła łowieckie były dość powszechne w okresie międzywojennym, kiedy prawo do polowania powiązane było z prawem własności ziemi, na której polowano. Koła takie, do których należeli członkowie wspólnot wiejskich polowały na wspólnotowych terenach rolnych i leśnych.
Wyobraź sobie, że nawet w uznawanym za najbardziej antyobywatelski zaborze rosyjskim, na początku XX w. np. w latach poprzedzających I wś legalne posiadnie broni było powszechne. A w Galicji sytuacja była wręcz modelowo idealna.

  Cechy wrodzone psa myśliwskiego
Tenku oczywiście, wielką przyjemnością będzie dla nas, jeżeli zechcesz uczetniczyć w takim szkoleniu

Wtedy opowiemy Wam, też jak wygląda łowiectwo w Polsce.... postaramy się was przekonać, że myśliwy to nie morderca który strzela do wszystkiego co się rusza i do tego co najlepsze...prawdziwy myśliwy to człowiek, który zimą dokarmia zwierzęta, stawia paśniki i lizawki dla zwierzyny płowej, wysypuje kukurydze, kupione za własne pieniądze żołędzie dla dzików....szczególnie gdy nie obrodziły dęby, buki uprawia poletka zgryzowe i inne żeby zwierzyna nie wychodziła z lasu i nie wyrządzała szkód rolnikom.....a wreszcie z własnej kieszeni rekompensuje straty jakie i tak wyrządzi...bo przecież to tylko zwierzyna, która nie wie, że tam wchozić nie wolno...nikt nie pyta koła łowieckiego skąd są na to fundusze, ani rolnik...ani my którzy ćwiczymy na tychpolach nasze psy....mogą je uzyskiwać między innymi za oddanie do skupu tuszy ustrzelonej zwierzyny....wiem że to nie ma się nijak do tego tematu i może moderatorzy usuną tego posta, ale musiałam Wam to powiedzieć bo sama należę do tego grona...

  Kij w mrowisko - wyżłopodobne hodowle niektórych myśliwych..
Znam wielu myśliwych, w różnych zakątkach Polski, którzy hodują wyżły (w typie rasy). Latami dobierają i kryją swoje sunie (sprawdzone) tylko psami z wybitnym nosem (w ich mniemaniu) i takimiż zdolnościami w polu. Myśliwi Ci uważają (w większości), że ich psy są wielokrotnie lepsze w pracy w polu, niż wyżły z rodowodami i po próbach polowych, które zaliczy prawie każdy wyżeł - no bo w końcu do tego zostały stworzone... Ludzie Ci niejdenokrotnie jadą do odległych obwodów łowieckich, gdzie "podobno" jest pies o wybitnych walorach użytkowych: "Ty Wiesiek to ma taaakiego wyżła..." Wkładają mnóstwo pracy i zaangażowania w swoje "hodowanie" psów myśliwskich - bo tak możemy ewentualnie nazwać ich "produkcję"... śmieją się przy tym z psów rodowodowych takich jak moje. Ich pies będzie bez dwóch zdań doskonały w polu, mojego można ewentualnie sprawdzić, czy podołą... Ech... mówię Wam szkoda dyskutować.
Jak myślicie dlaczego tak jest... W końcu łowiectwo i myśliwstwo to też pasja dla ludzie z trochę grubszym portfelem niż średni krajowy.
Dlaczego myśliwi rozdają swoje psy znajomym, dlaczego nie chcą psów z papierami (dla porównania: w kole łowieckim, z którym mam kontakt wpisowe kosztuje 10 tys. zł a rodowodowy wyżeł niemiecki 1,5 - 2 tys.), dlaczego...

wszystkie zawarte wyżej treści są tylko moimi przemyśleniami na w/w temat, moje poglądy są skrajnie różne od opisanych, chcę tylko wywołać dyskusję, a pod skóra czuję, że tomaszek da sie wciągnąć

  Myśliwi - czy czynią tylko zło dla przyrody
Dlatego Eden powiniene nam przedstawić (ze szczegółami) jakie ma cele koło myliwskie.



Ja nieco ubiegnę...

Art. 3.
Celem łowiectwa jest:
1) ochrona, zachowanie różnorodnoci i gospodarowanie populacjami zwierz?t
łownych,
2) ochrona i kształtowanie rodowiska przyrodniczego na rzecz poprawy warunków
bytowania zwierzyny,
3) uzyskiwanie możliwie wysokiej kondycji osobniczej i jakoci trofeów oraz
właciwej liczebnoci populacji poszczególnych gatunków zwierzyny przy
zachowaniu równowagi rodowiska przyrodniczego,
4) spełnianie potrzeb społecznych w zakresie uprawiania mylistwa, kultywowania
tradycji oraz krzewienia etyki i kultury łowieckiej.



Co do wypowiedzi p@nzio łagodz?cego sytuację... Nie uważam, że dyskusja się zaostrza... Najważniejsze jednak, aby podawać argumenty. Jeli kto uważa, że artykuł został napisany nierzetelnie i że podane w nim okolicznoci nie s? prawdziwe, to musi to udowodnić i niech nie myli, że ograniczenie się do stwierdzenia:

Co do artykułu w gazecie wyborczej został on bardzo nieżetelnie napisany, a komentarzee w tej sprawie poniżej krytyki wypowiadaj? się ludzie którzy nie maj? zielonego pojęcia o mylistwie.



bez podania argumentów nas przekona.

  Myśliwi - czy czynią tylko zło dla przyrody
Oprócz krytyki i dyskusji napewno, będzie można zaproponować pomysły, na zmiane modelu polskiego łowiectwa


No chyba sam w to nie wierzysz. Nie chodzi mi tu o teorię dot. ls.12,5/6,5,r.8/5;11,5 [5b,5z,20bk]łowiectwa, ale o praktykę. Jeśli w Polsce jest jakiś układ, to na pewno jest to klan mysliwych. Tu grupują się możni tego świata: obrzydliwie bogaci biznesmeni, wyżsi urzędnicy państwowi, wpływowi politycy, dyplomaci a często i hierarchia koscielna, oraz oczywiście bardziej inteligentni gangsterzy. Jesli chcesz załatwić miejsce w szpitalu, pobyt na placówce, czy łaskawość sędziego to tylko przez lobby mysliwskie. Oczywiście wiekszość kół łowieckich to lokalne grupki na poły mysliwych, na poły kłusowników. Ale ja mówię o mysliwych mających wpływ na prawo i władzę. Na ten temat można dyskutować, ale zmienić się praktycznie nic nie da. Nawet Kaczory, którzy są przeciwnikami polowań tutaj tulą piórka.
Wiem, że brzmi to bardzo demagogicznie, ale niestety tak jest.

  Myśliwi - czy czynią tylko zło dla przyrody
Emzar, masz calkowita racje - stereotypy sa krzywdzace i dzialaja w obie strony.

A ja powaznie uwazam tez ze kazdy komu nie podoba sie obecny model lowiectwa powinien sie zapisac do PZL i zmieniac ten system od srodka.
Apeluje - zapisujcie sie do kol lowieckich !
A zainteresowani rybami powini masowo wstepowac do zwiazku wedkarskiego.

  Myśliwi - czy czynią tylko zło dla przyrody
...kazdy komu nie podoba sie obecny model lowiectwa powinien sie zapisac do PZL i zmieniac ten system od srodka.Apeluje - zapisujcie sie do kol lowieckich !
A zainteresowani rybami powini masowo wstepowac do zwiazku wedkarskiego.


Przeciez to nie w tym rzecz - naprawde tego nie widac? Peregrinus - krytykowanie to nasza cecha narodowa - podobnie jak mowienie innym co i jak powinni. Zero tolerancji = zero checi spojrzenia na jakikolwiek temat pod katem innym niz wlasne zdanie - czy doroslym ludziom trzeba to tlumaczyc?? Pozdrawiam - Krzysiek
P.S.Nie jestem mysliwym i nigdy nie bylem na polowaniu stad sie kompletnie na tym nie znam i nie mam najmniejszych podstaw do jakiejkolwiek krytyki. Wyjatkowo natomiast ubawilem sie czytajac niektore odpowiedzi. To co splodzilem wyzej nie odnosi sie do ostatniego watku ale do calosci dyskusji.

  Myśliwi - czy czynią tylko zło dla przyrody
Mi osobiście też nie podoba się obecna forma łowiectwa. Wg mnie powinni sie tym zajmować przyrodnicy z odpowiednimi uprawnieniami (marzenie ściętej głowy ). W związku z tym, że to co napisałem jest niemożliwe, potrzebne są reformy w łowiectwie, i ostrzejsza selekcja wśród ludzi, którzy otrzymują pozwolenie na broń. Bo prawda jest taka, że myśliwi są potrzebni.
Po pierwsze do dokarmiania (co prawda patrząc na koła łowieckie na moim terenie stwierdzam, że dokarmianie jest tylko po to, żeby w kolejnym sezonie myśliwi mieli więcej zwierząt do odstrzału). No bo pytanie brzmi... Która z osób psioczących na myśliwych sama dokarmia kuropatwy w okresie zimowym? Czytałem już o kilku wyjątkach na tym forum ale jest to mniejszość.
Po drugie do kontrolowanego odstrzału lub odławiania (żywych) zwierząt. I nie mam tu na myśli potrzeby odstrzału z przeznaczeniem mięsa na pasztety, tylko redukcji części osobników w celu zminimalizowania ich negatywnego wpływu na inne gatunki (nie chodzi mi tu o człowieka ).



I już Cię lubie arkadio.k

Co do szacowania szkód to w czasie kiedy pracowałem w lesie szkody szacowały Lasy Państwowe. Jeżdżąc z leśniczym na szkody staraliśmy się być bardzo obiektywni w ich ocenie. I nie pamiętam by któryś z rolników był z naszej pracy zadowolony. I wcale Nas to nie dziwiło choć, delikatnie mówiąc, irytowało.

  Myśliwi - czy czynią tylko zło dla przyrody
Było, ale moim zdaniem należałoby wykazać, że poza podnoszona kolizją prawa do ziemi z treścią ustawy o łowiectwie zachodzi jeszcze naruszenie innych podstawowych praw. Dotyczyć to może np dyskryminacji ze względu na...wyznanie. Sa religie, które nie akceptują zabijania - obecnie polskie prawo dyskryminuje pod tym względem np. buddystów ( przy czym pamiętajmy, że ze służby wojskowej zwalniane sa osoby, którym wyznanie na to nie pozwala ). Poza tym zgoda na polowania w odległosci 100 m od zabudowań narusza dobra osobiste w postaci poczucia bezpieczeństwa. Przy czym proponowana nowelizacja prawa łowieckiego polegać by miała nie tyle na obowiązku uzyskiwania zgody kazdego własciciela ziemi ile na możliwości niewyrażenia zgody na właczenie do obwodu. Warto również podkreślić, że ochrona przyrody nie leży w gestii li i jedynie kół łowieckich. Sa inne organizacje zajmujące się tym zagadnieniem. Tutaj trzeba wykazać, że myśliwi mają uprzywilejowaną pozycję w stosunku do większości obywateli. Nie zaszkodziłaby tez akcja medialna.

  Myśliwi - czy czynią tylko zło dla przyrody
Ponieważ człowiek przez wieki pofragmentował środowisko to bez interwencji człowieka się nie obejdzie - odstrzał lisów, dzików, saren jest konieczny przynajmniej dopóki to koła łowieckie dzierżawią tereny i MUSZĄ płacić odszkodowania właścicielom pól i lasów (to ostatnie coraz częściej). Państwo teoretycznie bierze to na siebie ale tylko przy gatunkach chronionych. Tu jest pierwsze źródło problemu. Może rozwiązaniem byłoby gdyby Państwo dopłacało do ubezpieczeń rynkowych od szkód powodowanych przez zwierzęta ? Dopłaty te z kolei byłyby finansowane przynajmniej częściowo z opłat dzierżawnych terenu łowieckiego.



Na temat odszkodowań za bytowanie dzikiej zwierzyny pisałem już dość - uważam,że pewna forma podatku byłaby najuczciwszym wyjściem - wydaje się,że gdyby odebrać myśliwym odpowiedzialność za szkody,to samo myślistwo straciłoby w zasadzie,sens.
A co do konieczności zabijania dzikich zwierząt,to zdania są podzielone nawet wśród biologów i przyrodników.

P.S: Szybszy Jesteś za prywatyzacją łowiectwa?.

