Czy warto tak drogo budowac koscoly?

Na ostatniej koledzie, ksiadz nie wzial ode mnie pieniedzy. Serio ! Dawalam,
mowilam by wzial, bo przeciez kosciol sie buduje, a on - "nie". Stwierdzil,
ze jesli chce, moge wrzucic na mszy do koszyka.
Nie byl to taki pierwszy przypadek w moim zyciu. Gdy studiowalam, dziewczyny
z ktorymi mieszkalam przyjmowaly kolede w naszym studenckim mieszkaniu.
Ksiadz wowczas tez odmowil i nie wzial pieniedzy ("biedne studentki").



U mnie tez zawsze pyta (nie tylko przy koledzie) czy na pewno moge tyle dac, czy
nie jest to jakis uszczerbek na budzecie domowym itd. W sumie glupio sie czuje
mowiac, ze to drobiazg, bo w tym momencie jestem takim celnikiem, ktory dal z
tego co mu zbywalo :-( Ale majac do czynienia z roznymi duchownymi prawie zawsze
obserwowalem u nich taka postawe - upewnic sie, ze nie biora za duzo. Tak samo
bylo przy okazji slubu (zalatwialem w 2 parafiach i w obu sie bronili przed
datkiem) i przy datkach celowych np. na renowacje. Chociaz spotkalem tez kaplana
ktory wrecz wyciagal kase (niestety - Lichen - przepraszam, ze znowu o kulcie
MB). Jednak wiekszosc tak nie robi a ludzie, ktorzy rozpowszechniaja taki
wizerunek polskich ksiezy chyba robia na podstawie wlasnych wyobrazen. Albo chca
szpanowac przed sasiadami "ile to oni dali".

sie na sile. Wiekszosc ludzi jest przerazona na sama mysl o koledzie.



IMHO kwestia przyzwyczajenia. Jak beda widzieli sie z ksiedzem czesciej, to to
bedzie wizyta a nie wizytacja ;-)

pozdrawiam

Piotr


     

  Jak kadzić w domu?
A ja się z tym nigdy u siebie w parafii nie spotkałam. Zobaczyłam za to kadzidła różne i domowe kadzielniczki w Diakonii Słowa w Krościenku i się zdziwiłam, ale se kupiłam. Ale no właśnie się zastanawiam jak to jest, w jakich sytuacjach można go używać itp. Bo nigdy nic o tym nie słyszałam. I czy muszę czekać do następnej kolędy czy 6 stycznia żeby poprosić o poświęcenie go?

Aha, a propos technicznego rozwiązania, to patrząc na kadzielniczkę z Krościenka, sugerowałabym próbę z tealightem i metalowym sitkiem do herbaty A w austriackiej TV widziałam w te święta, że tradycyjnie gospodarze biorą patelnię wrzucają na nią trochę żaru z pieca na to rozsypują kadzidło i z tym idą do obory na przykład.

  Wigilia ISNS - 20.12.2006
Samorząd Studentów ISNS serdecznie zaprasza na instytutową Wigilię w środę 20. 12.2006, sala nr 1 Nowy Świat 67, godz. 18.

W miłej, rodzinnej atmosferze podzielimy się opłatkiem, zaśpiewamy kolędy, i skosztujemy pysznych świątecznych wypieków. Zachecamy wszystkich do przygotowania własnych domowych pyszności

  XXVI częśc świątecznych pogaduszek okołoczerwcowych Mamusiek
Witajcie Kobietki :)
Ja na chwilkę bo jestem jak pewnie i Wy w trakcie piecznei gotowania, sprzątania itp.
A jutro 2 wigilie zaliczamy wiec nas nie będzie...
Stąd:

W tym szczególnym dniu znikają cierpienia, przychodzi szczęście,
nadzieja i radość niech Cię wypełni
podziel się opłatkiem i złóż bliskim serdeczne życzenia.
Bo On w stajence się urodzi,
więc to jest ta nadzieja i radość
przyjście na świat Jezusa syna Bożego
więc śpiewajmy wesołe kolędy....

i jeszcze przepis Bardzo Ważny...

Przygotować pół miarki radości, szczyptę
pogody ducha, kwartę radości,
dwanaście centymetrów uśmiechu,
kilogram życzliwości, pięć gramów dobrego
humoru, miłości ze dwie garści,
odrobinę szaleństwa, łyk szczęścia,
dwie łyżki wolnego czasu, małą łyżeczkę
spokoju oraz cały zapas wiary nadziei i
miłości. Wszystkie składniki połączyć ze
sobą i długo podgrzewać w cieple
domowego ogniska. Podawać na gorąco,
ozdobione ciepłym uśmiechem.


     

  RÓŻNE :-)
To znów ja Daidoss wspaniały

Przypomnialo mi sie zeszloroczne DDM. Po udaniu sie na kwatere a mieszkalismy w domQ w 4 osoby kazdy z nas po 2 poszedl do swojego pokoju. No i jak to 4 czubkow sie zebralo zaczelismy sobie z pokoju do pokoju dokuczac. Pokoiki byly w piwnicy wiec mieszkancom nie przeszkadzalismy :]
Powiedzmy, ze gdy sie uspokoilismy i lezelismy juz w lozkach po 2 wpada do nas kumpel z pokoju obok.
Zamoczyl szczoptke do czyszcenia kibli w kibelku i wchodzac do pokoju zaczal nas ta smierdzaca woda kropic niczym ksiadz po koledzie mowiac "Pokoj temu domowi i wszystkim jego mieszkancom". Niestety nie wytrzymalem.
Ze smiechu spadlem z lozka i patrze ze zwieracze mi puscily po sie posikalem.
To ich rowniez powalilo na kolana

  Świąteczne Spotkanie Małopolskiej J-elity
Spotkanie sie odbyło. Przyjechało ok. 40 osób. Wielkie dzięki dla Marty, która zorganizowała bardzo przyjemną salę. Gosi za znalezienie sponsorów na całe fury ciastek i ciasteczek oraz napojów oraz znalezienie osób, które zechciały poświęcić czas i umilić nam spotkanie grając i śpiewając kolędy oraz organizując gry dla dzieci ( i nie tylko ). Pani dr Małgorzacie Sładek, za to, że znalazła czas by być z nami, jak również za wspaniały catering zorganizowany przez firmę Sherring. Naszemu koledze z forum, za przekazanie zabawek dla dzieci , a wszystkim obecnym z przybycie na spotkanie i przyniesienie domowych specjałów. Mikrusi za piękną grę na flecie, a Weronice za koncert kolęd na fortepianie. Jeszcze raz bardzo dziękuję.
Mam nadzieję, że jest to pierwsze, lecz nie ostatnie spotkanie gdzie nie myśleliśmy o tym co nas trapi, lecz o tym jak miło jest spędzać czas razem.
Pozdrawiam Wszystkich i do zobaczenia
Szaraja

  Wyjście awaryjne/The Emergency Escape (1982)
------------------------------------------------------------



Data premiery: 1982-12-26 (Polska)

Produkcja: Polska
Gatunek: Komedia

Reżyseria: Roman Załuski
Scenariusz: Andrzej Mularczyk
Zdjęcia: Stanisław Moszuk
Muzyka: Jerzy Matula



Prowincjonalne miasteczko z początku lat osiemdziesiątych. Wśród jego mieszkańców jest rodzina Kolędów. Pani Kolędowa jest energicznym naczelnikiem gminy, jej mąż safanduła zajmuje się domową hodowlą kaczek i uprawą kwiatów w "tunelach". Ich córka Dorota jest panną ładną i niepracującą. Intryga zaczyna się w momencie, gdy pani naczelnik dowiaduje się, że ma zostać babcią. Strach przed utratą autorytetu, skandalem i kompromitacją podsuwają jej iście piekielny pomysł - trzeba kupić narzeczonego z opłaconym rozwodem.



Bożena Dykiel: Kolędowa
Jerzy Michotek: Kolęda
Maria Gładkowska: Dorota
Andrzej Golejewski: Szklarz
Krzysztof Kowalewski: komendant MO
Jadwiga Skupnik: Felczerowa
Zbigniew Buczkowski: Kalafior
Bolesław Płotnicki: ksiądz
Ryszard Kotys: Portier w akademiku (niewymieniony w czołówce)
Ryszard Jabłoński: Chłopak na zabawie
Wanda Idzińska:
Henryk Hunko: Ksiądz (niewymieniony w czołówce)
Ludomir Olszewski:
Andrzej Szenajch:
Wanda Węsław-Idzińska:

------------------------------------------------------------

  Święta za pasem
Na wigilię pomagam zazwyczaj robic potrawy od kiedy nauczyłem się przyzwoicie gotować. Choinka zajmuje się siostra, ja nie mam gustu i kiedy się za to zabieram zawsze wychodzi brzydka. Kolęd nie śpiewam od kiedy skończyłem 10 lat, nie umiem spiewać. Zazwyczaj przy kolacji rozmawiamy, dopuki ojciec nie zacznie się kłucić najpierw z najstarszym bratem a potem ze wszystkimi. Moją ulubioną potrawą są kluski z makiem, specjalnie przygotowane, domowej roboty kluski z makiem, miodem, rodzynkami, figami i migdałami, pyszność; następnego dnia zazwyczj je zjadam na śniadanie.

--
"Nie obawiaj się ludzi, którzy mają do stracenia ziemię i godności. Obawiaj się ludzi, którzy nie mają niczego do stracenia."

  DYSKUSJA NA TEMAT ŚPIEWNIKA OGÓLNOPOLSKIEGO
Jako skromny dodatek z moich przemyśleń proponuje nie wciskać czegoś takiego jak śpiewy przeznaczone do użytku wyłącznie domowego. Mowa tu między innymi o części kolęd. W starym Siedleckim ładnie to było podzielone. Zaoszczędzi sie w ten sposób nieco miejsca. Jeśli dam rade to podrzuce pomysły już z okresu kolędowania

  DYSKUSJA NA TEMAT ŚPIEWNIKA OGÓLNOPOLSKIEGO
Z drugiej strony zrezygnowałem zupełnie z działu "Piosenki religijne" czy "Piosenki dla dzieci" oraz "Kolędy domowe". Zrezygnowałem również ze śpiewów Taize. Moim zamysłem było umieszczenie pieśni stosownych do liturgii.



Piweczko.