  Obłuda i mord niewinnych zwierząt
Pewnych rzeczy nie da się zmienić i koniec. Trzeba jednak krzyczeć, gdy dzieje się źle. To że myśliwi poczynają sobie ze zwierzyną tak jak im się podoba wiadomo od dawna i pomimo tego, że wciąż powtarzają slogan o wzorcowym modelu polskiego łowiectwa. Prawda jednak jest taka, że jakość jeleni w Polsce spada. Wynika m.in. to z tego, że strzelane są przyszłościowe byki. Kryteria selekcji (zresztą niedoskonałe i dalekie od selekcji naturalnej) tak naprawdę przestrzegane są przez niewiele kół łowieckich. Większość zaś wali do tego co wyjdzie przed lufę a potem zastanawia się co zrobić by nie być zawieszonym w prawach selekcjonera. I tu dopiero jest pole do popisu. Podmienia się poroża przed komisją wyceny trofeów lub też najzwyczajniej ukrywa się fakt pozyskania zwierzyny i strzela się następną sztukę - zgodną z otrzymanym odstrzałem. Najgorsze jednak jest to, że zarząd główny PZŁ wciąż nic w tej sprawie nie robi. Ale to normalne dla tego betonu.....

  Myśli o myśliwych
I jeszcze zdjęcie pokazujące "obfitość" naszego łowiska.

Do takich efektów dochodzi się przez lata ciężkiej pracy, przez hodowlę, a nie przez polowanie.
Zwierzyna dziko żyjąca jest własnością Skarbu Państwa. Własnością koła łowieckiego staje się w momencie jej upolowania. Własnością myśliwego jest wtedy, gdy ją od koła odkupi (tak na marginesie).
Dokarmiamy więc zwierzynę, która jest nie naszą własnością. Koło łowieckie płaci odszkodowania rolnikom, którym zwierzyna należąca do Skarbu Państwa wyrządziła szkody w uprawach. W niektórych kołach są to sumy dochodzące do kilkuset tysięcy zł rocznie. Nie jest więc to całe łowiectwo takie "kolorowe", jak niektórzy "fachowcy" uważają.

Pozdrawiam wszystkich wegetarian zabierających głos w owym wątku.

  "Darz bór"
Ciekawe, czy na Pałukach istnieje jeszcze tradycja myśliwska. Pamiętam istnienie w mieście dwóch kół łowieckich, z którymi zresztą jako małolat niejednokrotnie wybierałem się w nagonce na niedzielne polowania. Zapłata za udział wynosiła 20 zł w kole "miejskim" oraz 25 zł w ówczesnym "milicyjnym". To była dla nas, uczniów spora kasa. Za polowanie "na dzika" było chyba podwójnie ale był wymóg wieku 16 lat.

W tamtych czasach, jak wody pełne były ryb, tak lasy i pola okoliczne obfitowały w zwierzynę wszelaką. Wracaliśmy o zmroku a na przyczepach uginały się żerdzie z zawieszonymi zającami. O ile pamiętam to król strzelców w danym dniu potrafił ubić ok 20 sztuk. Czasem trafił się dzik (nieplanowany - tak przy okazji) i wtedy było święto.

Mam kolegę, zapalonego myśliwego od lat ale on nie ma terenów łowieckich pod samym domem. Jeszcze niedawno do swojego koła jeździł ok 200 km na Mazury. Ostatnio udało mu się przenieść bliżej ale z jego opowiadań wynika, ze obecnie pokot kilkunastu zajęcy w sumie dla całego polowania to już sukces.

Żnin w latach swej świetności miał Bractwo Kurkowe, co było wyznacznikiem nie lada godności miasta. Stąd pewnie strzeleckie tradycjew okolicy. O ile wiem, w kołach łowieckich istnieje możliwość wzięcia udziału w polowaniu przez zaproszonych gości z licencją oczywiście. Czy to nie jest kolejna szansa promocji?

Czy są jeszcze w okolicy myśliwi? Czy została nie do końca wytrzebiona zwierzyna? Łowiectwo obok bojerów może być drugim magnesem ściągającym gości na Pałuki zimą.

  Koło Łowieckie "Jeleń" Jeżowe
Z racji tego, że jestem niejako w "temacie", mogę zainteresowanym przybliżyć kwestie związane z łowiectwem,działalnością kół łowieckich czy strzelectwem sportowym. Wg mnie wizeunek myśliwego postrzegany jest jakby w "krzywym zwierciadle",w którym widać to jak tylko strzela do wszystkiego co się rusza...Polowanie jest ostatnim ogniwem gospodarki łowieckiej,która opiera się na hodowli i ochronie zwierzyny.Myśliwy z racji braku naturalnych drapieżników,zajmuje się redukcją przyrostu naturalnego, aby zachować równowage w ekosystemie.
Na poniższych fotkach akcja uwolnienia lochy dzika z wnyk (pętla z linki od motocykla),na których męczyła się około 2 dni.


  List otwarty do RPO - bezprawie na polach
Zacznijmy po kolei:
Pismo ma na celu zwrócenie uwagi na fakt że w tym kraju obowiazuje prawo własności i w zwiazku z tym żaden organ administracji państwowej czy samorzadowej nie może wydzierżawiać własności lub pożytków z niej płynacych bez wiedzy i zgody właściciela a art.27 i 29 Prawa Łowieckiego narusza te zasady.
Piszę że że koła łowieckie wydzierżawiają grunty, bo tak jest, przeczytaj sobie art.29 Prawa Łowieckiego.Wydzierżawiaja wraz z budynkami:i znowu art.26 p.3 mówi że tylko" tereny zajęte przez miejscowości nie należące do miast,w granicach obejmujacych zabudowania mieszkalne i gospodarcze z podwórzami,placami i ulicami oraz drogami wewnatrz tych miejscowości"nie wchodzą w skład obwodu,pojedyncze gospodarstwa,tzw.kolonie wchodzą w skład obwodu.
Nikt nie kwestionuje faktu że zwierzyna jest własnościa Skarbu Państwa,tylko gdzie ona sie żywi,chyba nie w lesie?
Polski model łowiectwa jest najlepszy na świecie,być może?.Na pewno Rozporzadzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 03-12-1927 roku O prawie łowieckim, czytałeś kiedyś,wątpię - niemieckie łowiectwo wlaśnie na nim się opiera.
Zwierzyna jest własnościa Skarbu Państwa i on powinien czerpać z tego profity i wyplacać odszkodowania.W PZŁ rolnicy żebrzą o swoje, a to ich własność została naruszona. Bez łaski, przy udziale niezależnego specjalisty szacujacego szkody odszkodowanie powinni dostać szybko i uczciwie.Znam takich co latami sie sadza.
Co do zawracania rzeki kijem to zobaczymy co powie Rzecznik Praw Obywatelskich.
Pozdrawiam,bez zlosciwosci

  Nielegalne posiadanie istotnych elementów bp POTRZEBNA POMOC
- jak ? ustawa mówi jedynie o celach (podanych przykładowo): łowieckich lub sportowym. Owszem - z innych przepisów można wyprowadzić kto w Polsce może uprawiać łowiectwo ale nikt nie sprawdza czy ktoś faktycznie poluje. Analogicznie jednak da się ustalić na czym polega uprawianie strzelectwa sportowego. Podobnie z ochroną osób i mienia - mamy odpowiednią ustawę...



Art. 10. 1. Właściwy organ Policji wydaje pozwolenie na broń, jeżeli okoliczności, na które powołuje się osoba ubiegająca się o pozwolenie, uzasadniają jego wydanie.

Widzisz, myk polega na tym, że koła łowieckie nie maja broni "klubowej" więc z okoliczności wynika, że nie da się polować bez broni własnej, bo pożyczyć też nie można od kogoś jak się nie ma pozwolenia

Po prostu WPA nie ma jak wykręcić się tutaj, tak jak w strzelectwie sportowym, że możesz z broni klubowej korzystać.

  Nowelizacja
[quote="waliza"]Nowoczesną bronia sie nie zajme bo nie widzę sensu i nadziei na zmiane na plus.quote]
A może tak byś myśliwym został?
Podanie, rok stażu, kurs, egzamin, wpisowe, i jesteś już członkiem PZŁ, potem formalności w WPA KWP i masz to co chcesz.
Wbrew pozorom i bzdurom lansowanych na tym forum przez niektórych na myśliwskie zezwolenie kupisz duzo ciekawej broni (np SAKO TRG, SWD, repetiery stare), zresztą popatrz co jest w sklepach. Do koła żadnego należeć nie musisz, ale podejrzewam jednak że zaskoczysz na łowiectwo i realne strzelactwo ci się zpodoba. Co do strzelań na strzelnicy to też są fajne konkurencje (na myśliwskim forum pewno byłeś) i każdy coś dla siebie znajdzie. Myśliwi to nie krwiorzercze bestie jak sądzą arbuzy tylko dokładny przekrój naszego społeczeństwa, dobrzy i mniej dobrzy, ale tak jest wszędzie
Cała impreza od napisania podania do egzaminu trwa ok 1,5 - 2 lata i kosztuje ok 1,5 tys ze wpisowym ( na łowieckim dokładnie sie można dowiedzieć), proponuje sprawę przemyśleć - lepiej robić coś w kierunku tylko zbliżonym do głównych zainteresowań i legalnie niż narzekać i nie robić nic (jak niektórzy ludzie)
Prawo jest jakie jest i w jego ramach trzeba się poruszać, trudności pokonywać i patrzeć do przodu.Jak się chce coś zmienić to trzeba zostać politykiem, ale wtedy to się już punkt widzenia i miejsce patrzenia zmienia...... i jest jak jest . O sport owym strzelaniu niewiem wiele więc się nie wypowiadam ale ludzie strzelają z takich nieraz fajnych pistoletów więc jakoś się da.
Powodzenia życzę ewentualnym amatorom myśliwskich karabinów i Pozdrawiam Andrzej

  Słownik staro Łowiecki.
Darz Bór Mieszkam w Kotach. To mała, naprawdę mała wieś, która należy do Gminy Tworóg. Jestem dopiero nowicjuszem w łowiectwie i znam tylko najbliższe Koło Łowieckie i jest ono w Brynku. Codziennie uczę się nowych wyrazów gwary myśliwskiej i chciałym o tym opowiedzieć. Wymienie kilka słów, które znam z tej gwary:
szable-kły dzika, odyniec- samiec dzika, locha- samica dzika, warchlak- mały dzik,kwiat- ogon jelenia, wieniec- poroże jelenia, byk- samiec jelenia, łosia, żubra i daniela; cewki- nogi sarny, słuchy- uszy zająca, skoki- nogi zająca; Otóż jestem ciekawy, czy ta gwara jest powszechnie używana w całej Polsce, czy tylko tutaj To tylko część mojej wiedzy o tym słowniku. Znam więcej wyrazów, ale nie ma sensu pisać ich aż tylu . Życzę powodzenia i proszę o szybką odpowiedź.

  Wasze największe trofea.
Dlaczego nie zostały wycenione? Przecież to obowiązek. A dla mnie prywatnie to jeden z sensów łowiectwa, oprócz zachowania bioróżnorodności w terenie, dążenie do uzyskiwania jak najlepszych trofeów jako wskaźnika prawidłowej gospodarki łowieckiej. Nie wycenione trofeum to akt oszustwa wobec pozostałych myśliwych z koła, bo wszyscy się starali , by stworzyć takie warunki które ułatwią np. nakładanie mocnych poroży

  Cześć!
Cześć wszystkim!

Jestem Ayana i jestem - jak widać - nowa na forum. Przyłączyłam się ponieważ interesują mnie tematy związane z łowiectwem, zwierzętami, drzewkami, hehe. Mimo, iż jestem dziewczyną to moim marzeniem jest dostanie się na staż do jakiegoś, sympatycznego koła łowieckiego. A co tam! Dziewczyny też mogą polować
Mam nadzieję, że na tym forum znajdę miłych przyjaciół z którymi będę mogła pogadać na wiele tematów

  ALE MIAŁAM DZISIAJ SEN...
Chyba nic z tego nie będzie, a główną przyczyną jest moja mama która, po dłuższym namyśleniu, absolutnie nie godzi się na moje przystąpienie do jakiegokolwiek koła. Po prostu, dla niej koło łowieckie to takie, gdzie jacyś starzy faceci chleją i zabijają zwierzęta. Na nic zdały się moje tłumaczenia, że tam są równiez osoby w moim wieku, że łowiectwo to nie tylko "strzelanie do biednych zwierzątek" , że to również jest obcowanie z przyrodą, niesienie pomocy zwierzętom itp. Ona wie swoje. W naszym domu to ona jest szefem więc jeśli chcę się zapisać do koła to muszę mieszkać sama albo tak hmm.... znaleźć sobie przyjaciół z którymi będę wybierać się do lasu na polowanie a po jakimś czasie ona ten fakt zaakceptuje. Po prostu, z moją mamą na ten temat rozmawiac się nie da, gdyż dla niej to jest jakiś głupkowaty pomysł abym ja "strzelała do zwierzątek". Nie mogę się z nią kłucić ani się jej sprzeciwić gdyż wtedy bym miała w domu prawdziwą wojnę- a tego nie chcę mieć. Nie pozostaje mi nic innego jak zdobycie przyjaciół w jakimś kole lub poszukanie sobie własnego mieszkania.

  do krainy wiecznych łowów odszedł wielki myśliwy
Koledzy chciałbym poinformowac was, że do krainy wiecznych łowów odszedł moj dzidak, senior naszego koła, osoba która zaszczepiła we mnie pasje łowiecką... Za swoja działalnośc zostal uhonorowany medalem za zasługi Pilskiego łowiectwa. tuz przed śmiercią powiedział do mnie "Bądz prawym myśliwym" i te słowa kieruje teraz do wszystkich koledzy, a kazdego kto to przeczyta prosze o chwile ciszy...

dziekuje...
Pozdrawiam darz bor

  4 października - Światowy Dzień Zwierząt
Łowiectwo to określone ZASADY. Oczywiście wiem, że są często łamane i może nie będę wracać do historii kto jeździł na polowania, bo łowiectwo to najmniej polowania a dużo opieki nad dzikimi zwierzętami. To w jakiejś części zostało zmarnowane bezpowrotnie. Jeżeli ktoś strzela na osiedlu to stanowi zagrożenie dla ludzi. Dziwi mnie postawa Policji, która powinna interweniować (może jest ten ktoś wysoko postawiony i to jest przyczyną braku właściwej reakcji). To, że ktoś posiada pozwolenie na broń nie oznacza, że może strzelać do wszystkiego co się rusza. Poza tym można dojść jakie koło łowieckie na danym terenie działa i porozmawiać o tych praktykach. Może się mylę, ale pozwolenie na broń można cofnąć jeżeli ktoś mierzy do ludzi (do psa na spacerze na osiedlu), można też ustalić na jakiej podstawie ktoś mierzy do zwierzaka. Są reguły kiedy i gdzie można, kiedy nie. Wiem, że czasami kłusownictwem też zajmują się osoby które należały do koła łowieckiego (stąd pozwolenie) ale obecnie już nie należą, bo np. zostały wydalone. Ale kłusownictwo jest przestępstwem. Jakby nie patrzeć, takie zainteresowanie (można w to włączyć media) jest bardzo niewygodne dla różnego rodzaju decydentów(policyjnych i łowieckich), ale to wymaga czasu, ODWAGI i wysiłku. Podkreśliłam odwagi, bo w takich sytuacjach nigdy nie wiadomo kto za tym stoi. Joan można złożyć zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury i dołączyć dokumentację weterynaryjną psa (kopie) nadać biegowi sprawę, bo ustnie to często nikt się nie chce zająć a dokument to coś, co jest bardzo niewygodne, ale należy się liczyć z szantarzami i zastraszeniami.

  DESKI ZANABEDE
Witam
A w jakim ty kole łowieckim będziesz działał. W normalnych kołach jest troszkę inaczej. Koło zabezpiecza materiał i wyznacza miejsce gdzie trzeba postawić ambonę. Kandydat czy myśliwy musi to tylko wykonać. Przynajmniej tak jest w większości kół jakie znam.
Darz Bór młody adepcie łowiectwa.

  DESKI ZANABEDE
Witam
A w jakim ty kole łowieckim będziesz działał. W normalnych kołach jest troszkę inaczej. Koło zabezpiecza materiał i wyznacza miejsce gdzie trzeba postawić ambonę. Kandydat czy myśliwy musi to tylko wykonać. Przynajmniej tak jest w większości kół jakie znam.
Darz Bór młody adepcie łowiectwa.



KŁ "Rogacz"

a u nas zwz na ilosc kandydatów w tym roku, i pomysł mojego dziadka ktory podchwycił łowczy jest inaczej , padło hasło

"...przyjmujcie wszystkich, wyznaczcie miejsca na ambone a niech sie sami reszta zajmą, a jak beda mało pomocni i aktywni, to papa a ambona zostanie .... "

i walne z 10 maja dalej podtrzymuje to ze drewienko we własnym zakresie, ewentualnie okrąglaki, ale np mi sie wydaje ze na samą bude deski beda stosunkowo lepsiejsze ...

pozdrawiam Darz Bór

  DESKI ZANABEDE
Witam
A w jakim ty kole łowieckim będziesz działał. W normalnych kołach jest troszkę inaczej. Koło zabezpiecza materiał i wyznacza miejsce gdzie trzeba postawić ambonę. Kandydat czy myśliwy musi to tylko wykonać. Przynajmniej tak jest w większości kół jakie znam.
Darz Bór młody adepcie łowiectwa.



KŁ "Rogacz" ...

tez se chlopaki nazwe wymyslili

  POLOWANECZKO nastepna książka bijąca w wizerunek myśliwych !
Megi ....
osobiscie mam zdanie ,ze zbyt generalizujesz czy tez sterotypowo widzisz problematykę lowiectwa.Wiekszośc opinii jak sama zauważylas''dajesz wiare autorowi'' jest wzietych z filmikow gdzies tam na forach zamieszczonych. Wyobraz sobie ,ze mysliwi tez staja czesto w obliczu (nie lubie tego slowa)planów,ktore stawiają nam Lasy Państowe czy tez wlaściele ziemscy. Ci z kolei nie biora pod uwage bytowania zwierzyny ale kieruja sie szkodami w uprawach. Cóż cieżko ich nie zrozumieć skoro ponoszą nakłady. I tak się koło zamyka. Mozna pisać o tym długo . Zawsze w zyciu jest wskazay umiar,nie tylko w polowaniu ale tez w braniu wzorcow czy przykladow a szczegolnie wyrabianiu sobie opinii nie majac podstaw wiedzy(oczywiscie nie zarzucam Ci braku kompetencji),ale tak sie sklada,ze wiekszosc ludzi ,media szczegolnie tak populistyczne jak onet ,wp czy tvn,musza zyc na sensacji.W mysl zasady czym krwawiej tym lepiej sie sprzeda!
Nie wspomne o traumie autora ''farba znaczy krew''.
Owszem wsród braci łowieckiej bywają czarne owce.
Z wielka przyjemnoscia moge Cie zaprosic na wspolne przezycie polowan zbiorowych jak i czasu dokarmiania zwierzyny(bez podtekstu) ,na ktore z takim trudem wieeeelu pseudo ekologow odmawia nam uczestniczenia.
Milo,ze jestes wsrod nas na forum pozdrawiam i do nastepnego postu.
DB bock

  Myśliwska tytułologia - pytanie.
Szanowny Kolego John Wayne Gacy - jestem w posiadaniu książki Waleryana Kurowskiego "Myśliwstwo w Polsce i Łitwie wydane w 1865 r. w Poznaniu.Tamże autor pisze; cyt."Pierwsze poszlaki ,że egzystowały jakieś prawa względem myśliwstwa,opierają się na podaniach Galla,który wspomina,że za panoiwania Bolesława Chrobrego już pry dworze istniały godności Łowczego (venator) mającego pod sobą podrzędnych urzędników trudniących sie łowiectwem."kon.cyt. Stanisław Hoppe w swoim słowniku pod hasłem "Łowczy" pisze ;dawniej urzędnik dworski zarządzający łowiskiem mający nadzór nad psiarnią,końmi,sprzętem łowieckim,organizujący łowy;później stanowisko tytularne; obecnie w kołach członek zarządu zajmujący się sprawami hodowli i ochrony zwierzyny,organizacją polowń.Łowczowie stanowią aparat wykonawczy PZŁ. Przytoczone przez Kolegę tytuły miały zapewne zastosowanie tylko na terenach o dominacji niemieckiej.Zatem rację ma Kol.Borowik.Serdecznie pozdrawiam
Darz Bór
Doliwa

  ZAPROSZENIA DO INNEGO KOŁA!
Witam . Załorzyłem ten temat aby mysliwi mogi zapraszać innych na polowania do siebie. Ja osobiście poluje w Kole Łowieckim "Jarząbek " w Białce - Grzechyni Powiat Sucha Beskidzka woj. małopolskie i chetnie zaprosze jakiegos kolege z forum. Mysle że na tym powinno polegać Łowiectwo. W końcy jestesmy Bracia . I dodatkowe pytanie czy jest na forum ktoś z powiatu Radomskiego? Pozdrawiam Kolegów.

  Co o nas myśla?????????
Szanowni Koledzy wczoraj zarejestrowałem swoją obecność na Forum Miłośników Zwierząt.Próbowałem zainteresować uczestników "Forum" literaturą w tym naukową ,czasopismami Łowiec Polski i Brać łowiecka i innymi ale wydaje mi się,że jakakolwiek dyskusja na tematy łowiectwa jest przysłowiową "orką na ugorze",stąd jedyna możliwość to docieranie z problemami łowiectwa do młodzieży szkolnej i systematyczna współpraca ze szkołami.W naszym kole próbujemy dotrzeć do ich świadomości poprzez liczne spotkania ,wykłady,pogadanki ,udział w akcji ŁP "Ożywić pola" itp. Co Szanowni Koledzy na to ???
doliwa

  5000 głosów?
RADKO oczywiście, że masz prawo odnieść się do wypowiedzi wyciora. Jednak ani on ani nikt inny nie dał Tobie prawa kogokolwiek obrażać. I tu wydałeś cenzurkę, nie kolegom z lowieckiego których szanuję za rozległą wiedzę dot. łowiectwa, ale dokładnie swojej osobie. Pewnie nie posiadasz takiej siły by nakazać nam wyrażać swoje opinie czy osądy na łamach jedynego i słusznego serwisu jakim jest według Ciebie lowiecki (z taką perspektywą kol. Admin lowieckiego pewnie poczuje się trochę osamotniony). Zrobimy to tam gdzie będziemy uważali za słuszne i Twoje zaproszenie nie ma tu żadnej mocy sprawczej.
No i widzisz dobry człowieku RADKO, znowu się spóźniasz. Kordelas w poscie z 14.34 uciekł o kilka kroków przed Ciebie. Do roboty chłopie, do roboty.
Pozdrawiam kolegów z lowieckiego.

  Cztery pytania.
Najpierw należy odbyć staż w kole łowieckim. Staż trwa 12 miesięcy. Po uzyskaniu pozytywnej opinii o odbyciu stażu - wystawia ja zarząd koła, w którym odbywałeś staż robisz kurs dla nowowstępujących do PZŁ. Kursy te organizują Zarządy Okręgowe PZŁ. Po zaliczeniu kursu zdaje się egzamin. Po zdaniu pozytywnym egzaminu mozna uzyskać członkowstwo w PZŁ i wystąpić do policji o wydanie pozwolenia na broń myśliwską. Całą tę procedurę możesz zacząć przed ukończeniem 18 lat. Ważne żeby z chwilą składania do policji podania o wydanie pozwolenia na broń myśliwską mieć ukończone 18 lat. Pi razy oko można przyjąć, że te wszystkie manewry, o których pisałem zajmą około 15 - 16 miesięcy.
Teraz już możesz zacząć czytać literaturę łowiecką i podręczniki. Jest tego sporo. Łowiectwo to dość rozległa wiedza.

  Wyjazdy na polowania
Drogi Łukaszu - prawdopodobnie jesteś młodą osobą,chwała Ci jednak za Twoje zainteresowania łowiectwem ale musisz wiedzieć,żę łowiectwo to nie to samo co polowanie i ewentualna w nim asysta jako sympatyk.Moim zdaniem na początku zainteresuj się literaturą dot.łowiectwa i czasopismami poruszającymi tą bogatą dziedzinę wiedzy.Na początku niech będą to miesięczniki "Łowiec Polski " i "Brać Łowiecka" Dużo wiadomości spotkasz na portalach internetowych ale nie bierz przykładu z ciągle niezadowolonych i kłótliwych niektórych "forumowiczów"- to taka nasza narodowa wada-nie dot. naszego wortalu.Dowiedz się o adres najbliższego koła łowieckiego,a być może widząc Twoje niekłamane zainteresowania łowiectwem zaproponują Ci udział w polowaniu zbiorowytm w charakterze - członka naganki, a gdy zyskasz akceptację to wtedy przyszła by pora na ewentualne kandydowanie do Polskiego Związku Łowieckiego a zatem i asysty w polowaniach indywidualnych.Wątpię jednak,żeby nieznany myśliwy bez sprawdzenia Twojej osobowości i wiedzy zechciał Cię wziąść na polownie z czym wiąże się również duża odpowiedzialność.Wybacz jeżeli nie usatysfakcjonowałem Cię moim stanowiskiem,chociaż ja być może pokusiłbym się o zabranie Cię na polowanie ale musiałbym Cię najpierw poznać o czym wcześniej mówiłem.