  Imprezy kulturalne: Piknik MKS i Festyn w Strzelcach Małych
Wszystkim Wam przyznam rację, prawie, bo to nie była złośliwość z mojej strony, przynajmniej nie miałem tego na myśli. może trochę przesadziłem, może po części to był głupi żart z mojej strony, ale problem jednak jest. zgadza się, jestem osobą wierzącą, ale mój post dotyczył księży, a nie kościoła, bo kościół nie jest winien że ma takich księży, a nie innych. a czemu miałbym nie nagłaśniać problemu? o problemach powinno się rozmawiać. ksieża jeżdżą coraz lepszymi autami, to widać, czy księdzem się zostaje dla kasy czy z powołania?
dałem na organy, bo są one dla kościoła, a nie dla księży. ale Pani/Panie Cedr, proszę wziąć pod uwagę to, że księża mają opłacone msze na dwa lata z góry, po kolędzie też zbierają ofiary, a śluby, pogrzeby? inaczej by było, gdyby nasz proboszcz powiedział np. że remont organów będzie kosztował tyle, my mamy tyle, a tyle nam brakuje. takim 'ekonomistą' każdy by był, najprościej jest wyliczyć kto po ile ma dać i rządzić się pieniędzmi, ale pomyśleć jak odłożyć żeby było na to czy na tamto to nie każdy pomyśli. tak jak w budżecie domowym, wiem że mam stary telewizor i może mi się popsuć i odkładam na nowy (taki przykład daję). ksiądż ze Strzelec zorganizował festyn, znalazł sponorów, resztę dołożyli ludzie. ksiądz z Bąkowej Góry zebrał ofiary po kolędzie i też przeznaczył na kościół. i to jest gospodarność. tyle z mojej strony.

  kawały, dowcipy, anegdotki inne
Zona wyslala meza na zakupy. Mial kupic cos na obiad i majtki dla niej. Kupil prawie wszystko, lecz zapomnial o majtkach. Wsiadl do autobusu i na wystawie widzi majtki, biegnie do kierowcy i mowi:
- panie kierowco tylko na 5 minut niech sie pan zatrzyma, bo zona mnie zabije
- dobra, ale tylko 5 min.
Zdyszany wpada do sklepu, gdzie na wystawie byly majtki i krzyczy:
- Ściągaj te majtki, bo mi stanął na 5 minut

Chodzi ksiądz po kolędzie. Gospodyni nie miała pieniędzy, żeby dać księdzu, więc poszła pożyczyć od sąsiadki. W tym czasie ksiądz poprosił córeczkę o coś do picia.
- A może być winko domowej roboty??? - pyta się dziewczynka.
Ksiądz się zgodził i po chwili dziewczynka przyniosła dzbanek pełen wina.
- Hmmm, bardzo dobre, a dużo tego winka jeszcze macie? - pyta się ksiądz.
- No, jak ostatnio szczur utopił się w beczce i mama weszła do niej, żeby go wyciągnąć to sięgało jej do nosa - odpowiada dziewczynka. Na to księdzu z wrażenia dzbanek wypadł z rąk i się potłukł. Dziewczynka załamuje ręce:
- Coteż ksiądz narobił?! Dziadek nie będzie miał teraz w co sikać!!!

Reklama Romanków!

Nowy baton Romanek! Wyśmienite orzechowe nadzienie oblane w pełnomlecznej czekoladzie rozpali twoje patriotyczne uczucia! Do pełni szczęścia brakuje Ci tylko zdjęcia Romana! Ale nie martw się! W naszym batonie je znajdziesz. W każdym opakowaniu jedno zdjęcie. Zbierz całą kolekcję. m.in. Roman uśmniechnięty, zły oraz podniecony. Nie bądź Kaczor zbieraj Romanki!!!

Jak sie mowi, gdy ida Kaczynscy z czlonkami pisu?
- Ida Kaczki z pisiorkami

  Ozdoby świąteczne.
Ja mam do "dyspozycji" tylko dzieci domowe. A one są raczej słuchowo zainteresowane przygotowaniami do Świąt, więc śpiewają kolędy słuchają...
No i smakowo
W zakresie ich wzrokowo-manualnych możliwości jest co najwyżej łańcuch z pasków kolorowego papieru sklejonych w kółka. Próbowaliśmy w zeszłym roku robić "bombki" z malowanych i oklejanych wydmuszek - ale to raczej nie byłoby na sprzedaż...

  Kolęda
Robicie niepotrzebnie problemy. Gdy mieszkalam w Zabrzu przyjmowalam zawsze kolede. Po prostu tak zostalam wychowana. Ale nie bylo u mnie ksiedzu tak latwo, bo gdy zaczely sie pytania osobiste mowilam otwarcie, ze nie po to jest koleda. Koleda to staropolska tradycja przyjmowania Boga w domu. Ksiadz powinien przyjsc poblogoslawic domowi i jego mieszkancom. Nic wiecej. Zadnych szpiegowskich wywiadow i naciagania. I tyle

  Kolęda
Robicie niepotrzebnie problemy. Gdy mieszkalam w Zabrzu przyjmowalam zawsze kolede. Po prostu tak zostalam wychowana. Ale nie bylo u mnie ksiedzu tak latwo, bo gdy zaczely sie pytania osobiste mowilam otwarcie, ze nie po to jest koleda. Koleda to staropolska tradycja przyjmowania Boga w domu. Ksiadz powinien przyjsc poblogoslawic domowi i jego mieszkancom. Nic wiecej. Zadnych szpiegowskich wywiadow i naciagania. I tyle


tak wlasnie!! jak mi cos nie pasuje to mowie o tym wprost nawet wiecej...jak sama mam jakies uwagi dotyczace parafii to moge mu o tym powiedziec

  Wieczorek Kolęd Słowiańskich "2004
Aloha! (to tak dla rozgrzania troszeczkę...)

Mam wielką prośbę: czy moglibyście streścić w paru zdaniach, jak wyglądał tegoroczny Wieczorek Kolęd, koledze, którzy z przyczyn od niego niezależnych (a mówiła mama: "załóż szalik, synu!") został w domowych pieleszach? Wezwany przez grypenfuhrera musiałem w trybie pilnym stawić się w łóżku, dlatego też relacji nie napiszę (chociaż Wyspiański swych obrazów też raczej nie widział, ot szklaneczka absyntu, morfinki troszkę), stąd moja prośba! Wiem już, jak było, ale właściwie to... co było? Byłby to mój czwarty Wieczorek, dlatego też prośbę swą kieruję zwłaszcza do Loży Szyderców :twisted:

Pozdrawiam ciepło!

T.

PS: A prowadzący to kto?! Ten sam, co na Wieczorku Slawistycznym? To by sporo wyjaśniało...

PS2: Żal mi też tych afterparty... niby stary wyjadacz, na slawistyce zęby zjadł, a na żadnym nie był... z przyczyn... napiszę o tym kiedy indziej...

  ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE

Kolęda domowa

Ta kolęda od opłatka się zaczyna,
Bo opłatkiem najpierw dzieli się rodzina.
Od opłatka i od życzeń naszej mamy
Od tych słów nad opłatkiem wyszeptanych.
A ty, nasza kolędo domowa
Słowa mamy w pamięci zachowaj!
I już ryby i już grzyby są na stole
Zaraz przyjdzie i na kluski z makiem kolej.
My z rybami to jesteśmy ciut na bakier
Ale bardzo nam smakują kluski z makiem.
Za te kluski, kolędo domowa, chcemy babci podziękować
Teraz trzeba wyjąć paczki spod choinki
Bo Mikołaj przyniósł do nas upominki.
Tata mówił, że z pieniędzmi krucho raczej
A Mikołaj przyniósł do nas tyle paczek.
Razem z nami kolędo zawołaj,
Że się udał nam Mikołaj!
I zaśpiewaj, zakolęduj nam kolędo
Że najbliżsi zawsze blisko przy nas będą,
Że nikogo nie zabraknie przy tym stole
Przy kolędzie najpiękniejszej z wszystkich kolęd!

Wanda Chotomska

Niech pod świąteczną choinką
Znajdzie się radość, szczęście
I wzajemne zrozumienie
Oraz spełnienie wszystkich marzeń
W zbliżającym się Nowym Roku

  Jacy są holendrzy..
Ja chyba zyje w jakiejs innej Holandii. Poczynajac od moich sasiadow, ktorym moge bez problemu zostawic do opieki mieszkanie i koty, domowych koncertach dwa domy dalej gdzie mieszka bardzo mila, trzystu juz chyba letnia pani wiolonczelistka, letnich wysiadywaniach cala gromada na ulicy i tym podobnych - nigdy, ale to przenigdy nie spotkalem sie z opisywanym przez was zachowaniem.

W zeszlym roku zostalem zaproszony do mojej sasiadki na Wigilie i po prostu wymieklem.
Spodziewalem sie skromnej kolacji, a wyszla z tego biesiada. Po sztywnej godzinie bylem juz najlepszym kumplem wujka kuzynki brata szwagra, ktory nie wiedziec czemu nazywal mnie Steve, dwie godziny pozniej spiewalismy koledy w wersji psychobilly, a na koniec jeden z moich kotow wskoczyl na stol i porwal rybe. Impreza skonczyla sie tym, ze musialem wnosic co poniektorych do taksowki, a reszta po protu zostala u mnie w domu na noc bo geneever poczynil straszne spustoszenie. I srednia wieku wynosila 60.

Od tego czasu nie zdarzylo mi sie zaprosic ich na obiad, bo najzwyczajniej nie chce mi sie gotowac, natomiast ja sam jestem zapraszany bardzo czesto na roznego rodzaju imprezy domowe i wyjscia na miasto. Do tego wiekszosc z tych ludzi jest zwiazana z Melkweg i Paradiso wiec nie musze sie martwic, ze ktos mnie nie zrozumie kiedy wejde w podziw nad nowa instalacja Hentschlagera....

Jak to mowia - swoj do swego ciagnie

  Domowy Kościół
Jeszcze raz serdecznie zapraszamy na spotkanie.

W programie m.in.:
- informacje o tym czym jest Domowy Kościół
- świadectwa kilku małżeństw o ich drodze w Domowym Kościele i o tym dlaczego są w DK
- kolędy

Jeśli ktoś może zabrać ze sobą coś słodkiego (ciasto, ciastka itp) to będzie to mile widziane

Jeszcze raz zapraszamy. Do zobaczenia.

  Podatek od wiary?
To ja opisze jak jest u nas. Uważam to za wzór dla innych parafii

Mamy parafię o. Jezuitów i to jest cud. Każda msza jest przygotowana, kazanie dostosowane do potrzeb słuchających, ilość wspólnot oszałamiająca, zaangażowanie księży wzorowe. I nigdy nie słyszałem, aby były jakiekolwiek problemy finansowe. Ludzie wpłacają na tace ogromne pieniądze, bo widzą czemu to służy. Parafia jest duża (> 10000) i pomimo, że są dwa kościoły (mały i duży) na każdej mszy jest pełno.

Niestety przez ostatnie 8 lat mieszkałem w innej parafii, w innym mieście, u "nie-zakonników" i zacząłem wątpić. Kazania nieprzygotowane, dla dzieci na każde święto kara - brak mszy (tłumaczenie księży - niech chodzą z wszystkimi), zaangażowanie żadne (na pierwszej kolędzie pytam ks. proboszcza o wspólnoty, Domowy Kościół, a on mi, żebym nie przeginał i opowiada mi o wizycie u papieża). Naprawdę tam nie chciało mi się dawać na tacę. Bo i po co?

Teraz wróciłem do Jezuitów i powoli odżywam.

Moim zdaniem nie ma problemów ze zbiórką tam, gdzie jest zaangażowanie i ludzie widzą czemu służą ich datki.
Tworzenie podatków nie ma sensu. Jeżeli gdzieś są problemy ze zbiórką należy poszukać przyczyny, a nie nakładać dodatkowe obciążenia.

  Życzenia Świąteczne
Życzę Wam pogodnych, radosnych i uduchowionych Świąt Bożego Narodzenia.
Byście w tych dniach odnaleźli na nowo radość przebywania razem, w rodzinnej domowej atmosferze, poczuli ciepło domowego ogniska, a zapach choinki niech przywoła najmilsze wspomnienia z dzieciństwa, kiedy każda chwila była zachwycająca, a nawet drobnostka, świąteczna błyskotka potrafiła cieszyć... kolorowa bombka, świecąca lampka, błyszczący aniołek ze sreberka, szyszki i zapach pieczonego ciasta.
Moc prezentów dawanych i przyjmowanych z miłością, radością, spontanicznością i wzajemną uważnością. Niech spełniają się marzenia, znikają podziały, otwierają serca.
Niech kolęda popłynie w świat i niesie dobrą nadzieję.