Z poważaniem
Darz Bór
Doliwa

  Serdecznie witam
Na wstępie serdecznie i gorąco witam szanowne grono pasjonatów łowiectwa oraz wszelakiej kniei.

Po bardzo długim namyśle postanowiłem rozpocząć starania o wstąpienie w szeregi Braci Łowieckiej co uczyniłem zapisując się miesiąc temu na staż kandydacki w kole łowieckim.

Na stałe mieszkam w łowisku, (łódzkie) w sąsiedztwie niewielkich lasów gdzie występuje raczej zwierzyna drobna oraz sporo dzika. Pasją tą, oraz podpatrywaniem i obserwowaniem dziko żyjących zwierząt interesuję i fascynuję się już od wielu lat, lecz dopiero teraz zdecydowałem (mam 36lat) się ja poszerzyć o nowe wyzwania wiążące się z przynależnością do Braci Łowieckiej.
W mojej najbliższej rodzinie nie było jak dotąd tradycji myśliwskiej, ale w dalszej i owszem co na pewno też miało wpływ na moją decyzję bo po licznych rozmowach z mym wujem (który jest członkiem PZŁ od 35lat), oraz kuzynostwem rozpaliło się we mnie coś czego sam nie potrafię ale i nie chcę ugasić

Cieszę się że moje podanie o przyjęcie na staż zostało rozpatrzone pozytywnie, za co chciałbym serdecznie podziękować Zarządowi oraz Członkom KŁ „Jenot”

Jeszcze raz serdecznie witam wszystkich na forum jednocześnie prosząc o pomoc w zgłębianiu fascynującej sztuki jaką jest dla mnie łowiectwo.

Darz Bór!

  Serdecznie witam
[quote="Paweł/stażysta"]Na wstępie serdecznie i gorąco witam szanowne grono pasjonatów łowiectwa oraz wszelakiej kniei.

Po bardzo długim namyśle postanowiłem rozpocząć starania o wstąpienie w szeregi Braci Łowieckiej co uczyniłem zapisując się miesiąc temu na staż kandydacki w kole łowieckim.

Na stałe mieszkam w łowisku, (łódzkie) w sąsiedztwie niewielkich lasów gdzie występuje raczej zwierzyna drobna oraz sporo dzika. Pasją tą, oraz podpatrywaniem i obserwowaniem dziko żyjących zwierząt interesuję i fascynuję się już od wielu lat, lecz dopiero teraz zdecydowałem (mam 36lat) się ja poszerzyć o nowe wyzwania wiążące się z przynależnością do Braci Łowieckiej.
W mojej najbliższej rodzinie nie było jak dotąd tradycji myśliwskiej, ale w dalszej i owszem co na pewno też miało wpływ na moją decyzję bo po licznych rozmowach z mym wujem (który jest członkiem PZŁ od 35lat), oraz kuzynostwem rozpaliło się we mnie coś czego sam nie potrafię ale i nie chcę ugasić

Cieszę się że moje podanie o przyjęcie na staż zostało rozpatrzone pozytywnie, za co chciałbym serdecznie podziękować Zarządowi oraz Członkom KŁ „Jenot”

Jeszcze raz serdecznie witam wszystkich na forum jednocześnie prosząc o pomoc w zgłębianiu fascynującej sztuki jaką jest dla mnie łowiectwo.

Darz Bór![/quote]

witaj pozdr

  Darz Bór!!!
Witam wszystkich kolegów myśliwych, miłośników łowiectwa, strzelectwa a także wędkarstwa. Jestem myśliwym od 7 lat w jednym z lubuskich kół łowieckich. Ostatnio poluję tylko podczas pobytu w Polsce ponieważ pracuję i mieszkam w Anglii. Łowiectwem interesowałem sie odkąd pamiętam ponieważ ojciec i wuj często zabierali mnie na polowania i wprowadzali w jego tajniki. Obecnie gdy tylko jestem w Polsce często polujemy razem. Tu w Anglii brakuje mi tej przyrody, lasów, leśnej zwierzyny i polowań dlatego nie wiążę z tym krajem swojej przyszłości.
Mam nadzieję, że dzieki temu forum będziemy mogli podzielić się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami łowieckimi. Darz Bór.

  Odszedł Przyjaciel
Niniejszym z ogromnym bólem zawiadamiam Szanownych Kolegów,że w dniu 22 lutego o godz.7-mej niespodziewanie dla bliskich mu osób, Przyjaciół i Kolegów odszedł na zwasze do Krainy Wiecznych Łowów Kol. Zdzisław Wilk , długoletni Łowczy, dotychczas niezastąpiony w swojej pasji i pracy dla dobra Wojskowego Koła Łowieckiego, Nr 298 "Knieja", w Jarominie i łowiectwa w ogóle, w jego najczystszej formie. Zmarły za swoje bezgraniczne oddanie sprawom łowiectwa był odznaczony wszystkimI stopniami odznaczeń łowieckich oraz tym najwyższym -ZŁOMEM.
Łowiectwo Zachodniopomorskie straciło oddanego i nieprzeciętnego człowieka o nad wyraz rozwiniętych walorach etycznych i moralnych, o bardzo wysokiej kulturze osobistej.Człowieka, który do" grobowej deski" dochował wierności swojej pasji.On wiedział,że człowiek będący tam w kniei , choćby ze strzelbą , jest tylko maleńką cząsteczką otaczającego nas wszechświata.Rozumiał to jak nikt inny.
To On był moim nauczycielem i przewodnikiem w łowiectwie po kres
swoich dni

"Niech nad Jego mogiłą zaszumi gęstwina
Hymn myśliwski radości minionej"

Z głębokim szacunkiem dla Jego dokonań
Piotr Pasek

  Odbycie stażu
Chcialbym sie serdecznie z wszystkim przywitac oraz przedstawic. Jestem nowym forumowiczem o raz sympatykiem lowiectwa.
Ja rowniez staram sie o przyjecie na staz kandydacki, a poniewaz nie znam nikogo, kto moglby mnie zaprotegowac do kola lowieckiego, wiec podanie zlozylem w ZO (informacje na ten temat znalazlem na str. PZŁ). Bylo to na poczatku lutego br. Oczywisce o wlasne sprawy nalezy sie troszczyc samodzielnie, totez nie czekalem na telefony z ZO lecz sam udalem sie w wyznaczonym terminie po odpowiedz. Nastepnie zostalem skontaktowany z sekretarzem kola, do ktorego moje podanie zostalo przekazane i pare dni temu spotkalem sie z nim osobiscie, aby przedstawic moja sprawe. Wypelnilem wniosek i odbylem mila rozmowe, w czasie ktorej zostalem zapytany mi. o to co pociaga mnie w myslistwie. Teraz czekam na decyzje z kola, ktora ma zapasc pod koniec kwietnia.
Wszystkim, ktorzy staraja sie o przyjecie na staz radze, aby uzbroili sie w cierpliwosc, bo sprawy nie da sie zalatwic w ciagu 2 tyg. Poza tym uwazam, ze nalezy samemu dopytywac sie o odpowiedz na podanie, bo to nam na tym najbardziej zalezy, a przypomniec sie raz na dwa tyg. nie zaszkodzi, a moze pomoze. Podstawowa sprawa jest by przedstawic osobiscie wlasna sprawe osobie, ktora bedzie podejmowala wazna dla nas decyzje.
Wszystkim, ktorzy staraja sie o przyjecie na staz, zycze powodzenia i cerpliowsci. Koledzy mysliwi, ktorzy wypowiadali sie wczesniej rowniez wspominali o tym by osobiscie kontaktowac sie z kolem i chodzic za wlasnymi sprawami-nikt inny tego za nas nie zrobi!
pozdrawiam serdecznie!!

  Pytanie
i co z tego ze ejstem nei zalogowany??? czy to zmeini ze cos lub czegos nei anpisze????? Moze tak jak trzeba bednzie sie logowac to nie anpisze dopóki sie nei zalogije.
teraz druga wersja

I co z tego że sie zalogowalem w kafejce internetowej, przecierz stworzylem specjalnie an ta okazje osobnego meila, i jak zablokuja adres IP to tylko ten w kafejce a nie mój domowy :)

Wniosek z tego taki: kto ebdnzie chcial utrudniac w dzialaniu tego forum i tak to zrobi

Co do tej oplaty za prace admina to powiem szczerze forum ejst anrazuie male a odrazu opałta na wstepie odstraszy duzo ludzi i forum stanie sie takim malym podsielankowym.

Co do tego żeby przesylac ksero legitymacji PZŁ lub zaswiadczenia z kola to chyba przesada!!! na anglówku napisane jest : FORUM DLA MYSLIWYCH, STAŻYSTÓW I SYMPATYKOW ŁOWIECTWA
co ma wiec zrobic SYMPATYK który chce zasiegnac opini lub rady w pewnej sprawie???

Pozdrawiam

PS. jestem nei zalogowany, ale chyab lczesc ludzi zna mnei z łowieckiego

ppps. alceptuje zasady forum :) czy jak to na łowieckim brzmi :)

  Opłata za staż
Statut z 1999 roku

1. Członek Zrzeszenia jest obowiąąany:
1) dbać o dobre imię łowiectwa polskiego i Zrzeszenia;
2) przestrzegać prawa łowieckiego, Statutu, uchwał władz i organów Zrzeszenia oraz zasad etyki i tradycji łowieckiej, a także kierować się zasadami koleżeństwa;
3) sumiennie wykonywać zadania Zrzeszenia;
4) ochraniać mienie Zrzeszenia i zwalczać marnotrawienie tego mienia;
5) terminowo uiszczać składki członkowskie i inne opłaty uchwalone przez uprawnione do tego władze Zrzeszenia;
6) brać czynny udział w zwalczaniu kłusownictwa i szkodnictwa łowieckiego;
7) doskonalić umiejętnośśi strzeleckie;
8) podnosić wiedzę łowiecką.
2. Osoba fizyczna - członek Zrzeszenia - ma ponadto obowiązek:
1) składać zeznania i wyjaśnienia na żądanie władz i organów Zrzeszenia oraz koła łowieckiego;
2) poddawać się prawomocnym orzeczeniom i postanowieniom sąąów łowieckich.
3. Obowiązki, określone w ust. 1 - z wyłączeniem pkt. 5 - dotyczą również kandydatów.

Dobrze przeczytaj punkt 3

  Stażyści i myśliwi...
W moim kole Miłościwie Panujący Nam Zarząd nie w zwyczaju nawet odpowiadać na podania o przyjęcie na staż.

Moje osobiste zdanie pewnie znów niepopularne jest następujące:
- jak najwięcej stażystów - im więcej ludzi zobaczy czym jest łowiectwo tym lepiej dla jego popularyzacji
- staż powinien trwać dwa lata - ludzie bez pasji odpadną
- egzamin łowiecki - państwowy - przeprowadzony przez niezależną instytucję od PZŁ - mam wrażenie że za wiele lodów się kręci przy okazji egzaminów...

  Poznajmy się...
A ja nie poluje jeszcze (jeszcze!), mam 14 lat dopiero, ale bardzo żywo interesuje sie łowiectwem =D. Kiedyś na pewno zostanę myśliwym, teraz czasami towarzyszę w polowaniach Tacie. :)))
Mieszkam w Krakowie, ale na polowania jeżdżę zazwyczaj na tereny Koła Łowieckiego "Grzywacz" (Żarnowiec i te okolice) B-)

wszystkich pozdrawiam xD

  Czy złamano prawo łowieckie?
Zastanawiam się czy takie postępowanie powołanych władz łowieckich sprzyja myśliwym łamiących podstawowe zasady prawa łowieckiego i podjętych uchwał, czy wypacza model łowiectwa jako takiego?.Podam przykład co prawda nie z tych wielkich ale….
Koło podjęło uchwałę, zakazującą w pewnej częsi obwodu zakaz polowania na dziki do czasu
zakończenia okresu ochronnego na rogacze.Jeden z myśliwych nie przestrzegając tej uchwały
wykonał nęcisko na którym upolował dzika. Zbieg okoliczności wymusił na nim zgłoszenie tego faktu do łowczego.Inny myśliwy dokonując wpisu do książki stwierdził fakt dokonania fałszerstwa polegającego na tym, że po polowaniu skreślił miejsce pozyskania dzika i wpisał inne gdzie w ogóle nie był ale rewir ten był dozwolony do polowania na dziki.Mam pytanie jakie przewinienia popełnił ten myśliwy i jakie stanowisko powinien zając w tej sprawie ZK

  Szczyt chamstwa młodego mysliwego
"...Byłem na Twoje nieszczęście na tym samym egzaminie i zdałem w PRZECIWIEŃSTWIE do Ciebie..."