  Kolęda
Jakieś 40-50 minut temu kolęda się zakończyła, a zaczęła się od mojego domu o 9.00, więc trwała 1,40h.

kolęda od 9.00? i to w poniedziałek? ...totalnie porąbane.
W każdym normalnym mieście ksiądz by tylko klamki całował, bo o tej porze to tylko kury domowe w domu siedzą

Ja w tym roku w końcu byłam. Zdążył przed moim wyjściem do pracy^^ był ksiądz proboszcz i było bardzo miło. Byłam pozytywnie zaskoczona, że kojarzy moich dziadków itp. Zabawnie nawet było, bo moja mama go rano przyłapała na tym, że zaspał i o 6.00 kościoła nie otworzył xD śmiesznie się tłumaczył...

  Czarna lista samochodów
to jak to było: oliwia dzwoniła na straż a telesfor ją widział ... bo już się mi pokręciło...



Tak to było:

Telesfor robił kupę na trawniku przed klatką. Z wybauszonymi oczami, w przebraniu krokodyla - tak by nikt go nieuważył. Po plecach przejechał mu oponami sąsiad jak zwyklę parkujacy nie zgodnie z przepisami. Wychodząc z samochodu niesforny sąsiad poślizgnął się na gazetce TBS i tej "nie dla idiotów". Upadając zdążył zrobić zdjęcie sąsiadce myjącej okna, w której zakochał się "Alternatywy 4 " . Niestety, pstryknięciem flesza spłoszył chodzącego po kolędzie ksiedza, któremu wszystkie koperty wysypały się do kolein i do śniegu. Przerażone tym faktem psy i zające osiedlowe zaczęły wyć, a jajka sprzedawane " u Soni" pozbyły się żółtek w momencie gdy Jimi robił domowe zakupy.
Oliwia zadzwoniła na straż pożarną przez pomyłkę, ale dzięki temu strażacy uwolnili zziębniętego na balkonie kolegę Wierzbę, któremu telefon przymarzł do ręki.

Na szczęście ktoś wyniósł termos z ciepłą herbatą (trochę wzmocnioną) i wszyscy w radosnych uściskach obchodzili 6-lecie powstania osiedla, a psy merdając ogonami delikatnie pomiałkiwały, udając przemiłe kocięta.

  co zanajdzie sie na waszym swiatecznym stole..?...
Sorro, naprawde Ci sie podoba?
Ja sto razy bardziej wolalabym swiateczny klimat z Polski, nawet jakby lalo jak z cebra i bylaby chlapa!

W Australii swieta spedza sie na plazy, na grillu i na roznych piknikach i moze to faktycznie ma jakis urok, jak sie jest 15000 km stad, jest zimno i pada, ale jak sie jest tutaj, to teskni sie do sniegu, gwiazdki o 17.00 i domowej atmosfery z dziecinstwa, ktora u Was na 100% bedzie!

A najdziwniej slucha sie koled z bialym sniegiem w roli glownej, ktore non stop graja we wszystkich sklepach!

  Antyklerykalizm

Religia dla ateistów to brak religii. Czuję się gorzej traktowany, bo obecnośc tego przedmiotu w polskich, PAŃSTWOWYCH szkołach łamie podstawową zasadę neutralności światopoglądowej państwa. Jak ktoś chce się uczyć religii to niech idzie do szkoły katolickiej.


Slayeros, religia nie jest przedmiotem obowiązkowym.
Czemu się tak pieklisz?
Składasz deklarację, że nie chodzisz i kropka.

Tylko kiedy by się wtedy zadania domowe odrabiało

Religia nie jest przedmiotem obowiązkowym? Śmieszne, albo chodzisz na religię, albo na etykę, która jest najczęściej albo o 7 rano albo o 18 w piątek, tak było w mojej szkole. Jak tu mówić, że religia nie jest obowiązkowa? Przecież w tym państwie wszystko co się wiąże z religią jest obowiązkowe. Znajomi w wynajmowanym mieszkaniu nie przyjęli kolędy i byli przez to szykanowani przez sąsiadów, że jacyś sataniści albo co.

  Kawały....
Chodzi ksiądz po kolędzie. Gospodyni nie miała pieniędzy, żeby dać księdzu, więc poszła pożyczyć od sąsiadki. W tym czasie ksiądz poprosił córeczkę o coś do picia.
- A może być winko domowej roboty??? - pyta się dziewczynka.
Ksiądz się zgodził i po chwili dziewczynka przyniosła dzbanek pełen wina.
- Hmmm, bardzo dobre, a dużo tego winka jeszcze macie? - pyta się ksiądz.
- No, jak ostatnio szczur utopił się w beczce i mama weszła do niej, żeby go wyciągnąć to sięgało jej do nosa - odpowiada dziewczynka. Na to księdzu z wrażenia dzbanek wypadł z rąk i się potłukł. Dziewczynka załamuje ręce:
- Coteż ksiądz narobił?! Dziadek nie będzie miał teraz w co sikać!!!

Wiecie jak nazywa się ksiądz prowadzący procesje??
-Procesor
A ministranci??
-Mikroprocesory

  Życzenia Świąteczne
Wszystkim zadymiarzom wiernym idei tego forum:

„KOLĘDA DOMOWA

Ta kolęda od opłatka się zaczyna

Bo opłatkiem najpierw dzieli się rodzina.

Od opłatka i od słów naszej mamy

Od tych słów nad opłatkiem wyszeptanych.

A ty nasza kolędo domowa

Słowa mamy w pamięci zachowaj.

I już grzyby i już ryby są na stole

Zaraz przyjdzie i na kluski z makiem kolej.

My z rybami to jesteśmy ciut na bakier

Ale bardzo nam smakują kluski z makiem.

Za te kluski kolędo domowa

Naszej babci będziemy dziękować.

  Humor- Dowcipy , historyjki
Chodzi ksiadz po koledzie.Gospodyni wyszla do sasiadki rozmienic pieniadze.Ksiadz poprosil jej coreczke aby mu podala szklanke wody.
-A moze byc winko domowej roboty?-pyta dziecko
Ksiadz sie godzi i dziewczynka przynosi mu dzbanek pelen wina.Ksiadz sprobowal,pochwalil i zapytal,czy jeszcze duzo zostalo
-Jak sie szczur utopil w beczce i mama weszla,aby go wyciagnac,to wino siegalo jej po szyje..
Ksiedzu z wrazeniadzbanek wypadl z rak i potlukl sie.
-Co tez ksiadz narobil?-zmartwila sie dziewczynka-Dziadek nie bedzie mial w co sikac!!

  Mamy - pogaduchy i porady nr. 16
iskierka55, z mila checia bym poszla na wychowawczy gdyby tylko byl platny a jakie kino lubicie? moj mezus juz szuka jakies filmy na pojutrze

Joasia, a co szykujesz na kolacje? Moze ja tez cos specjalnego zrobie.... ja tez nie ubolewam nad sylwestrem w domku, bo nigdy imprezy sylwestrowe mi sie zbytnio nie udawaly...

emdzi, no z imprez to ja wlasnei domowe lubie Superowo masz ze rodzice tak dbaja o rozrywke dziewczynek

No wlasnie jutro chyba pojde z Lenka do sklepu jeszcze przed poludniem kupic winko i szampana bo w sobote nie bedzie sie mozna dopchac na monopolowe stoiska.... pozdrawiam Was mamusie, ide sie kapac i ogladac z mezem Opowiesci z Narnii

A u nas pol godziny temu byla koleda, a ja akurat usypialam Lenke... wiec mnie ominela na szczescie... Ale moja tesciowa to glowe traci jak widzi ksiedza

  JESIENNE MAMY I MALUSZKI - 2005 - część III
balbina ja też radze sprubować domowych sposobów jak mnie porządnie rozbierało to nasz pediatra pozwolił mi wziąść Apap i cholinex na gardło ale na szcęście szybko przeszło

2mika3 mąż do Uzbekistanu matko gdzie go wywiało dołączysz do klubu "samotnych"mam

Czarna w końcu wszytsko załatwiłas nareszcie a z mgr sobie poradzisz potem będziemy oblewać

co do przewracania na bok to Kaja owszem czsami się przekula ale nie ma mowy żeby na brzuszek z plecków czy odwrotnie się obróciła-chyba jeszcze za wcześnie na to

Elise Kasia ja też jeszcze nie mam @ ale to chyba dlatego że karmie piersią- przynajmniej mam taką nadzieje

a ja czekam na kolęde od 15 mają czacząć chodzic nasz dom jest 3 w kolejce -wcale się nie ciesze jak mam być szczera bo chodzi proboszcz a on taki wścibski jest ze szok-znowu te pytania o męża a po co tyle jeździ itd. wrrrrrzobaczymy jak będzie

pozdrowienia

  Egzorcyzm Protestancki

WODA ŚWIĘCONA
Uroczystość Objawienia Pańskiego jest dla wielu parafian okaząa do odświeżenia zapasu poświęconej wody, która powinna znajdować się w naszych domach nie tylko z racji kolędy, ale również na inne okazje (błogosławieństwo, wyjście z domu i powrót, wizyta księdza u chorego itp.). Wodę święconą na potrzeby domowe można zabrać w tym dniu z naczynia umieszczonego pod obrazem Pana Jezusa Cierpiącego w południowej nawie kościoła. O poświęcenie wody można także poprosić kapłana przy okazji wizyty duszpasterskiej. Uroczystość Objawienia Pańskiego jest również okazją do poświęcenia kredy, złota i kadzidła.



lubię te katolickie obrzędy, mając coś z robienia z ludzi ,...

  Humor
Szef duzego przedsiebiorstwa probuje zlapac swojego pracownika w zwiazku
z pilnym problemem. Poniewaz pracownika ciagle nie ma w pracy, wybiera
jego numer domowy. Telefon odbiera dziecko i szeptem mowi: - Slucham?
- Czy tata jest w domu? - zapytal szef
- Tak - wyszeptalo dziecko
- Moge z nim porozmawiac?
- Nie - ze zdziwieniem szef uslyszal wyszeptana odpowiedz
- A mama jest w domu?
- Tak - znow wyszeptalo dziecko
- Moge z nia porozmawiac?
- Nie - w odpowiedzi uslyszal szept
- A moze jest jeszcze ktos dorosly w domu?
- Tak, policjant - znowu szeptem
- No to czy moge porozmawiac z policjantem?
- Nie, jest zajety - dalej szept
- Czym zajety?!
- Rozmawia z mama i tata i strazakiem - szept
Szef zaczal sie powoli niepokoic, a w tle coraz glosniej narastal szum.
- Co to za halas?
- Helikopter - ciagle szept
- A co on tam robi?!! - coraz bardziej zaniepokojony szef
- Grupa poszukiwawcza wlasnie wyladowala - dalej szept
- A czego oni beda szukac?!!! - juz powaznie zaniepokojony, zeby nie
powiedzie przerazony szef
A w sluchawce, dzieciecy glosik szeptem mowi
tylko jedno slowko:
- Mnie
-------------------------------------

Przychodzi Manius do domu:
- "Mamo, zenie sie!"
- "Jak ona ma na imie?"
- "Roman"
- "Manius, to przeciez chlopiec!"
- "Kurna, coscie sie wszyscy uparli - w przyszlym tygodniu Romus konczy
czterdziesci lat, a wszyscy w kolko chlopiec i chlopiec!"

***********
Do domu przyszedl ksiadz z koleda. Po modlitwie i poswieceniu domu
zwrocil sie do malej dziewczynki:
- "Umiesz sie zegnac, dziecko?"
- "Umiem. Do widzenia."

  ="nd();" >Rekolekcje 2006 - III stopień - Toruń
Heh U mnie maturka za lat dwa Ale kibicujemy tutuaj bardzo maturzystom Niech ich Bóg obdarzy błogosławieństwem swoim Jarek własnie był u mnie w domku na herbatce i domowych rogalikach rozpieszczamy to chłopisko u nas teraz pojechał z kolęda dalej no i niestety ale nas opuszcza o 14 pięknym autobusem pks Ale będziem Go oczekiwać, aż do następnego razu A w Grabowie się działo oj działo

  TROCHĘ HUMORU NIE ZASZKODZI
Podczas kolędy ksiądz wręczył małemu chłopczykowi obrazek z wizerunkiem świętego. Mały obejrzał obrazek i pyta:
- Masz więcej?
Ksiądz dał mu jeszcze cztery. Mały pooglądał wszystkie i pyta:
- A z dinozaurami masz?

Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi od lodówki.
Wychodzi z niej spasiona mysz w jednej łapie trzymając prawie
kilogramowy kawał żółtego sera a drugą ciągnąc za sobą wielkie
pęto kiełbasy. Idzie do pokoju skąd rozlega się potężne chrapanie
gospodarzy i taszczy ten cały majdan przez środek izby w stronę
szafy, pod którą ma wejście do swojej norki. Już jest przed wejściem
gdy w świetle księżyca dostrzega pułapkę na myszy a na niej malutki
kawałeczek słoninki. Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy pod nosem :
- Jak dzieci ***** jak dzieci...

Do sklepu z artykułami gospodarstwa domowego wchodzi milicjant.
- Chciałbym tamten niebieski odkurzacz.
- Dobry wybór! Żonie na pewno się spodoba.
- Tak pani myśli? To proszę jeszcze trzy.

  Antyklerykalizm
Religia dla ateistów to brak religii. Czuję się gorzej traktowany, bo obecnośc tego przedmiotu w polskich, PAŃSTWOWYCH szkołach łamie podstawową zasadę neutralności światopoglądowej państwa. Jak ktoś chce się uczyć religii to niech idzie do szkoły katolickiej.


Slayeros, religia nie jest przedmiotem obowiązkowym.
Czemu się tak pieklisz?
Składasz deklarację, że nie chodzisz i kropka.

Tylko kiedy by się wtedy zadania domowe odrabiało

Religia nie jest przedmiotem obowiązkowym? Śmieszne, albo chodzisz na religię, albo na etykę, która jest najczęściej albo o 7 rano albo o 18 w piątek, tak było w mojej szkole. Jak tu mówić, że religia nie jest obowiązkowa? Przecież w tym państwie wszystko co się wiąże z religią jest obowiązkowe. Znajomi w wynajmowanym mieszkaniu nie przyjęli kolędy i byli przez to szykanowani przez sąsiadów, że jacyś sataniści albo co.

  Święta święta i jeszcze raz święta ...
i ciesze się jak dziecko, że mamy w tym roku żywą choinkę


One są małe, śmiszne, kłujące i w ogóle. My mamy taką w tym roku. Pfuj :P

rok temu ja musialam zabijać i on mnie tak obrzydzał że nie widzialam co mam zrobić i mu wbiłam wszystkie noże w ciało a on nadal żył. gupi jakiś


Oj, głupiutka ty :P
Rybom to się suszarki wrzuca do wanny, od razu są pieczone :)

U nas nie ma Wigilii klasowej, u nas jest szkolna. Jest tak masakrycznie dobijająca, że szkoda słów - dzikie bydło rzucające się z głodem w oczach na stoły, jakby nigdy w życiu jedzenia nie widzieli, śmieci i resztkii jedzenia powdeptywane w podłogę, opłatek pływający w zupie grzybowej i życzenia od osób, których nawet nie znam po imieniu :/
I ta wielka pompa, ta hipokryzja...
Dyrektor: "jeśli kogoś przez ten rok uraziłem, to przepraszam i prosze o wybaczenie" :/
Szkoda słów.

Za to Wigilię domową bardzo lubię. Moja rodzina jest duża i abrdzo ze sobą żżyta, zawsze przyjemnoscią było dla mnie spotkanie ze wszystkimi ciotkami/wujkami/kuzynostwem. Jedzenie całkiem dobre, fajna choinka...
No i prezenty ;)
Tylko za łamaniem się opłatkiem nigdy nie przepadałem, choć w tym roku jakoś łatwiej mi to przychodzi.

Co do pasterki - nigdy w życiu nie byłem na tej mszy. W ogóle nigdy w życiu nie byłem w święta na mszy. Strata czasu.
Albo "wspólne śpiewanie kolęd". Chyba by nam uszy pousychały :P

  regionalne spotkanie forumowiczów w KATOWICACH !!!
Ja także chętnie bym przybył, ale obowiązki domowe mi nie pozwalają, a jeszcze mam tego dnia kolędę. Także na spotkanie z moderatorem diecezjalnym w moim rejonie raczej też nie pójdę.
Może się poznamy przy następnej okazji?
A szopkę w Panewnikach zobaczę w niedzielę, na adoracji Domowego Kościoła.

  Walka z piractwem
przede wszystkim są zagrożeni ci, którzy na handlu piratami zarabiają, sprzedają je w necie, czy hurtowo w swoim mieście... co innego osoba która raz na jakiś czas coś sobie ściągnie... policaj woli ścigać masówki, i na nich się koncentruje...
pozatym ta kwestia wejścia do domu... sprawa trudna...do tego trzeba mieć nakaz sądowy... a więc jeśli ci wchodzą w celu przeszukania chaty to taki nakaz muszą mieć... możliwe że się od kogoś tam kupiło pirata i się było w jego notesie i stąd najazd.... słyszałam jeszcze wersję, że przypadkowo np podczas wezwania do awantury domowej mogą przy okazji looknąć w kompa czy legalny jeśli go zauważą... no nawet jeśli.... to rpzecież wiesz kiedy po pały dzwonisz....
jakoś nie chce mi się wierzyć, że pały z prokuraturą biorą sobie całą ulicę na nakaz sądowy i chodzą jak ksiądz po kolędzie od chałupki do chałupki...pozatym Polska to nie Usa, aż tak bogatym narodem nie jesteśmy by w każdej chatce stał PC...

  Zapraszam na imprezę
widze ze poważne tematy Swiąteczne .....

no cóż .... zgadzam się że dzieci powinno się uczyć tradycji i tego ...nastroju .....ale żeby był taki nastrój potrzebna jest też wielka rodzina,mnóstwo odwiedzin babcie dziadkowie ....to oni wszyscy tworzą klimat.oczywiście lubię choinki zapach ciasta i gotowania .....kolędy w oddali .....ale ....
jak się musi wszystko samemu robić,a wigilia wygląda tak że siedzą przy stole trzy osoby .....to oczywiście,jest miło i ciepło bo JEST MIłOść ale żeby skakać do nieba bo to święta .....

ja najchętniej to bym wyjechała gdzieś gdzie ciepło i spędziła święta inaczej niż zwykle ;-)siedząc na plaży i zajadając owoce morza
Dominiś ....jest jeszcze za mały by cokolwiek zrozumieć a już napewno nie będzie pamiętał jak mu teraz powiem o Mikołaju i tych wszystkich świątecznych ....sprawach
za trzy lata .....to pogadamy ....i wtedy będe starać się przekazywać mu coś wartościowego z tych świąt.teraz narazie póki co NIC MI SIę NIE CHCE
na Sylwka dostaliśmy zaproszonko do znajomych do domu na imprezke domową ...i co .....mi się nie chce chyba wolałabym spędzić ten wieczór z M przed TV z lampką szampana niż łazić gdzieś i stresować się że dziecko nie u siebie będzie spało,że M się nie daj Bóg upije a cały nowy rok będzie to odsypiał
do doopy taka zabawa
ja to raczej typ domatora jeśli chodzi o wyjścia takie na imprezy
zwłaszcza ....że jest Dominik i będzie musiał być z nami bo niemamy tu nikogo by z nim został

[ Dodano: Czw 20 Lis, 2008 17:51 ]

  1
Tak więc nasi bohaterowie ruszyli brudną i wilgotną uliczką starego kanału. Szli tak kilka godzin. Nagle usłyszeli zabawną melodyjkę, która wydawała im się znajoma. Po przejściu kolejnych kilkunastu metrów domyślili się co to za muzyka. Była to melodia wspaniałej kolędy 'Dżingul Bels'. Ta niespodziewana niespodzianka wprowadziła ich w świąteczny nastrój pełen domowego ciepła i przepełnionego radością spotkania przy wigilijnym stole.
Wtedy Pan_Janek powiedział: Hey Sukinknot...
-Czego! - odpowiedział łagodnie Sukinknot.
-Wesoych świą.. hmkh to znaczy...tego, em guwno!
I ruszyli dalej przyspieszonym krokiem.
Po chwili mjuzyka sięnasiliła, a oszom naszych bohaterów ukazał siędziwny widok.
Mianowicie pomieszczenie, w którym się znajdowali przypominało wnętrze wielkiego centrum handlowego, a na samym jego środku siedział gruby facet ubrany na czerwono, w czapce i rękawiczkach.
- To jakiś pedał! Let's shoot'em!- krzyknął Sukinknot i zaczął sięgać po rewolwer.
-Stój!!- zatrzymał go pan_Janek chwytając ręką za lufę rewolweru Sukinknota.- TO jest...to jest... prawdziwy..Święty Mikołaj. Zawsze chciałem go spotkać. Chodźmy po prezenty!- i pobiegł do grubasa. Sukinknot ruszył za nim z wyrażnym zdezorientowaniem na twarzy.
Sanęli przed postacią która przemówiła: HO HO HO MERY KRYSTMAS CZILDREN!
-Witaj święty mik...- zaczął Pan_Janek, ale w ostatnim momencie siępowstrzymał.
Na to Mikołaj odparł: NIE PRZERYWAJ MI ŚMIECIU JAK DO CIEBIE MÓWIĘ!!!- potem dodał- Czy byliście grzeczni przez cały rok?
- Taaak - odpowiedział pan_Janek z entuzjazmem.
- No nie wiem. Przekonajmy się. Zabiorę cię na małą podróż...

  dom Brooke
Brooke wróciła po tej całej wigilii do domu. Położyła wszystkie prezenty które dostała na półkę, niektóre były śmieszne a niektóre poważne i bardzo przydatne ;p wszyscy przygotowywali się do wigilii tej już domowej, więc ona nie chciała być gorsza ;d włączyła sobie jakieś kolędy i przygotowywała się do wigilii z Peyton. dostała nawet życzenia od mamy, a prezentem był przelew pieniędzy na konto.. no tak cała mamuśka. przyczepiła zdjęcia z tree hillowej wigilii na swoją specjalną ściane.