Mam bardzo uzasadnione argumenty stwierdzające, że ów obywatel Robert Ławniczak z koła łowieckiego 97 w Międzychodzie nie zdał nawet egzaminu testowego w Poznaniu.

Jeśli zaczyna się od oświadczenia nieprawdy, cała reszta wypowiedzi to chłam... widać kogoś zabolało, że Ira zdała egzaminy. Sam byłem przy wszystkim i mogę zawsze i wszędzie potwierdzić, że zrobiła to lepiej niż ktokowliek sobie to wyobraża...

Już wiecie skąd wziął się mój post na temat koleżeństwa w łowiectwie.

  Noże bojowe
Słodki Nieczarku... pozwolisz, że zacytuję z pierwszego polskiego słownika łowieckiego Wiktora Kozłowskiego "Pierwsze początki terminologii łowieckiej. Słownik łowiecki", Towarzystwo Przyjaciół Polonistyki wrocławiskiej, Wrocław 1996:
Cytat: KORDELAS pałasz myśliwych, czyli kord [do] lasa (...) "Niemało odwagi trzeba, aby dzika kłuć kordelasem" (Kluk I 348; Linde II 444). Kozłowski w definicji powtórzył za Lindem błędną etymologię terminu (jest to tzw. etymologia ludowa - Unik). Pochodzi on z włoskiego gwarowego: cortelas 'obosieczny nóż myśliwski, służący do dobijania postrzelonej zwierzyny lub jej skłuwania po sforsowaniu'.
Przy okazji jest tu pośrednia informacja o łowach na dziki przy pomocy noża, o których mówiłem. Jeśli jednak chcesz coś bardziej współczesnego, to proponuję "Kulturę ludową Wielkopolski", pracę zbiorową pod redakcją J. Burszty.

Nóż myśliwski to nie jest "rodzaj broni", a raczej zespół różnych rodzajów broni, używanych w łowiectwie. Widziałem w "Łowcu polskim" kordelas myśliwski bodaj z XVI w., ale on wyglądał raczej jak mały miecz. Niewykluczone, że zastosowałem za szeroką definicję i kordelasz musi mieć jelec i ostrze obosieczne, ale trzeba to sprawdzić.

Znalazłem ciekawy okaz noża bojowego z Sowinek w Wielkopolsce, z rogową rękojeścią, zdobioną wprawdzie dość standardowymi "oczkami".

  Żeby coś zmienic
Bo strzelectwo z ekonomicznego punktu widzenia to wpadka na całej linii.
Zaden zwiazek strzelecki nie utrzyma sie na szczeblu, jezeli nie bedzie mial dotowan z panstwa. Efekty takiego postapowania sa tez mierne. Za zloty madal nie mozna nic kupic. Jednym slowem strzelectwo to cos dla idei ale kojarzy sie z bronią, strzelaniem i innymi "negatywnymi" stwierdzeniami, niepopularnymi w obecnych czasach walki z terorryzmem itd.
Nikt nie potrzebuje strzelectwa jako sportu.
Jezeli juz to co innego lowiectwo. To nie tylko strzelanie ale takze gospodarka lesna. Tutaj mozna policzyc zyski dla panstwa oraz dla kół łowieckich.
Nie bedzie podobnego przelicznika ze strzelectwa na łowiectwo, nie bedzie poważnie nikt mówił o strzelectwie sportowym (chyba że przy okazji komentarzy co 4 lata z olimpiady i zdziwienia, że możnaby wiecej).
Ale jak ktoś tu skutecznie zauważył - taka polityka.

  Łucznictwo
Jeżeli czegoś nie wolno robić trzeba to robić Szybko

Wiele dziwnych zakazów w Polsce obowiązuje, ale Polska nie jest wyjątkiem.

Ostatnio w Anglii dopiero co zniesiono prawo z XIII czy XIVw które mówiło, że każdy prawy obywatel Anglii może zabić bezkarnie szkota uzbrojonego w łuk

A to, że w Polsce nie można polować z łukiem jeden z moich kolegów myśliwych uzasadnił tak: Drogi Przyjacielu czy ty sobie wyobrażasz co by się działo. Masa poranionych zwierząt, kłusownictwo. Sam wiesz, że w Polsce kultura i etyka łowiecka leży. Szczególnie w małych kołach gdzieś na prowincji łowiectwo stało się źródłem taniego mięsa. Nasi myśliwi w znakomitej większości są mięsiarzami

Ja sam znam wielu doskonałych i etycznych oddanych sprawie myśliwych. Ale znam też wypadki picia na polowaniu i innych nie etycznych zachowań.

A wracając do tematu to nie wiem czy w Polsce są rozgrywane zawody łucznictwa myśliwskiego do figur zwierzęcych 3D.

Oto parę lineczek do tematu bezkrwawych łowów w wymiarze 3D

http://www.youtube.com/watch?v=KqCfZ9PyQUg

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Pozdrawiam Hakas

ps.: Sam bym wziął z chęcią udział w takich zawodach

  Czy muchy odczuwają ból?

myśliwi to nie samo dobro, jak sugeruje Marcin - wcale nie dokonują odstrzału ze złamanym sercem, a ustanawianie ostoi to częściej zasługa ekologów



Sam jestem już prawie rok na stażu w Kole Łowieckim Nie wiem z jakimi myśliwymi masz styczność Aneto, ale myśliwi w moim kole wcale nie lubią zabijać Zapewniam Cię, że nie pełnią tej funkcji tylko dlatego, że chcą zabijać. Sam moment oddania strzału to na serio nie jest przyjemne i wszyscy myśliwi, których znam nie lubią tej chwili. U nas mamy bardzo dużo ostoi, które są zasługą właśnie myśliwych:) Ale na temat łowiectwa można dyskutować w nieskończoność, bo każdy ma swoje, odmienne i jak najbardziej ważne zdanie

  Komu przeszkadzają szczeniaki w podpoznańskim lesie?
Moj tata jest w kole lowieckim.Ma wielka pukawke i czasem strzela.Jestem zdania takiego: mysliwi-ci prawdziwi z tradycjami naprawde pomagaja. Zyjemy w takich czasach, gdzie postep cywilizacji odbil sie na rozwoju biotopow, srodowisk lesnych itd.Zwierzeta sa trawione przez choroby, glod, natura nie daje rady z selekcja.Zwierzaki cierpia wiec po tych lasach gehenne.Wiem ze to brutalnie brzmi,ale mysliwi (ci z kolek lowieckich) prowadza odstrzal zwierzat chorych i slabych, ktore nie radza sobie i w wielkich meczarniach gina.Jestem zdecydowanie za!Lepiej, gdy lis umiera szybko i w miare bez bolu. Mysle ze prawo probuje miec takie podejscie do bezpanskich psow i kotow.Jest ich bardzo duzo-szczegolnie na wsiach.Czesto nie idzie ich oswoic. Takie psiaki blakaja sie po okolicy,glodne,czasem chore i czesto agresywne i niebezpieczne dla zwierzyny lesnej/dzieci/innych psow z terenow wiejskich.Takie psiaki sa niebezpieczne ale i same cierpia.Wiec odstrzal prowadzony przez mysliwych w sytuacji ! zbiorowego polowania ! (mysliwych a nie straznikow miejskich!!) jest rodzajem selekcji jak rowniez zwierzyny w sposob naturalny zamieszkujacej lasy. Jest to rowniez ochrona nas przed chorobami jak np wsciekilizna. Zastrzelenie zwierzaka wbrew pozorom nie jest zadaniem latwym i przyjemnym.Mysliwy dokonuje wyboru. Posiada sprzet ktory mu w tym pomaga. Odstrzalu dokonuja tez straznicy lesni. Tylko te dwie grupy maja prawo strzelac do bezpanskich psow. Niestety czesto w lasach pojawiaja sie amatorzy broni i strzellania,ktorzy nie maja zielonego pojecia o lowiectwie i rownowadze ekosystemu lesnego. Do takich ludzi, jak i do tych ktorzy porzucaja psy w lesie powinno sie strzelac, i to sola. POZDRAWIAM

  O współfinansowaniu PZŁ przez LP
Nie do końca nie ma na co polować. W Niemczech są obwody łowieckie nie dzierżawione ze względu na poziom szkód, rolnicy nauczyli się ubezpieczać plony rolne od strat ze strony zwierzyny łownej. Dodam, że ubezpieczenie takie nie jest małe. Ciekawe kto zapłaci rolnikom odszkodowania w Polsce jak padną koła łowieckie ( jest koncept, że LP ).
Problem myślę polega na tym, że jako fachowcy w dziedzinie łowiectwa lesnicy dali się wypchnąć na margines jeżeli chodzi o nadzór nad tym gipsem. Jak LP oddawały kompetencje w tym temacie widać co najmniej od zmiany 3 ostatnich Generałów. Teraz Nadleśniczy to może sobie parafkę postawić pod planem łowieckim i tylko pod nosem zakląć.

  O współfinansowaniu PZŁ przez LP
Jakieś tam to znaczy jakie? plan podpisany przez samorząd i łowczego okręgowego przychodzi do zaopiniowania do NADLEŚNICTWA NIE DO ZATWIERDZENIA JAKBYŚ NIE ZAUWAŻYŁ.
Tak naprawdę problem tkwi w tym, że populacje zwierzyny łownej są mocno odmłodzone, a powinny być postarzone np. jeleń, młode muszą rosnąć, żeby rosnąć muszą jeść i to bardzo duże ilości pożywienia, dzików z resztą też to dotyczy.
Do lastela
Najlepiej wytłuc wszystką zwierzynę w lesie i po problemie, w myśl filozofii zabij wszystkich zostań sam
Jeszcze raz pragnę zauważyć, że jako fachowcy w danym temacie sami strzeliliśmy sobie samobója oddając zbyt duże uprawnienia do PZŁ, i ustępując im pola od co najmniej 3 generałów.
Łowiectwo jest drogim hobby sam tego doświadczam, ale myślę, że zaoranie PZŁ i kół łowieckich jest w obecnych czasach bardzo ryzykowne z innych względów, stać na polowanie i bycie myśliwym będzie tylko obrzydliwie bogatych ludzi o zajeb... niskim poziomie wiedzy na tematy chociażby ekologii populacji zwierząt łownych i wtedy oddalibyśmy ( zmuszeni byśmy byli jako fachowcy) całkowicie pole ignorantom, którzy mają pieniądze i wpływy wystarczające do lobbingu i zmiany ustawy prawo łowieckie na ich korzyść.

  Z wiatrówką w lesie.
Czegoś tu nie pojmuję jeśli zależy Ci na tej giwerze na ramieniu to znajdz sobie jakąś grupę rekonstrukcji militarnych wskocz w mundur, kup atrapę mausera wz. 98 i zapisz sie na rekonstrukcję jakiejś bitwy emocje gwarantowane i poczujesz się nawet bardziej akceptowany.
Jeśli chcesz rozwijać swoje pasje łowiecki to wydaje mi się że sposób, który praktykujesz wypacza w moim mniemaniu twoje pojęcie nt. łowiectwa. Poszukaj w okolicy ludzi, którzy są myśliwymi jakieś koło łowieckie w okolicy, wejdź na portal www.lowiecki.pl na pewno znajdziesz tam kogoś kto pomoże Ci w realizacji Twojej pasji.
Łażenie z wiatrówką po lesie może się spotkać z niezrozumieniem wśród wielu ludzi. Osobiście gdybym siedział na ambonie i zauważył przemykającego po krzakach delikwenta z bronią na ramieniu ( konia z rzędem temu kto rozpozna, że to co niesiesz na ramieniu to wiatrówka o mocy < niż 17 J a nie np. kbks) pomyslałbym, że to kłusownik.
Stwierdzam, że ludzie lubią sobie komplikować życie.