  Dziurawy Kocioł XXXI
Mniejszse przy porodzie, a nie w ogólności. Cześć.
Lepiej jest o tyle, że wziewne sterydy działają i antybiotyk pewnie też. Dziecko się uśmiecha i z radością kopiuje nuty kolęd. Jak jej się jeszcze bardziej polepszy zacznie mi grać na cymbałkach. Już się boję

Wampir - najmagiczniejszego.

Aha - mój osobisty też pali, tylko że na przemian w kominku i w kozie W taki dzień jak dziś dymi aż miło. Za to kot domowy poluje na koty zaokienne szukające schowania przed deszczem pod naszą ławką.

  Kuna w domu
Z racji braku osrodków u nas dla dzikich zwierząt tylko tyle można dla zwierzaka zrobic
Wigilijny wieczór. Powrót z rodzinnej kolacji samochodem do domu. W
sercu jeszcze gra kolęda, radosna rozmowa umila podróż. Nagle na
skraju drogi w świetle reflektorów zamajaczyła leżąca, duża sylwetka.
Stop. Wsteczny. Inspektorzy odnaleźli potrąconą młodą sarnę. Zwierzę
żyło, ale nie było w stanie się poruszać. Bez chwili wahania dodatkowy
pasażer został zabrany do samochodu. Rozpoczął się wyścig z czasem.
Inspektorzy TPOPZ skontaktowali się z wieloma ośrodkami pełniącymi
opiekę nad dzikimi zwierzętami, m.in. schroniskiem dla zwierząt.
Niestety, wszystkie one odmówiły pomocy. Weterynarze, którzy starali
się pomóc sarnie byli bezsilni - znali się jedynie na zwierzętach
domowych, nie umieli postawić diagnozy, jak poważne są obrażenia
wewnętrzne u dzikiego zwierzęcia. W związku z zaistniałą sytuacją
jedyną decyzją była ta o humanitarnym uśpieniu rannego zwierzęcia.

zaczerpniete z http://www.tpopz.pl/www/index.php?optio ... &Itemid=70

  RELIGIE I ATEIZM.


W nauce religii chodzi (jak MI się wydaje) przede wszystkim o indoktrynację w duchu katolickim dzieci od najmłodszych lat!
No bo czym skorupka za młodu...
Chodzi o zagnanie do stada jak najwiekszej ilości "dusz"!
No bo im więcej wyznawców to tym więcej kasiorki z chrztów, komunii, bierzmowań, ślubów, namaszczeń, pochówków, rozlicznych pokropków przy każdej - nie wyłączając zwierzątek domowych i "automyjni" - okazj oraz tac i kolęd...

By widzieć w Kosciele coś wiecej poza sprawami materialnymi, to potrzebna jest wiara.Bez tego wiedzi sie tylko to o czym piszesz.I ja sie wcale nie dziwie temu co piszesz.Bez wiary widi się tylko pieniądze .Nie ma sposobu na to by przekonac kogos,kto nie jest wierzacym że w Kosciele chodzi o coś wiece.W to więcej można tylko uwierzyć.

  Siła Świąt
Kochani,

jeśli mowa już o pracy, to ja powiem o swojej. Od dwóch lat pracuje w systemie 5 dniowym 8 godzinnym, ale zdarza sie w mojej zagadkowej pracy ( o ktorej mowa w profilu, i kiedys podpowiadało zdjęcie , zdarza się, że dzień trwa 10 - 12 godzin - Q chwale Ojczyzny.

Jednak wiele robi zgrany zespół, mimo iż wiek ( do któego też tutaj się jeszcze nie przyznałem ) nie sprzyja integracji tym, z którymi pracuje - średnia wieku 38 lat atmosfera jest dobra - zwłaszcza w święta.

Udekorowany stół, każdy z Wydziału przynosi własną potrawę, ciasto sałatkę bądz jakiś drobiazg jest miło i sympatycznie, do tego stopnia, że w poprzednie święta było wspólne śpiewanie kolęd i granie na instrumencie muzycznym. Tak rodzinnie, bo nie można zapominać, że wspędzając nawet 8 godzin w pracy, siedzimy tam dłużej niż w domu. Znajomi z pracy są częściej widywani niż rodzina, stanowisko przy ktorym pracujemy, jest częściej uczęszczane niż nasze ulubione zakamarki z domowych pieleszy. Nie możeny o tym zapominać, nie warto się kłocić, rywalizować, czy uczestniczyć w walce szczurów. Przynajmniej w okres przedświąteczny ( bo w święta w większości mamy wolne od pracy).

Tak więc trzymajmy się mocno i ciepło, do świąt już naprawdę niedaleko, odpoczniemu te kilka dni od pracy, skorzystajmy z tej atmosfery, będzie na pewno miło, a biorąc kilka dni urlopu może nam się udac wrócić w nowym roku: )). Oczywiściem dla tych co lubią i chcą Radio Zet - świąteczne jingle, Last Christmas itp. .

I Już.

  szmatławy Nasz Dziennik
"Wyjaśnił, że na skutek nagonki me®diów jest duża ilość napadów na księży na ulicach, sutannę chowa dla własnego bezpieczeństwa."

....no więc wg pana to media są winne ze ktoś napadnie na księdza by mu zabarć zebraną po kolędzie kasę?
bo nie słyszałem o przypadku by napadnięto księdza po kolędzie za 'samo kolędowanie" za to czytywałem o napadach rabunkowych

w mojej miejscowości jest przyjęte OD ZAWSZE że księdza samego się po kolędzie "nie zostawia" tylko jest odprowadzany od domu do domu przez poszczególnych parafian..OD LAT!

widac tu na wschodzie wyższa kultura panuje

no więc wg pana rozmowa z księdzem po kolędzie to dowód na to iż biedny proboszcz zginął wskutek nagonki mediów na rydzyka:))))???

a biedne gosposie to też ofiary nagonki tym razem na pomoce domowe....

DAJMY SOBIE SPOKÓJ z tymi zabawnymi tekstami..bo pan dobrze wie że nikt nie napadł na księdza na prowincji z powodu rydzyka

  Mamy letnio-jesienne cz.5
Dziękujemy, dziękujemy.... rzeczywiście Bartuś w pierwszy dzień świąt skończył 2 miesiące i nie mogę wyjść z podziwu dla mojego synka. Śmieje się od ucha do ucha i zaczyna wydawać z siebie coraz to nowe dźwięki i jak się do niego mówi to odpowiada jakby wszystko rozumiał Czas chyba wytoczyć zabawki przygotowane dla Bartusia .......A i mój Bartolinek to chyba muzykalny będzie jak on uwielbia jak się do niego śpiewa i przy okazji macha jego rączkami i te święta były jakby dla niego stworzone - kolędy śpiewaliśmy prawie co chwilę

Gosiu ja to nie mogę nadziwić się twojemu dziecku , niedość , że sypia kolosalną ilość godzin to jeszcze je wszystko co jej zaserwujesz Mimo , że Bartuś je pierś coraz mniej i wydaje mi się , że czasami tylko dla zabawy to i tak w tym roku złamałam tradycję i wiele potraw wigilijnych pozostało nietkniętych , żeby nie rzec ja na wigilię prawie nie miałam co jeść

Dla wszystkicch mam i ich maluszków ślemy poświąteczne całuski i przytulanki

Dziewczyny co robicie na Sylwestra bo my tak piękny i wspaniały dla nas rok żegnamy w trójeczkę w domowym zaciszu

  pl > niem Krótki dialog

Witam, mam następujący dialog do przetłumaczenia (niektóre słówka
już są):

1: Cześć, Marcin.
2: Cześć.
1: Jak się czujesz po świętach?
2: Doskonale. Nareszcie wypocząłem. Spędziłem Wigilię w otoczeniu
rodziny (im Familienkreis feiern) i dostałem wymarzone prezenty(r
Geschenk). Poza tym mielismy mnóstwo zabawy podczas ubierania choinki.
Zjedlismy tradycyjne potrawy, na przykład barszcz (e RĂźbensuppe) i
karp, a potem podzielilismy się opłatkiem (e Weihnachtsoblate
teilen). Ogólnie było bardzo przyjemnie. A co u ciebie?
1: Też bardzo dobrze. Mimo, że stłukło się parę bombek (e
Weihnachtsbaumkugeln), wszyscy byli dla siebie bardzo mili. Bardzo
szybko udzielił mi się (poczułem?) nastrój świąt (e
Weihnachtsstimmung). Na kolację jadłem między innymi kwaszoną
kapustę z grzybami (Sauerkraut mit Pilzen). Potem posłuchaliśmy
kolęd (r Weihnachtslied) i poszliśmy na mszę (zum Gottesdienst
gehen).
2: A co przyniósł ci Mikołaj (s Nikolaus)?
1: Dostałem tylko narty. Ale myślę, że tradycja i rodzina sa
ważniejsze od prezentów.
2: Masz rację. Ja dostałem bardzo ładny sweter i skarpety. Jestem z
nich bardzo zadowolony. A jak ci minął sylwester? Słyszałem, że
dobrze się bawiłeś.
1: Ach, tak. Byłem na przyjęciu zorganizowanym przez kolegę.
Potańczyliśmy, trochę popilismy i bawilismy się świetnie. Pokaz
fajerwerków o północy był naprawdę ciekawy.
2: To zupełnie tak samo jak u mnie. Miło się rozmawia, ale muszę
już iść. Cześć.
1: Cześć.



najpierw odrób to zadanie domowe sam. Możesz przysłać do sprawdzenia,
jak ktoś będzie miał Dzień Darmowej Pomocy, to może sprawdzimy.

Waldek


  pl > niem Krótki dialog


| Witam, mam następujący dialog do przetłumaczenia (niektóre słówka
| już są):
|  1: Cześć, Marcin.
| 2: Cześć.
| 1: Jak się czujesz po świętach?
| 2: Doskonale. Nareszcie wypocząłem. Spędziłem Wigilię w otoczeniu
| rodziny (im Familienkreis feiern) i dostałem wymarzone prezenty(r
| Geschenk). Poza tym mielismy mnóstwo zabawy podczas ubierania choinki.
| Zjedlismy tradycyjne potrawy, na przykład barszcz (e RĂźbensuppe) i
| karp, a potem podzielilismy się opłatkiem (e Weihnachtsoblate
| teilen). Ogólnie było bardzo przyjemnie. A co u ciebie?
| 1: Też bardzo dobrze. Mimo, że stłukło się parę bombek (e
| Weihnachtsbaumkugeln), wszyscy byli dla siebie bardzo mili. Bardzo
| szybko udzielił mi się (poczułem?) nastrój świąt (e
| Weihnachtsstimmung). Na kolację jadłem między innymi kwaszoną
| kapustę z grzybami (Sauerkraut mit Pilzen). Potem posłuchaliśmy
| kolęd (r Weihnachtslied) i poszliśmy na mszę (zum Gottesdienst
| gehen).
| 2: A co przyniósł ci Mikołaj (s Nikolaus)?
| 1: Dostałem tylko narty. Ale myślę, że tradycja i rodzina sa
| ważniejsze od prezentów.
| 2: Masz rację. Ja dostałem bardzo ładny sweter i skarpety. Jestem z
| nich bardzo zadowolony. A jak ci minął sylwester? Słyszałem, że
| dobrze się bawiłeś.
| 1: Ach, tak. Byłem na przyjęciu zorganizowanym przez kolegę.
| Potańczyliśmy, trochę popilismy i bawilismy się świetnie. Pokaz
| fajerwerków o północy był naprawdę ciekawy.
| 2: To zupełnie tak samo jak u mnie. Miło się rozmawia, ale muszę
| już iść. Cześć.
| 1: Cześć.

najpierw odrób to zadanie domowe sam. Możesz przysłać do sprawdzenia,  
jak ktoś będzie miał Dzień Darmowej Pomocy, to może sprawdzimy.

Waldek



Waldek, ale Ty "nieużyty" jesteś ;-)
A tyle pomocnych wskazówek dostałeś: s Nicolaus, r Weihnachtslied, r  
Geschenk :-)
Normalnie jakbyś nigdy RĂźbensuppe nie jadł :-)

Pozdrawki,
J.


  Gazeta Wyborcza, Święta, Preisner i ... owczy pęd
ad.1. Z żalem widzę jak nadinterpretuje Pan moją wypowiedź, więc muszę
trochę potłumaczyć.
Razi mnie błedne odczytanie mojego post'a w stylu "plebs..."

Czy twierdzi Pan, że GW jest pismem elitarnym, które czyta tylko jakaś
elita?
Co do "liczby odtwarzaczy CD na głowę mieszkańca" oparłem się na prostym
przeliczeniu:
nakład pomorskiej mutacji GW to +/- 40 tys. z badań statystycznych wynika,
że tylko telewizor ma 98 % gospodarstw domowych. Odwarzaczy CD o ile
pamiętam było w granicach 5-10%?

Nie chcę się dawać zwariować i ustawiać o 5 rano w kolejkę po płytkę - to
absurd i PRL.

Rozumiem też wydawcę GW, który dokłada dzisiaj do interesu, że nie zwiększa
drastycznie nakładu (i tak przypuszczam jest większy niz codzień) robiac
akcję "CD dla każdego Polaka".

Denerwuje mnie taka gadanina: "plebs co nawet nie ma (BTW: skad ten
domysl ?) odtwarzaczy CD rzucil sie i wykupil GW z plytka Preisnera, a
ja, taki yntelygent nie zdarzylem ..."

Drogi Panie:
1. Mozna sie bylo tego spodziewac po przypadkach DB i Wprost, i jesli
Panu zalezalo, trzeba bylo tak sie "zorganizowac" by GW+CD zdobyc.
2. Prosze zaprenumerowac GW, na przyszlosc nie bedzie problemu.

Wiecej spokoju, wszak dzisiaj Wigilia ... ;-)
ze swiatecznym pozdrowieniem
pj

| Przez cały rok kupuję i czytam GW. Dzisiaj swoim zwyczajem udałem sie
rano
| do kiosku i dowiedziałem się, że już po...
| Tak samo w kilku kolejnych kioskach.
| Wiem, że dzisiaj była dołączana płytka z kolędami Z. Preisnera, też
chciałem
| sobie posłuchać w nagrodę za całoroczny trud czytania GW.
| No cóż, nie posłucham sobie - życie jest ciężkie.
| Zastanawia mnie jaki procent osób,  który dzisiaj owczym pędem kupił
sobie
| GW ma na czym posłuchać CD?

| Wkurzyłem się.
| JL




  Prosba o pomoc w Wigilie

Jestem strasznie samotny, nie mam rodziny ani znajomych i
obawiam sie, ze  przezycie Wigili bedzie dla mnie wyjatkowo trudne.



Dlaczego to?
Zapewne dlatego, że na te 3 zasrane dni nie masz ŻADNEGO ZAJĘCIA, tylko
siedzisz w ciemne wieczory, gapisz się w tandentny program tv i ubolewasz,
że święta nie mają rodzinnego charakteru.
Weź, mnie nie rozśmieszaj.

Inni ludzie na pewno spedza  ten czas z rodzina, podziela sie oplatkiem,
zjedza karpia



Tak jasne! O niczym innym nie marzę, tylko o wypatrywaniu pierszej gwiazdki
na niebie, poszcząc dzień cały, dzieleniu się opłatkiem i śpiewaniu
kolęd...  :-/
3 dni wyjęte z życiorysu i zmarnowane na chodzenie do kościoła,
bezproduktywne rozmyślanie o tzw. rodzinnym cieple i ślęczenie przed
telewizorem.
Brrrr!      Nawet w tym czasie pieniądze jest cieżko zarabiać, bo a)
wszystko pozamykane b) prawie nikt nic nie wie i ma wszystko w d****, gdyż
są właśnie te obeszczane święta!

- ja bede Sam przed  komputerem, w czterech scianach.



Zatem jest to DOSKONAŁA okazja, do zarobienia pieniędzy przez parę dni,
przez które tzw. większość jedynie się obżera i wyje za stołem, "Bóg się
rodzi, moc truchleje".
Żygać się chce.   :-/

A moze ktos moglby mi chociaz zrelacjonowac, jak to swieto wyglada
u niego w  rodzinie.



Ja akurat prowadzę jednoosobowe gospodarstwo domowe i uważam, że przez te
3-4 dni, gdy kraj praktycznie staje, to można zarobić dobrze ponad 2
tysiące złotych, zajmując się pracą, której efekty będą gotowe zaraz po
tzw. świętach, gdy załoga biurowców wróci z podkrążonymi oczyma i fałdami
świeżoodłożonego tłuszczu za biurka, po okresie bezsensownego przestoju i
tantetnej szmiry.

Pozdrawiam i czekam na zyczliwe propozycje




dobry czas pod tym względem, że nikt tyłka nie truje, nie dzwoni i można
mieć czas dla siebie i swoich zajęć. Tzw. gorączka świąteczna to
inspirowane przez handlowców niezdrowe podniecenie.


  LINUX vs WINDOWS
ja osobiscie uzywan ubuntka i jestem z niego bardzo zadowolony
windy wogole nie mam jednakze nie ukrywam ze musze nieraz isc do kumpla bo po prostu na linuchu nie da sie odpalic niektórych programów lub są z nimi straszne problemy
nie da sie jasno określić, który system lepszy.
moim zdaniem jest tak:

jeślu chcesz używać kompa jako maszyny do pisania, pogadania z kolegami na gg, i serfowania po necie, oglądania filmów, etc, a jesteś początkującym użytkownikiem zdecdowanie - jakiś prosty linux

jeśli używasz komputera do gier i specjalistycznych programów typu autocad - winda bo niestety wszystko jest pod nią pisane

jeśli uzywsz kompa do administrowania siecią, damymi, bazami danych generalnie wszystkiego co związane z administracją i serverami - nic nie pobije linuxa

i z tąd wynika potęga microsoftu że jak ktoś ma dobry komputer do użytku domowego to żeby go w pełni wykorzystać musi miec windowsa, druga sprawa, że wiekszośc ludzi przyzwyczalila sie do windy a pod linuxem prawie wszystko robi sie inaczej (ZAZNACZAM ZE NIE TRUDNIEJ ALE INACZEJ),
dla przykładu podam banalną instalacje gg
A. Windows
1. otwierasz przeglądarke
2. wpisujesz w adresie www.gadu-gadu.pl (jeśli znasz strone jesli nie www.google.pl potem gg itd..)
3. pobierasz plik
4. instalujesz (wybierasz ścieżki itd)
5. masz gg

B Linux (podam na przykladnie ubuntka krórego używam ale w innych dystrybucjach jest podobnie)
1. otwierasz konsole
2. wpisujesz sudo apt-get install kadu
3. masz kadu

teraz tak jeśli ktoś nigdy wcześniej nie używał kompa albo miał z nim na tyle mało styczności, że nie wie jak sie instaluje, ściąga i takie tam to powiedzcie mi, który sposób wydaje się łatwiejszy A czy B? i wiele rzeczy wygląda podobnie

koledy wypowiadający się wcześniej mają rację, gdyby istaniały 3-4 równorzędnych systemow operacyjnych, na króre by byłu pisane takie same programy świat OSów by sie diametralnie zmienił a tak...
myślę ze kluczem do tego jest naciskanie na producentów programow zeby wydawali rozne dystrybucje sterowników, autocadów itd
ale czy to sie bedzie wszystkim opłacac?

  Nasze Kolędy
Właśnie - nie powinno. A jeszcze w TAKĄ niedzielę.

Masz racje - piękne te pieśni...
Niestety - chyba zapis nutowy nie istnieje:-(
Sam jestem ciekaw, jak brzmiały....
Być może ktoś ma lepsze informacje jak ja?

Mają rację, pisząc o kolędach:

"Niewątpliwie najstarszą zachowaną kolędą w języku polskim jest "Zdrów bądź, królu anielski". Jej zapis z 1424 roku, W rękopisie Mikołaja z Koźla, franciszkanina, kaznodziei antyhusyckiego, który spisywał wielogłosowe kompozycje kościelne, odnaleziony został w XIX wieku w zbiorach Biblioteki Załuskich w Petersburgu.
Jedenaście lat później została ułożona kolęda "Chrystus się nam narodził", zapisana w tzw. "Kancjonale Przeworszczyka" z roku 1448.Nieco później Władysław z Gielniowa napisał kolędę "Augustus kiedy królował" składającą się z 24 zwrotek (każda zaczynała się od kolejnej litery alfabetu).
Z 1440 roku pochodzi kolęda "Zastałaś się rzecz wielmi dziwna".
W XVI wieku zostały stworzone kolędy "Anioł pasterzom mówił" - zapisana w "Kancjonale Kórnickim" z roku 1550 oraz "Przybieżeli do Betlejem pasterze".
Wymienione kolędy oraz inne, pochodzące z przełomu XV-XVI wieku znalazły się w narodowych kancjonałach, zwanych później kantyczkami (w książeczkach rozpowszechnianych na odpustach i jarmarkach zawierających zbiory tekstów polskich pieśni religijnych zwłaszcza kolęd i pastorałek).
Kolędy te stanowią najstarsze pomniki naszej liryki religijnej i domowej, a równocześnie są one szacownymi zabytkami starej polszczyzny"

Nawet człowiek nie wie, że kolędy, które teraz spiewamy, są takie stare....
XV - XVI wiek....
Ile pieśni prztrwa tyle czasu - w prawie nie zmienionej formie?

Kiedyś - dawno temu miałem w domu "Kantyczki" - powędrowały do Muzeum w Bochni...
Nie można czegoś takiego mieć tylko dla siebie....

Kolęda - i 24 zwrotki, na kolejne litery alfabetu...
Prawie jak śpiewany przez 4R "Alfabet" - tyle że ułożona przed wiekami.....

PZDR:-)

  Antyklerykalizm
Religia nie jest przedmiotem obowiązkowym?


Religia nie jest przedmiotem obowiązkowym.
Śmieszne, albo chodzisz na religię, albo na etykę,


W teorii
W praktyce, albo chodzisz na religię, albo nie chodzisz na religię.
W moim mieście nie słyszałem, aby była szkoła gdzie się chodzi na etykę:P.
Zresztą, nawet jak jest owa etyka to krytykuj etykę nie religię, w końcu Twój wybór:P
Jak tu mówić, że religia nie jest obowiązkowa?


Po prostu mówić. To, że nie podobają Ci sie godziny zajeć z etyki nie znaczy przecież, że religia jest obowiązkowa .
Przecież w tym państwie wszystko co się wiąże z religią jest obowiązkowe.