  Wybory ,wybory - naród już wybrał .
Dla zainteresowanych

Jak zostać myśliwym w Polsce

Aby obywatel polski mógł wykonywać polowanie musi zostać członkiem Polskiego Związku Łowieckiego oraz uzyskać pozwolenie na posiadanie broni myśliwskiej.

Członkiem PZŁ może zostać osoba fizyczna, która spełnia następujące warunki:

1/ jest pełnoletnia

2/ posiada obywatelstwo polskie oraz korzysta w pełni z praw obywatelskich

3/ ma walory moralne dające rękojmię etycznego wykonywania łowiectwa

4/ nie była karana za przestępstwa wymienione w prawie łowieckim

5/ odbyła roczny staż kandydacki oraz szkolenie przeprowadzone w PZŁ

6/ zdała egzamin z zakresu łowiectwa

7/ złożyła deklarację i uiściła wpisowe

Członkiem PZŁ może być także cudzoziemiec posiadający prawo pobytu lub kartę stałego pobytu w Rzeczypospolitej Polskiej i spełniający wyżej wymienione warunki oprócz oczywiście obywatelstwa polskiego.

Członek PZŁ może być członkiem koła łowieckiego /których jest w Polsce około 2500/, ale może pozostać w PZŁ nie będąc stowarzyszonym w kole łowieckim.

Z powodu zagrożenia ptasią grypą obowiązuje zakaz polowań, natomiast sezon polowań na kaczory to: listopad, grudzień i przelom wrzesnia, pazdziernika

  przedstawiamy sie:)
a ja mieszkam w Biskupicach, obecnie studiuję administrację na Wydziale Prawa i Adm na UAM. mam dwa wielkie zamiłowania, konie- w szerokim tego słowa znaczeniu i łowiectwo.
gdyby ktoś miał podobne hobby to zapraszam do nawiązania kontaktu.

a i jestem prezesem fikcyjnego koła łowieckiego "pyndzel odyńca" :)

  witam wszystkich
rozwinąć zainteresowania, hmmm...
-łowiectwem interesuję się od czasów technikum ale tak poważniej od kiedy zacząłem studia, od roku jestem myśliwym lecz narazie niezrzeszonym w żadnym kole łowieckim (pewnie przez to że rzadko bywam w domu)
-ogrodnictwem zacząłem interesować się początkowo trochę z konieczności (przycinanie drzewek owocowych) a teraz trochę pracuję przy pielęgnowaniu i zakładaniu ogrodów
-fotografia makro, hmmm... ostatnio mam bardzo mało czasu żeby wyjść z aparatem w teren i trochę popstrykać ale mam nadzieję że w wakacje trochę nadrobię (chyba że znajdę jakąś pracę na wakacje to nie nadrobię)
lubię sobie posiedzieć z wędką nad wodą albo na ambonie (nie koniecznie z bronią ale z lornetką lub aparatem), spływy kajakowe i sporty extremalne (np. bungy)
ogólnie mówiąc interesuje mnie wszystko co związane jest z przyrodą i pewnie dlatego wybrałem taki kierunek studiów

  1
Mikouak, nie dziw się że człowiek się robi wybuchowy gdy takie cuda się wypisuje. Jak zawsze najwięcej wiedzą ci którzy najmniej wiedzą w danym temacie, bo gdyby tak uczestniczyć przez pełen jeden tylko sezon w pracach koła łowieckiego to jestem w 1000% pewny że sam by się tak burzył w obronie tego czym myśliwi się zajmują. Mnie tylko martwi to że na świetnym forum fotograficznym zajmujemy się takimi sprawami ubocznymi a już nie wspomnę, że temat tego wątku jest jest o czym innym, a napewno już nie o łowiectwie. Tawie dyskuje czy jest się za czy przeciw można toczyć na forach kół łowickich i tam się wspierać a tu dajmy sobie spokój i pracujmy nad doskonaleniem technik BEZKRWAWEGO ŁOWICTWA - FOTOGRAFI KOCHANEJ PRZYRODNICZEJ

  Rasowe i ułożone
Ten artykuł zamieszczony na łamach Łowca Polskiego jest jedną z najważniejszych prób podjęcia dyskusji na temat kynologii łowieckiej. Bardzo się cieszę że Dolny Wiatr go tu zamieścił i mam nadzieję że przeczytacie go z uwagą i podejdziecie do tematu w sposób absolutnie poważny. Postulaty przedstawione przez DW mogłyby nareszcie uporządkować sprawy psów w polskim łowiectwie, przyczyniły by się także do tego by psy myśliwskie nie były w bezczelny sposób kradzione i zbywane innym myśliwym. Mamy wielowiekowe tradycje łowieckie, stare obyczaje i karty historii zapisane złotymi zgłoskami i rzeczywistość, gdzie w kole łowieckim wykonującym polowania nie ma psów przygotowanych do pracy a odsetek psów rasowych jest znikomy

  Polowaneczko
imp niczego tutaj nie pomyliłam, na co dzień żyję z myśliwym i wiem co robi mój mąż...w kole u mojego męża jest aż dwóch strażników łowieckich...już to widzę jak tych dwóch biednych ludzi poradziłoby sobie z objechaniem wszystkich paśników, pasów zaporowych, że nie wspomnę o uprawie poletek gdzie trzeba normalnie orać, siać, kosić polony itp...i to wszystko według Ciebie robią tylko Ci strażnicy łowieccy..no no no...aha ich obręb to 6000 hektarów, a niektóre koła mają pod swoją pieczą nawet większe powierzchnie.
Nie będę czytała tych bzdur ...a i jeszcze jedno skoro autor opiera swoje doświadczenia na polowaniach dewizowych to gratuluję wiedzy i obiektywizmu...

Wbić lotkę (pióro) w łepek kaczki od tyłu i zamieszać w jej mózgu jak w szklance z herbatą


Jeżdżę z moim mężem na polowania na kaczki od 5 lat i w życiu nie słyszałam i nie widziałam takiego czegoś

pineska etyczny myśliwy nie strzela pod paśnikami

  Staż Łowiecki - dla chcących wstąpić do PZŁ
Staż rozpoczyna się z chwilą wpisania do rejestru stażystów zarządu okręgowego i trwa 1 rok. Kandydaci do PZŁ odbywają staż w kołach łowieckich lub w ośrodkach hodowli zwierzyny PZŁ. Obejmuje on praktyczne umiejętności z zakresu łowiectwa:
- zapoznanie się z urządzeniami łowieckimi oraz udział w ich budowie,
- udział w zagospodarowaniu łowiska,
- udział w akcjach mających na celu ochronę zwierzyny,
- odbycie treningów strzeleckich (po przeszkoleniu w zakresie bezpiecznego posługiwania się bronią),
- udział w polowaniach zbiorowych, indywidualnych oraz odłowach zwierzyny,
- udział w próbach i konkursach pracy psów myśliwskich.
Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Środowiska, z odbycia stażu zwolnione są osoby:
- posiadające średnie lub wyższe wykształcenie z zakresu leśnictwa oraz średnie rolnicze ze specjalizacją w zakresie gospodarki łowieckiej,
- strażnicy łowieccy legitymujący się, co najmniej dwu letnim okresem zatrudnienia na tym stanowisku;
- cudzoziemcy posiadający uprawnienia do wykonywania polowania w innym państwie
- osoby które uprzednio utraciły członkostwo w Zrzeszeniu.

  1
Mój wykładowca z łowiectwa powiedział ,że jego kolegę ugryzła żmija.Na szczęście przeżył, ale rana zaczęła się "paprać" prawie pół roku.Koledzy z koła łowieckiego specjalnie wybrali się na polowanie na borsuka.Zastrzelili zwierzaka i przetopili sadło.Rana po żmiji zaczęła się goić.

  1
Mój wykładowca z łowiectwa powiedział ,że jego kolegę ugryzła żmija.Na szczęście przeżył, ale rana zaczęła się "paprać" prawie pół roku.Koledzy z koła łowieckiego specjalnie wybrali się na polowanie na borsuka.Zastrzelili zwierzaka i przetopili sadło.Rana po żmiji zaczęła się goić.



Gdyby zastrzelić kolegów Twojego wykładowcy i przetopić z nich sadło też byłoby lepiej dla wszystkich.

Dodam że na wszystko pomaga też "róg" nosorożca i sproszkowany kieł słonia.

  1
Często tak się składa, że lenicy to myliwi więc ciężko sobie samemu kary dowalać...

Powiem szczerze - nie wiem jakie s? zasady "rozliczania" myliwych z nadlenictwem. Wiem, że wszystkie szkody łowieckie u chłopa płaci koło z własnej kieszeni. W tym roku rozmawiałem z kilkoma myliwymi z różnych kół i wszyscy płacili dużo ponad "standard"

Kiedy był taki minister co to chciał wszystkie łosie zakillować. Pierwsi zaprotestowali myliwi.

Mylę, że myliwi to zły adres w dopatrywaniu się winy zjadania bydła przez wilki. Moim zdaniem suma sumarum zwierzęta kopytne na łowiectwie wychodz? in plus

  POLOWANIE
Gmina nie ma wpływu na myśliwych. Sprawę łowiectwa reguluje statut Polskiego Związku Łowieckiego. Poszczególne koła łowieckie decyzją wojewody dzierżawią obwody, gdzie corocznie robiona jest inwentaryzacja zwierzyny i na tej bazie opracowywany jest plan polowań zatwierdzany przez Nadleśnictwo. Dlatego też nie może być mowy o dzikich ostrzeliwaniach zwierzyny.
Z posiadanych przeze mnie informacji to właśnie wolno wałęsające się i głodne psy robią największe spustoszenie wśród bażantów, zajęcy itp.

  Na łowy ze św. Hubertem -Dom Urbańczyka
NA ŁOWY ZE ŚW. HUBERTEM



W dniach od 4 listopada 2008 r. do 20.01.2009 r. w Domu Urbańczyka otwarta będzie wystawa ‼Na łowy ze św. Hubertem”. To pierwsza taka wystawa w Muzeum związana z łowiectwem. Na wystawie zostaną pokazane eksponaty pochodzące z Muzeum Narodowego w Krakowie, Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie oraz licznych kół łowieckich z naszego terenu. Już dziś bardzo serdecznie zapraszamy.
Podczas trwania tej wystawy Muzeum przygotowało atrakcyjną propozycję dla młodszych klas Szkół Podstawowych i dla przedszkolaków. Będzie to niezwykła lekcja historyczno-przyrodnicza nie tylko o łowiectwie – z poznawaniem głosów i tropów zwierząt.

Wystawa ze zbiorów:

*Muzeum Narodowego w Krakowie
*Muzeum Czartoryskich w Krakowie
*Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie
*Koła Łowieckiego "Żuraw" z Chrzanowa
*Koła Łowieckiego "Diana" z Chrzanowa
*Koła Łowieckiego "Daniel" z Chełmka
*Koła Łowieckiego "Bażant" z Myślachowic
*Koła Łowieckiego "Leśnik" z Alwerni
*Górniczego Koła Łowieckiego z Jaworzna


  Kruki do odstrzału.
Drodzy forumowicze. Kwestia polega na tym że liczebność zwierzyny w poszczególnych kołach łowieckich regulują sami myśliwi , którzy na podstawie corocznych inwentur w łowisku robią plany odstrzału , a zatwierdza je nadleśnictwo na którego terenie dane koło poluje. Tak więc wszystko stoi twardo na nogach. Nie znam przypadku , aby w jakimś polskim kole łowieckim myśliwemu zależało na wyeliminowaniu z łowiska jakiegoś gatunku, nawet drapieżnego. Dzięki zorganizowanemu polskiemu łowiectwu możemy cieszyć się że tyle zwierzyny przetrwało do dzisiejszego dnia. Jestem pewien że i kruk nie zginie z polskiego krajobrazu , nawet jeżeli znajdzie się na liście zwierzyny łownej.