Co na przykład? Jak chce sobie namaluję półksiężyc, jak chcę to się mogę obrzezać, jak nie chce to nie.
Znajomi w wynajmowanym mieszkaniu nie przyjęli kolędy i byli przez to szykanowani przez sąsiadów,


Ja też mam głupich sąsiadów, ale nijak sie to ma do religii, zresztą wątpię aby moi sąsiedzi byli religijni:P
Co mnie obchodzą sąsiedzi? Zwłaszcza jeśli jeszcze są ciemni?

Edit.

Slayeros, ale Ty chodzisz do jakiejś dziwnej szkoły z tego co rozumiałem:P
Zadania domowe odrabiam jak wzorowy uczeń - na przerwach.


Oj nieładnie, na przerwach to się z koleżankami rozmawia, po co tracić przerwy:P.

Policzkiem i pogwałceniem jednej z podstawowych zasad funkcjonowania państwa świeckiego jest dla mnie obecnośc tej lekcji w szkole.


Why?
Zrób referendum, większość opowie sie za religią w szkole. Demokrację w końcu mamy, świeckość nie oznacza religiowstrętu.

  Antyklerykalizm
Tylko kiedy by się wtedy zadania domowe odrabiało



na etyce:P

Religia nie jest przedmiotem obowiązkowym? Śmieszne, albo chodzisz na religię, albo na etykę, która jest najczęściej albo o 7 rano albo o 18 w piątek



u mnie w szkole po prostu ci,którzy nie chodzą na religię(w tym ja)mają w tym samym czasie etykę-normalnie,w środku lekcji.

Znajomi w wynajmowanym mieszkaniu nie przyjęli kolędy i byli przez to szykanowani przez sąsiadów, że jacyś sataniści albo co.



moi rodzice są ateistami i nigdy nie przyjmują kolędy-nikt nas nigdy nie szykanował...

U mnie w mieście nie słyszałem o zajęciach z etyki:P
Zwykle na religię nie chodzą pojedyńcze osoby i nie robią dla nich specjalnie lekcji.



u mnie są chyba w każdym LO.na etykę z mojej klasy chodzi 6 osób i łączą nam te zajęcia z innymi klasami,więc na etyce jest w sumie cos koło 10,w porywach 15 osób.

Zresztą dobrze wiesz, że też uważam, ze religia poza szkołą miałaby większy prestiż niż w szkole (przynajmniej w szkołach średnich, bo do gimnazjum powinna być w szkołach - zawsze to jakieś pozytywne wartości przekazuje).




w gim też raczej poza...w moim gimnazjum etyki nie było,więc ja jako osoba nie chodząca na religię siedziałam sobie grzecznie w bibliotece albo u pani pedagog-zależy gdzie mnie wysyłali danego dnia:P
tylko,że z opowiadań wiem,że religia w mim gimnazjum to była masakra...gorzej niż na przerwie-bójki,podpalanie sobie nawzajem włosów,palenie papierosów,wyłudzanie kasy...

religia na prawdę powinna być tylko dla tych,którzy CHCĄ.
i poza szkołą.

  Inne hobby (wykluczamy robótki ręczne)
no to i ja się dołączam do tych wynurzeń.
Przede wszystkim jestem Mamą - troje dzieci - bliżniaki 10 lat (dziewczyna i chłopak) i starszy syn - 14 lat (I gimn. uff). Od trzech lat pracuję w domu, zajmując się dziećmi, kuchnią i całym tym domowym światkiem. Był to nasz (razem z mężem) wybór po śmierci mojej Mamusi, która wcześniej trochę nam pomagała, a ja dojeżdżałam 30 km do pracy, przebijając się na drugi koniec W-wy. Po śmierci Mamy świat mi się przewartościował, stąd zmiany. Zajmowanie się domem i gotowanie jest zdecydowanie moim hobby - uwielbiam gotować (i jeść, niestety), przyjmować gości, zaskakując ich jakimiś kartaczami, kiszką ziemniaczaną czy faworkami drożdżowymi (mój mąż pochodzi z suwalszczyzny, stąd te kartacze i kiszka). Mam też kawałek ogródka, ale niestety grzebanie w ziemi nie jest moim ulubionym zajęciem. Na wolnym powietrzu to wolę jeździć na rowerze, rolkach, a w zimie na nartach i łyżwach (buuu - a Stegny zamknięte).
Kolejnym moim hobby po robótkach i gotowaniu jest śpiew. Śpiewam w chórze kościelnym, czysta amatorszczyzna, ale na coś bardziej zaawansowanego nie mam na razie czasu, a nasz chór składa się z super ludzi, w różnym wieku, od których można się wiele nauczyć, dowiedzieć. Ostatnio zajęłam z moimi dziećmi I-sze miejsce w szkolnym rodzinnym Konkursie Kolęd.
Czytanie książek jest naszą rodzinna pasją, ja uwielbiam Terakowską (szkoda, że odeszła), poezje Poświatowskiej i Szymborskiej (Szymborską uwielbiam przede wszystkim za "Kot w pustym mieszkaniu"), Coelho, Stone'a, a z lżejszej literatury czytuję Chmielewską, Akunina, reportaże Szczepkowskie, Jandy.
Z rodziną często również układamy puzzle, ja bardzo lubię gry typu Scrrable, Boogle, rozwiązuję Sudoku.
No i to chyba na tyle, rzadko oglądam TV, przed komputerem siedzę tylko na forum.
Acha, i zapomniałabym o moim odwiecznym hobby - tj.odchudzanie. Ono niezmiennie towarzyszy mi od 10 lat (odkąd pojawiły się bliźniaki), ale ja tak uwielbiam jeść !!!

  Nowa strona
W tym roku w Wyborczej będą kolędy Rubika (które są również dostępne z Poradnikiem Domowym), a o kolędach Edki marzę od dawna

  Nowa strona
W tym roku w Wyborczej będą kolędy Rubika (które są również dostępne z Poradnikiem Domowym), a o kolędach Edki marzę od dawna


W tym roku nie ma co na to liczyć. Kiedyś doczekamy, pewnie jak Edka będzie odchodziła na emeryturę.

  Luźny offtop

WIELE KLONÓW ARKI NOEGO

Jak się okazuje, Arka Noego ma wielu naśladowców. Podobne zespoły powstały w krajach europejskich i nie tylko.
Na Ukrainie, w Niemczech, Szwecji, a nawet w Peru powstały dziecięce zespoły, które wykonują piosenki Arki Noego w swoich ojczystych językach.

"Nie zabiegamy o to. Sami do nas dzwonią i proponują" – mówi w rozmowie z "Dziennikiem" Robert "Litza" Friedrich, lider Arki Noego, wcześniej muzyk m.in. Acid Drinkers.

Anglojęzyczne wersje piosenek Arki powstały już w 2000 roku i zostały nagrane przez dzieci amerykańskich misjonarzy mieszkających w Polsce. Nad przedsięwzięciem czuwali Lori i Steve Wallett, przyjaciele "Litzy", którzy wcześniej zajmowali się tłumaczeniem na angielski tekstów Acid Drinkers.

W 2002 roku piosenki Arki Noego zostały nagrane przez peruwiańską grupę Arca de Noe składającą się z jedenastu młodych Indianek. Powstała ona niedaleko stolicy Peru, Limy, z inicjatywy polskiego misjonarza Pawła Paździocha, który skontaktował się wcześniej z Friedrichem. Rejestracja piosenek nastąpiła w Polsce, w studiu "Litzy", w Puszczykowie pod Poznaniem.

"Dla nas było to ogromnym wzruszeniem i pięknym doświadczeniem" – opowiada Friedrich.

Poza Arca de Noe kolejne klony polskiej grupy powstały na Ukrainie (Noacka Wcieh), w Niemczech (Noah's Kids), a niedawno w Szwecji (Next Generation). Ukraińcy i Niemcy mają już na koncie płyty. Krążek niemieckiego Noah's Kids wydał potężny koncern Sony BMG. Zespół odbył trasę koncertową po Niemczech w towarzystwie naszej Arki Noego.

Jak powiedział "Litza" w rozmowie z "Dziennikiem", oficjalnych płyt takich zespołów jest znacznie mniej niż wydawnictw przygotowanych w warunkach domowych. Artysta podał, iż istnieją wersje piosenek Arki np. z Zambii gdzie przebywa wielu polskich misjonarzy.

Friedrich planuje koncert Arek Noego z całego świata. Miałby się on odbyć jesienią w Polsce. Zespoły, według jego zamysłu, miałyby wykonać po trzy kolędy ze swojego kraju.

Polska Arka Noego powstała w 1999 roku. Do tej pory sprzedała prawie cztery miliony swoich płyt.




no co do rydza to ja nie wiem on Maybacha skleja pod tą sukienką czarną

  News
Jak się okazuje, Arka Noego ma wielu naśladowców. Podobne zespoły powstały w krajach europejskich i nie tylko.
Na Ukrainie, w Niemczech, Szwecji, a nawet w Peru powstały dziecięce zespoły, które wykonują piosenki Arki Noego w swoich ojczystych językach.

"Nie zabiegamy o to. Sami do nas dzwonią i proponują" – mówi w rozmowie z "Dziennikiem" Robert "Litza" Friedrich, lider Arki Noego, wcześniej muzyk m.in. Acid Drinkers.

Anglojęzyczne wersje piosenek Arki powstały już w 2000 roku i zostały nagrane przez dzieci amerykańskich misjonarzy mieszkających w Polsce. Nad przedsięwzięciem czuwali Lori i Steve Wallett, przyjaciele "Litzy", którzy wcześniej zajmowali się tłumaczeniem na angielski tekstów Acid Drinkers.

W 2002 roku piosenki Arki Noego zostały nagrane przez peruwiańską grupę Arca de Noe składającą się z jedenastu młodych Indianek. Powstała ona niedaleko stolicy Peru, Limy, z inicjatywy polskiego misjonarza Pawła Paździocha, który skontaktował się wcześniej z Friedrichem. Rejestracja piosenek nastąpiła w Polsce, w studiu "Litzy", w Puszczykowie pod Poznaniem.

"Dla nas było to ogromnym wzruszeniem i pięknym doświadczeniem" – opowiada Friedrich.

Poza Arca de Noe kolejne klony polskiej grupy powstały na Ukrainie (Noacka Wcieh), w Niemczech (Noah's Kids), a niedawno w Szwecji (Next Generation). Ukraińcy i Niemcy mają już na koncie płyty. Krążek niemieckiego Noah's Kids wydał potężny koncern Sony BMG. Zespół odbył trasę koncertową po Niemczech w towarzystwie naszej Arki Noego.

Jak powiedział "Litza" w rozmowie z "Dziennikiem", oficjalnych płyt takich zespołów jest znacznie mniej niż wydawnictw przygotowanych w warunkach domowych. Artysta podał, iż istnieją wersje piosenek Arki np. z Zambii gdzie przebywa wielu polskich misjonarzy.

Friedrich planuje koncert Arek Noego z całego świata. Miałby się on odbyć jesienią w Polsce. Zespoły, według jego zamysłu, miałyby wykonać po trzy kolędy ze swojego kraju.

Polska Arka Noego powstała w 1999 roku. Do tej pory sprzedała prawie cztery miliony swoich płyt.



  Czy w szkole potrzbna jest religia?
Religia jako przedmiot? nie widzę przeciwwskazań. Ale z jakich przyczyn z religii wystawaine są oceny? Czy czwórka oznacza, że ktoś wierzy słabiej niż ten z piątką??