  Polowaneczko :/ (dlugie)

Hełpa-Kulińska rzecze:

Rozmowa z Maciejem Grossem, tłumaczem podczas polowań dla cudzoziemców.
Polowanie, na którym był nasz fotoreporter, zorganizowano w czerwcu



Ech, z łowiectwem to jest tak dziwnie, jak z polską rzeczywistością.
Mniej więcej orientuję się w temacie - ojciec jest skeretarzem w KŁ.
Wprawdzie niby jest etos, zasady, obcowanie z przyrodą, egzaminy
selekcjonerskie, Łowca Polskiego warto przejrzeć choćby dla ślicznych
fotek i niektórych ciekawych artykułów, blabla... ale jak wszędzie
trafia się chamstwo, bezmyślność i wyrachowanie.
Zdarzają się myśliwi polujący nielegalnie dla mięsa (IMHO dziczyzna
smakuje podle), albo niezgodnie z planem odstrzałów, osobiste animozje
albo ambicje by zostać królem polowania powodują, że ludziom odbija i
nie zachowują się logicznie, strzelanie bezpańskich psów to ogólnie
znany temat (jakiś czas temu jeden myśliwy rozwalił psa nielubianemu
koledze, no bo był dalej niż 200m od zabudowań, a właściciela nie było w
pobliżu) i tak dalej. Przy okazji dodam, że można się zapłakać, czytając
napuszoną retorykę protokołów posiedzeń, tytułowanie się 'Kolegami' itd.
a jeden drugiemu do gardla by skoczył...
Co do dewizowców, to koła łowieckie zwyczajnie cienko przędą i dewizowcy
są ważnym źródłem dochodów. Więc jest pewna presja, żeby takiemu
przyjezdnemu wystawić medalową sztukę - strzeli, zapłaci, zadowolony
pojedzie i wróci z kolegami, zamiast gonić go trzy dni po lesie w
poszukiwaniu przydziałowego młodzika. Przy okazji plan hodowlany obwodu
bierze w łeb, ale to chyba typowo polska przypadłość, że założenia są
szczytne, a rzeczywistość przyziemna.
Zapewne środowiska łowieckie przydają się o tyle, że wywierają jakiś
nacisk odnośnie ochrony środowiska (przejścia pod autostradami itd.),
mają wpływ na ograniczenie kłusownictwa i w jakiś sposób kontrolują
populację zwierzyny (nie tylko strzelanie, ale też poletka zgryzowe i
paśniki), a ktoś musi na tym trzymać łapę.
Jak dla mnie, 'miłośnicy przyrody' mogliby chodzić na polowania z
paintballami zamiast broni palnej, bo o ile rozumiem szwendanie się po
lesie i tropienie zwierzaków, to zabijanie i babranie się w paprochach
niespecjalnie mnie podnieca.

Pozdrawiam
Kompan.


  Polowanie, czy kłusowanie?

Nikt nie będzie próbował Cię przekonać. Postaram się natomiast pewne  
sprawywyjaśnić.
Selekcja naturalna skończyła się wraz z dużymi drapieżnikami (wilki,
niedźwiedzie itp.)
Aktualnym wyznacznikiem naturalnej selekcji jest ilość pokarmu oraz  
choroby.
Zarówno jedno jak i drugie działa na całą populację gwałtownie obniżając  
jejjakość - rodzą się osobniki coraz mniejsze, wzrasta śmiertelność sztuk
młodych - gatunek karleje, do pełnej zagłady włącznie.
W poszukiwaniu pokarmu zwierzyna nie ogranicza się do lasu i przy jego  
brakuwędruje na pola gdzie ludzie wcale jej nie chcą. Koszt odszkodowań  
za uprawyMIMO realizacji odstrzałów i mimo dokarmiania, zakładania  
poletek, pasówzaporowych, karmisk sięga czasami na jednym obwodzie  
łowieckim (od 1500 do2000 ha) kwot powyżej 100 000zł. - w skali kraju  
będą to kwoty idące w grubemiliony złotych. Odszkodowania te płacą  
myśliwi - jeśli ich wykluczyszodszkodowania wzrosną set razy i przejdą  
na skarb państwa. Duża część choróbodzwierzęcych przenosi się na ludzi a  
więc taki wściekły dzik wędrujący poosadach ludzkich ... Oczywiście  
trzeba by zapłacić za to odpowiednimzawodowym służbom (skarb państwa).



No tak - jak nie wiadomo o co chodzi - to zawsze chodzi o pieniądze :)

Oczywiście, możesz się nie godzić na strzelanie do zwierząt. Ja nie godzę
się z naruszaniem etyki łowieckiej - w tym naprzykład strzelaniu do  
zwierzątna karmiskach (nęciska są inną sprawą). Jednak łowiectwo, które  
towarzyszyczłowiekowi od zarania dziejów realizowane zgodnie z  
tradycjami i etykąprzynosi i człowiekowi i zwierzynie zysk. Zwłaszcza,  
że gospodarka łowieckato zdecydowanie coś więcej niż strzelanie do  
zwierząt - to przede wszystkimhodowla i ochrona zarówno zwierzostanu jak  
i środowiska w którym tenżewystepuje.



Ja nie mówię, że jestem przeciwniczką odstrzałów. Ja osobiście bym tego  
nie zrobiła, ale rozumiem tych, którzy traktują to z pasją i mówią o tym  
jak ja o sporcie.
Zaczęłam ten wątek, gdyż w ostatnich dniach spotkałam się z różnymi  
poglądami na temat zabijania zwierzyny. Kolega ze studiów szczyci się  
pokazując zdjęcia zabitych dzików zwabionych na marchewkę, jednak dziadek  
innego znajomego, który należał do koła łowieckiego inaczej mówił o  
polowaniach.
Dziękuję za odpowiedź i obszerne wyjaśnienia.


  Bezpieczna broń!
Powracając do tematu, broń sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. Nie jest bezpieczna ani niebezpieczna, natomiast stać się taką może w rękach posiadającego ją człowieka. Są ludzie, którzy przebywają i korzystają z broni na codzień przez wiele lat i nic się złego nie dzieje. Dlatego akcja bezpieczna broń powinna trafiać przedewszystkim do jej użytkowników w formie edukacji praktycznej i teoretycznej, nie natomiast do producentów aby tworzyli nowe bardziej wymyślne zabezpieczenia, bowiem te w rękach nieodpowiedzialnego użytkownika nic nie dają.


Dokładnie tak . Popieram Cię RR . Broń to tylko narzędzie . Swego czasu psychopata Skorpion zabijał kobiety młotkiem . Czy mamy wprowadzić pozwolenia wydawane przez Policję na używanie młotków ? Zresztą już taki ewenement prawny istnieje . Jest nim kij bejzbolowy , który zgodnie z ustawą o broni jest bronią . Dlatego Szanowne Panie nie traktujcie swoich mężczyzn tym narzędziem bo będziecie odpowiadać przed Sądem za napaść z bronią w ręku .

Jak w każdej grupie społecznej tak i wśród posiadaczy broni są ludzie mądrzy i głupi . Wypadki z bronią są przykładami skrajnej głupoty lub są nieszczęśliwymi wypadkami , tych drugich jest zdecydowanie mniej . Wypadków z bronią nie da się wykluczyć całkowicie . Pocieszające jest to , że odsetek wypadków z bronią jest niski w naszym kraju .

Aby nie spowodować wypadku przy użyciu broni trzeba ją po prostu znać i umieć się nią posługiwać . Trzeba także znać swoje ograniczenia psychofizyczne . Żeby dobrze posługiwać sie bronią trzeba ćwiczyć , ćwiczyć , i jeszcze raz ćwiczyć na strzelnicy .
Trzeba także ciągle się dokształcać teoretycznie oraz mieć wyobraźnię i przewidywać .

Winniście także wiedzieć , że istnieje wiele przepisów , których znajomość oraz przestrzeganie decyduje o bezpieczeństwie na polowaniu . Przykładem jest wpis do książki myśliwych wykonujących polowanie indywidualne . Gdyby tego nie czyniono to mógłby się zdarzyć przypadek , że w tym samym łowisku polowało by wielu myśliwych - co by się mogło wydarzyć nie trudno sobie wyobrazić .
Innym oczywistym faktem dla etycznego myśliwego jest nie strzelanie do nierozpoznanego celu itp. Działalność prewencyjną w zakresie bezpieczeństwa prowadzą PZŁ oraz koła łowieckie . Od 1974 roku posiadam broń i Bogu dzięki nie zdażył mi się wypadek z jej użyciem . Choć muszę stwierdzić z przykrością , ze w moim kole zdarzył się wypadek z bronią , na szczęście nikt nie zginoł . Został tylko postrzelony niegroźnie w tyłek kolega z koła . Delikwent który to spowodował pożegnał się z bronią i łowiectwem . Pozdrawiam Darz Bór .

  Myśliwy dla sportu - kłusownik dla pieniędzy
Art. 11. 1. Łowiectwo jest prowadzone zgodnie z podstawowymi kierunkami użytkowania terenów rolnych, leśnych i rybackich, w warunkach stałego polepszania zwierzynie środowiska jej bytowania.
2. Gospodarowanie populacjami zwierzyny wymaga w szczególności:
1) tworzenia stałych i okresowych osłon dla zwierzyny (lasy, zadrzewienia, zakrzewienia, remizy, osłony miejsc lęgowych),
2) wzbogacania naturalnej bazy żerowej dla zwierzyny w lasach,
3) zachowania istniejących naturalnych zbiorników wodnych, rekonstrukcji i tworzenia nowych,
4) racjonalnego stosowania środków chemicznych w rolnictwie i leśnictwie,
5) stosowania terminów i technik agrotechnicznych niezagrażających bytowaniu zwierzyny na danym terenie,
6) utrzymywania korytarzy (ciągów) ekologicznych dla zwierzyny,
7) utrzymywania struktury wiekowej i płciowej oraz liczebności populacji zwierzyny właściwych dla zapewnienia równowagi ekosystemów oraz realizacji głównych celów gospodarczych w rolnictwie, leśnictwie i rybactwie,
8 ) ochrony zwierzyny przed zagrożeniem ruchu pojazdów samochodowych na drogach krajowych i wojewódzkich.


ludvik znalazłem chwilę, żeby przeanalizować dalsze zapisy Praw łowieckiego i znowu czuję niedosyt, jeśli chodzi o spełnianie nakładanych przez nie obowiązków.
Zawsze uważałem, że myśliwi powinni niejako uzupełniać addytywną śmiertelność z tytułu drapieżnictwa. Uważam, że bez sensu jest dokarmianie zwierzyny, zwłaszcza przy lekkich zimach. Śmiertelność z powodu głodu mogłaby być dobrym czynnikiem selekcyjnym, bo eliminowałaby osobniki chore, osłabione. Myślę, że przy obecnym modelu gospodarki leśnej (grodzenie upraw) straty byłyby ograniczone. Dodatkowo myśliwi nie ponosiliby kosztów dokarmiania, a kłusownicy nie polowaliby na nęcisku.
Jeśli chodzi o punkt 7 to już dyskutowaliśmy. Niestety, ale członkowie PZŁ ograniczają się do polowań, a zagospodarowanie łowiska polega tylko na stawianiu ambon Myślę, że należałoby więcej czasu i energii poświęcić na rzetelne szacunki liczebności i struktury populacji, na podstawie których opracowywane są plany pozyskania. Do tego planami pozyskania powinno objąć się także gatunki mniej atrakcyjne, ale nadmiernie zwiększające liczebność. W ich przypadku wykonanie planu powinno być obligatoryjne. Jeśli koło nie jest w stanie tego wykonać to powinno się skrzyknąć z sąsiednimi kołami i powołać zawodowego "trapera". który by te zadania wykonał (odpowiednik rzeźnika ) W zasadzie taka osoba z odpowiednimi kwalifikacjami powinna być na stałe, a z pracy swojej rozliczać się przed "szefostwem".

Wiem, że może jest trudno wcielić w życie moje postulaty, zwłaszcza że wiele kół ma w szeregach bogatych myśliwych z "warszawki", którym nie spieszno do roboty.

  Myśliwi nie zrzeszeni w kołach
Nie jestem tak skrajny w swych sądach jak Kuna ale ma on bardzo wiele racji w tym co pisze, tez poluje jako niezrzeszony i bardzo mnie taka sytuacja odpowiada, nie musze przewracac do gory nogami zycia osobistego i zawodowego, bo mam niespodziewany telefon ze trzeba jechac szacowac szkody, czy nagle koledzy z kola sobie przypomnieli ze trzeba zbudowac ambone/pasnik, zrobic poletko itp, poluje gdzie chce i kiedy chce ( a raczej kiedy mogę) i szczerze mowiac wole zapłacic, bo wiem ze gosc ktory dostanie ode mnie kase za mozliwosc wykonywania polowania wykorzysta ja z pozytkiem dla lowiska , na pewno wiekszym niz moja ewentualna w nim praca, prawda jest taka ze to co bylo dobre powiedzmy lat temu 15-25 wcale nie musi sie sprawdzac dzis, zycie wymusza zmiany i tyle, sa ludzie, ktorzy ze wzgledu na tryb zycia i czy inne powody sa zdecydowani polowac w taki sposob i nie widze powodu, aby robic z tego jakis straszny problem, oczywiscie w tym momencie pojawia sie takze problem nowobogackich ktorzy beda sie dowartosciowywyac za pomoca łowiectwa nie majac na ten temat kompletnie żadnej wiedzy ........... no ale mamy gospodarke rynkowa, jesli ich na to stac, to nie widze problemu zeby łozyli na swoje przyjemnosci finansujac takze gospodarke łowiecka w obwodach komercyjnych.
Znam tez druga strone medalu, polowalem jakis czas jako czlonek kola łowieckiego, ale dalem sobie spokoj z taka forma łowiectwa, na dłuzsza mete nie byla ona zrodlem satysfakcji ( bo poluje przede wszystkim dlatego ze lubie, a nie w poczuciu misji , jak niektorzy to usiluja wmowic mysliwym) , a jedynie frustracji, ciagle konflikty wszystkich ze wszystkimi, wojny o odstrzaly, czyli temu dam bo go lubie, a temu nie bo nie, wieczne problemy ze szkodami, slabe lowiska ........... generalnie rozstalem sie z kolegami z kola w ( mimo wszystko) kolezenskiej atmosferze i nawet tam do nich czasem zagladam , ale poczulem wyrazna ulge przechodzac na niezrzeszonego ............. w kazdym razie mialem wiekszego farta niz kolega z ktorym czasem jezdze na polowania komercyjne, a ktory rozstal sie ze swoim kołem w atmosferze skandalu, pomowien i postepowania przed sadem łowieckim, ktory jednak nie dal sie nabrac na sfabrykowane (tak na marginesie na zenujaco niskim poziomie) przez prezesa i łowczego dowody i oskarzenia.
Tyle mialem od siebie ........ reasumujac po przeaanalizowaniu wszystkich za i przeciw przyznalem punkt dla łowiectwa niezrzeszonego i tego sie trzymam.

  Liczenie słonek
Drwalniku, nie wiem w jakim świecie żyjesz, te trochę za skórę to tylko za to co odstawiasz do skupu przeciętnie jakieś 15 czy 20 zł od którego jeszcze odprowadzasz, podatek, jak chcesz wziąć tuszę na użytek własny musisz zapłacić i to wcale nie 20zł tylko sporo więcej. Piszesz państwowe, tylko że to na myśliwych państwo scedowało gospodarkę zwierzyną łowną, jej dokarmianie, porpawę warunków bytowania etc. Państwo nie daje nam ani grosza do tego, to my płacimy rolnikom za szkody wyrządzone w uprawach (nierzadko na moich terenach jest to wydatek ok 100 tyś zł rocznie). Zwykłych ludzi nie kosztuje to ani grosza bo nie idzie to z podatków, tylko z kieszeni myśliwych. Nikt nam nie płaci za polowanie.
Druga kwestia z którą sie zupełnie nie zgadzam że plany się dostosowuje do tego by nie płacić kar - kompletna bzdura. Chyba żadnemu nadleśniczemu nie jest narękę by minimalizować odstrzał płowej jako, że to ona wyrządza największe szkody w lesie, plany łowieckie to kompromis oparty na zasadach przyrostu naturalnego zawierany między kołem łowieckim, Zarządem Okręgowym PZŁ i nadleśnictwami.
Co do wpływu penetracji lasu przez myśliwych odstraszającą złodzieji to wierzę, nie przymykam oczu gdy widzę że coś nie tak i jeśli zauważę coś podejrzanego to od razu dzwonię do leśniczego czy podleśniczego. Myślę że kłopotu im tym nie sprawiam.
Co do nęcisk to i ja mam mieszane uczucia o ile nie mylisz ich z karmowiskami. Moje koło ma na każdym obwodzie po ok 10-12 karmowisk w których co sobotę jest wykładana karma, ale obowiązuje tam bezwarunkowy zakaz strzelania. Nęcisk mimo że są one prawnie dozwolone nie mamy, jak to kiedyś gdzieś ktoś powiedział - "z nęciskiem to jest tak jakbyś zaprosił kumpla na obiad i przy stole dał mu w gębę".
Nie jest ważne czyje lobby jest mocniejsze, ważne jest to aby i łowiectwo i polityka leśna szły w dobrym dla nas kierunku, jako że i myśliwi i leśnicy byli i raczej będą ze sobą ściśle powiązani. Dla przykładu powiem Tobie że w 7-osobowym zarządzie mojego koła prezesem jest z-ca nadleśniczego i oprócz niego w zarządzie jest 2 leśników.
A co do spotkań przy zimnym piwie i grilu to się w zupełności z Tobą zgadzam.
Pozdrawiam

  Drażliwy temat

Dla mnie zabijanie bez względu na pobudki które sprawia satysfakcję jest obrzydliwe. Dla innych być może nie. Dlatego nie jestem wedkarzem ani myśliwym. Na święta jadam filety bo zabić karpia nie potrafię.



To nie fair sprowadzać łowiectwo tylko do zabijania.To tak jakby sprowadzić Miłość jedynie do prokreacji .Samo polowanie nie polega wyłącznie na strzelaniu,wymaga dogłębnej znajomości zwyczajów zwierzyny,przygotowania zasiadki znajomości sztuki wabienia i wtapiania się w otoczenie.Sam nie poluję,brak mi czasu i możliwości,ale towarzyszyłem myśliwym w kilku polowaniach i wiem co ich tak w tym pociąga.To niepowtarzalny klimat ,poczucie harmonii i możliwość zapomnienia o całym świecie.I jeżeli jest to w zgodzie z zasadami sztuki łowieckiej,prawem i etyką ,to nie widzę w tym nic zdrożnego i obrzydliwego.Czy myśliwy cieszy się z upolowanego zwierzęcia??Tak,cieszy się,bo się sprawdził ,oszukał "przeciwnika", podszedł go na strzał.Ale prawdziwy myśliwy szanuje zdobycz i dlatego m.inn.wręcza tzw. ostani kęs.A trofea??Nie zawsze poluje się na zwierzynę trofeową,w znacznej mierze zdobycz jest sztuką selekcyjną,bądź nietrofeową(np.przelatki,wycinki czy zwierzyna drobna).I nikt tu nie dorabia nadętej ideologi-poluje się bo tak każe instynkt łowcy,co każe człowiekowi wyłazić o 2 nad ranem na pola w pogode i niepogode.Ale by polować,jak mówi porzekadło myśliwskie,trzeba hodować(czyt. dbać o zwierzynę i pomagać jej w cięzkich okresach roku) .
A polowania dewizowe??Tu ciężko się nie zgodzić z tym,że jest to wręcz zbrodnia,ograniczająca sie do tłuczenia wszystkiego,co podejdzie dewizowcowi pod lufę i nie ważne czy perukarz czy szóstak,locha czy odyniec.Ale koła czerpią z tego ogromne zyski i dlatego ten proceder ma miejsce.
I nie rozumiem tych Kolegów,którzy jak dobrze zrozumiałem,nie łowili nigdy ryb i nie byli na polowaniu a z góry są na "nie".Przypomina mi to trochę postawę postaci z pewnej bajki,który zwykła mawiać:"Ja jestem Pan Sowa i mam zawsze rację"
Pozdrawiam

  Pozwolenie na broń myśliwską
Aby otrzymać broń do celów łowieckich należy:
1.- znaleźć - najlepiej przez znajomego myśliwego - koło łowieckie w którym będziesz polował i które przyjmie Cię jako kandydata i ewentualnie po odbyciu stażu i zdaniu egzaminów łowieckich przyjmie jako członka do swojego grona
- jeśli nie masz znajomych myśliwych należy znaleźć najbliższy Zarząd Okręgowy PZŁ (adresy na stronie PZŁ) i wyrazić wolę wstąpienia do Związku jako myśliwy niestowarzyszony w kole łowieckim. W takim przypadku ZO wyznaczy Ci koło łowieckie lub ośrodek hodowli w którym odbędziesz staż.

2- dopilnować aby koło łowieckie w obu tych przypadkach zgłosiło Cię do ZO jako stażystę i założyło Ci dzienniczek stażu - pilnować wpisywania do dzienniczka wszelkich czynności wykonywanych podczas odbywania stażu ( nie wpisujemy biegania po piwo czy papierosy).

3- po odbyciu rocznego stażu ( od daty uchwały zarządu koła o przyjęciu na staż i zgłoszeniu tego faktu w ZO PZŁ) dopilnować aby zarząd koła skierował na kurs dla nowowstępujących i odbyć taki kurs ( kurs organizuje i pobiera za niego opłaty ZO PZŁ)

4- zdać egzaminy przed komisją PZŁ

5- mając zaświadczenie o zdaniu egzaminów, zrobić badania wymagane Ustawą o broni i amunicji, jak będą pozytywne - wstąpić do PZŁ.
Ze stosownymi zaświadczeniami złożyć wniosek do WPA o wydanie pozwolenia na broń do celów łowieckich.
UWAGA-zaświadczenia lekarskie są ważne dwa miesiące od wydania do momentu złożenia w WPA- jeśli złożysz dzień po terminie to powtórne badania i powtórna kasa.

pozdrawiam
Paweł L.

P.S.
Więcej o łowiectwie na portalu www.lowiecki.pl

  Mysliwiec
Diana a puszczy piskiej napisala:

"pytales o polowanka
mam nadzieje ze cie nie rozczaruje
ale zupelnie bezkrwawe
pozostawiam panom z jelenia przywilej mazania twarzy krwia po udanych lowach - bardzo to prymitywne i zrobilo na mnie duze wrazenie ale indianie robili podobnie "

Nie jestem rozczarowany.
Bazkrwawe lowy sa rownie piekne z takim wyjatkiem ze ma sie satysfakcje ze "strzelonych " fotek .
Jednym z pierwszych takich ludzi byl Wlodzimierz Puchalski(zapalony mysliwy rowniez)

http://www.sp9.cdniku.pl/html/patron.html

pod tym adresem znajdziesz kilkanascie fotek jego autorstwa :)

Natomiast jesli chodzi o mazanie twarzy krwia.............. to przyznam ze moze robic na kims wrazenie lecz to nasza tradycja wiekowa :)

III. Chrzest myśliwski

Zawsze po strzeleniu pierwszej sztuki zwierzyny z danego gatunku, powinno się przeprowadzić, po skończonym miocie - chrzest myśliwski.

Podobnie jak przy ślubowaniu myśliwy, któremu pierwszy raz bór zdarzył, klęka na lewe kolano od strony grzbietowej strzelonej zwierzyny, w lewej ręce trzyma pionowo broń opartą stopką na ziemi przy lewym kolanie. Kapelusz kładzie na ziemi przy głowie ułożonej na prawym boku zwierzyny, a prawą rękę trzyma opartą na zwierzynie. Celebrujący, tj. łowczy koła, prezes lub w ostateczności prowadzący polowanie, nożem myśliwskim lub palcem, zanurzonym w ranie postrzałowej zwierzyny, znaczy farbą czoło myśliwego (przy drapieżnikach czyni to symbolicznie) wypowiadając następującą formułę:

"Zgodnie z wielowiekową tradycją znakiem farby Cię znaczę i Darz Bór Ci życzę"

Myśliwy odpowiada

"Ku chwale polskiego łowiectwa"

a koledzy i celebrujący z odkrytymi nadal głowami gratulują mu łowieckiego sukcesu.

W przypadku gdy strzeloną sztuką jest zwierzyna gruba, łączy się ceremoniał chrztu z pasowaniem, a wspólna rota przyrzeczenia brzmi:

"Zgodnie z wielowiekową tradycją pasuję Cię na rycerza świętego Huberta, znakiem farby Cię znaczę. Bądź zawsze wierny kniei i dobrym obyczajom łowieckim, przestrzegaj prawa łowieckiego. Darz Bór Ci życzę".

Po ceremonii chrztu sygnalista gra sygnał "Śmierć upolowanego zwierza". W przypadku gdy myśliwy strzelił pierwszego zwierza na polowaniu indywidualnym, to na najbliższym polowaniu zbiorowym należy dokonać chrztu myśliwskiego w sposób symboliczny (bez zwierzyny, farby ale ze złomem).

Zwyczaj nakazuje aby nie ścierać farby do końca polowania.

:) :) :)

Trzeba powiedziec ze nie zawsze lub nie czesto odbywa sie to w ten
wyzej opisany sposob ale jakas namiastka jeszcze zostala

DB