Religia, na której prowadzący opowiada o religiach na świecie to moje wieloletnie MARZENIE!!

A co na jawie?

Usypiające (nie piszę w sensie: nudne, ale w dosłownym znaczeniu) wykłady księdza przygotowującego nas do komunii. Ów ksiądz grzmiał także z kazanicy, że nie wolno nosić na szyi wisiorków, głownie chodziło mu o znaki zodiaku, bo przyciągają szatana. Dozwolone są medaliki i krzyżyki.

Pierwotnie miał nas przygotowywać inny ksiądz, ale został przeniesiony. Cała parafia płakała. Nie dlatego, ze przeniesiono księdza, przeniesiono CZŁOWIEKA. Prawdziwego człowieka.

Religii po Komunii nie pamiętam. Pewnie nadal ktoś straszył grzechem pierworodnym i mękami piekielnymi. Nigdy mnie to nie przerażało.

Katechetka w 7 klasie podstawówki była.... nawet nie wiem, jak mam ją okreslić. Często lekcje zaczynały się od: co było treścią niedzielnego kazania? i szóstkę dostawał ten, kto kazanie opowiedział i odniósł się jeszcze do ewangelii.

Czy ktoś, kto się ZNA może mi wyjaśnić, czy śpiewanie kolędy poza okresem na to przewidzianym jest GRZECHEM???

Powyższe przekonanie starała sie pani katechetka w nas wpoić. Bezskutecznie.

W liceum religia słuzyła do odrabiania lekcji, przepisywania prac domowych i ozywionych dyskusji. w dyskusjach oczywiście nie brał udziału katecheta, który często, zdenerwowany klasowym gadulstwem, ryczał CISZA z poważną miną i potem się z tego cieszył. Uważał te ryki za bardzo zabawne.

Usiłował mi wytłumaczyć, że Harry Potter jest zły, bo mówi o magii, a magia jest zła, bo zmusza ludzi do robienia tego, czego bez niej by nie zrobili.

Dyskusje z nim nie były do końca takie złe. Można było z nich COŚ uzyskać. Nie wybaczę mu zmuszenia nas kiedys przed świętami do słuchania Arki Noego na cały regulator.

Ciekawe, czy przeczytał "Anię z Zielonego Wzgórza"??

Najpiekniejszymi lekcjami religii były te w zerówce. Zakonnica z nami rozmawiała. Mowiła nam o BOgu, o tym co złe i co dobre. Nie straszyła, nie nakazywała. Nie pamiętam jej imienia, pamiętam twarz.

  1
Wspomniany wyżej przeze mnie Artur Adamski pisał:
"Jak co roku media i handel raczą nas tymi samymi motywami kilku kolęd "z importu". Ciągle powtarzane wypełniają filmy, teledyski, reklamy. Polak może na to reagować jedynie uśmiechem politowania.

NIGDZIE BOWIEM NIE MA TAKIEGO BOGACTWA BOŻENARODZENIOWEJ POEZJI I MUZYKI, JAK U NAS(podkr.-dama).

Ilość kolęd, kantyczek, pastorałek, symfonii, rotułów znanych czasem w dziesiątkach wersji - liczy się w tysiącach.
Wiele powszechnie, każdego roku i w postaci niezmienionej, śpiewanych jest od stuleci."

A u Glogera:

"...Ktoby dzieje Nowego Testamentu znał tylko z kolęd, ten mógłby myśleć, że Pan Jezus urodził się gdziekolwiek w Polsce, w pierwszej lepszej wsi, bo każda jest podobna jak dwie krople wody do tego Betleem, jakie jest w kolędach.
Żyje w nich cały ten wiejski świat, ze swoimi zwyczajami i stosunkami, uczuciami i sposobem mówienia: a ta wielka oryginalność, ta ze stanowiska literackiego największa wartość kolęd, jest skutkiem tego, że one nie były samą tylko czystą modlitwą, ale i opowiadaniem. Każda kolęda robi takie wrażenie jak szopka, gdzie w głębi stoi wprawdzie żłobek i Najaświętsza Panna i św.Józef, ale na przodzie sceny rozmawiają żołnierze, chłopi i żydzi, niewiele się troszcząc o to, co w głębi.
W kolędach na pierwszym planie są zawsze ci pasterze, ci parobcy i ich rozmowy nieraz bardzo długie. Narodzenie służy za tło a obrazem jest polski świat, polska wieś, ze wszystkiem, co do niej należy; jest i mróz grudniowy, i kożuchy, i buty, i czapki i różne domowe sprzęty i zapasy...
Rozwijają się zarazem różne rodzaje kolęd, bo jeżeli wszystkie nieodmiennie mają charakter idylliczny, to w formie raz będzie ta idylla jakaś opowiadana i opisująca z epickim pierwiastkiem, innym razem dialog we dwie lub kilka osób, a w nim(jak w szopce) jakieś źdźbło pierwiastku dramatycznego. Ale jeżeli pierwiastek świecki w kolędzie sprawił, że ona przybrała miejscowy narodowy charakter, to znowu inny powód, nie materialny ale głębszy, moralny i psychologiczny, sprawił, że lud lgnął do kolędy.
Człowiek ubogi i prosty, znający okoliczności narodzenia Pana Jezusa, czuje przecież instynktem, że to jego święto, jego triumf, apoteoza ubóstwa, podniesienie go do godności i chwały, z jaką żadna na świecie równać się nie może.
I człowiek ubogi to czuje, że Dzieciątko Jezus biedniejsze nawet od najbiedniejszych dzieci ziemskich, bo nie ma nic dla siebie przygotowanego, na sianie i w żłobie - a przecież to Bóg, Zbawiciel i Odkupiciel.

  1
dama

[212.191.169.202] Temat: Re: KOLĘDA

wyslane przez dama dnia 2003-12-22 22:09:02
[przegladarka]

A u Glogera:

"...Ktoby dzieje Nowego Testamentu znał tylko z kolęd, ten mógłby myśleć, że Pan Jezus urodził się gdziekolwiek w Polsce, w pierwszej lepszej wsi, bo każda jest podobna jak dwie krople wody do tego Betleem, jakie jest w kolędach.
Żyje w nich cały ten wiejski świat, ze swoimi zwyczajami i stosunkami, uczuciami i sposobem mówienia: a ta wielka oryginalność, ta ze stanowiska literackiego największa wartość kolęd, jest skutkiem tego, że one nie były samą tylko czystą modlitwą, ale i opowiadaniem. Każda kolęda robi takie wrażenie jak szopka, gdzie w głębi stoi wprawdzie żłobek i Najaświętsza Panna i św.Józef, ale na przodzie sceny rozmawiają żołnierze, chłopi i żydzi, niewiele się troszcząc o to, co w głębi.
=====================
W kolędach na pierwszym planie są zawsze ci pasterze, ci parobcy i ich rozmowy nieraz bardzo długie. Narodzenie służy za tło a obrazem jest polski świat, polska wieś, ze wszystkiem, co do niej należy; jest i mróz grudniowy, i kożuchy, i buty, i czapki i różne domowe sprzęty i zapasy...
=====================

dama:
Jakie to wszystko nie proste. Wyżej wygrzebałem wcześniejszy swój wpis/cytatę obszerną z Glogera i zakreśliłem pewien fragment.

Przeglądając Ostatni Plus-Minus i artykuł Krzysztofa Masłonia: "Pan Jezus nie urodził się gdzieś w Polsce" o Aleksandrze Ziółkowskiej-Boehm, natrafiam na cytat z jej książki, 'Ulica Żółwiego Strumienia':

(...)Koloryt polskich kolęd sprawił, że jako małej dziewczynce długo wydawało mi się, że Pan Jezus urodził się gdzieś w Polsce, w małej stajence na wsi. Pasterze zbudzeni przez aniołów i spieszący do szopy wydawali mi się polskimi parobkami. Boże Narodzenie zaś najbardziej polskim świętem, z grudniowym mrozem, kożuchami, butami i czapami.(...)

dama:
Pomijając wkład A.Ziółkowskiej-Boehm w rozpowzechnianie wiedzy o Wańkowiczu, należy odnotować zdumiewającą zgodność jej odczuć z Glogerem.
Chyba że....nie można wykluczyć, że czytała Glogera będąc małą dziewczynką, i tak zapadło w pamięć wspomnienie.

W swojej cytacie z Glogera pominąłem to:
...Ci pasterze zbudzeni przez aniołów i śpieszący do owej szopy, to są polskie parobki...
W zasadzie dokładnie odrysowała ten fragment p.Ziółkowska-Boehm.

  Powitanie
( kolędy) (domowy mikołajek coś znalazł pod choinką jeszcze dla mnie do połasowania ) a na dworze brrr...

  rozwód - grzech smiertelny?
Witam, widzę ze temat umiera, ale chcę wam opowiedzieć swoją krótką historię.
Moi rodzice są udanym małżeństwem od ponad 30 lat. Mimo to że nie mają ślubu kościelnego. Slubu im odmówiono z powodu tego że mój ojciec jest rozwodnikiem. Jednak moi rodzice, ochrzcili mnie, przystąpiłam do pierwszej Komunii świętej i do bierzmowania. Ale z tego powodu że kościół odwrócił się szczególnie od mojej mamy potrzeba praktyki wiary wygasała w naszej rodzinie stopniowo, aż w końcu wygasła w 100%.

Moi rodzice jednak przyjmowali coroczne wizyty księdza z kolędą, chcieli jednak by może mnie i mojej siostrze pozwolono kiedyś zawrzeć zwiazek małżeński w kościele - bo wiadomo dziewczyny jesteśmy nie chcieli nam tego zabierać. Ale ja przyglądając się temu jak skutecznie księża na tych wizytach domowych i podczas załatwiania wszelkich formalności związanych z kolejnymi moimi sakramentami, zniechęcali mnie do siebie i całego kościoła.
I oto dziś ja i mój maż mamy prawo mieć ślub kościelny.Ale nie zamierzamy z niego skorzystać. Nie chcę uczestniczyć w tej paradzie.Nie wierzę w kościół, który jak chorągiewka na wietrze obróci się jak wiatr zawieje.Nie wierzę w uczciwość i czystość kościoła.
Mam też odmienne poglądy na temat aborcji i antykoncepcję, niż kościół.

Teraz oczekuję dziecka i ja mam dylemat po jego narodzinach. Oczywiście decyzje podejmiemy razem z mężem, ale zastanawiamy się nad chrzcinami. Mam na myśli presję rodziny, moi rodzice pewnie decyzję pozostawią nam, ale rodzice męża są praktykującymi katolikami i pewnie temat będzie bardzo trudny do przeforsowania.
Wiem że sama sprawa chrzcin może okazać sie nie wykonalna. Księża będą żądać naszego ślubu kościelnego - bo niby nie ma przeszkód. Ale ja nie chcę - maż też nie chce - uczestniczyć w śmiesznych naukach przedmałżeńskich( jesteśmy już parą 10lat a po ślubie cywilnym 4 lata)
Spowiadać się z grzechu nieczystości skoro sypiam z własnym mężem.
I w końcu udawać ze wierzę w księdza - nie wierzę...

Jednak zastanawiam sie czy zabierać dziecku prawo do zycia w wierze, nie będzie mogło uczestniczyć w lekcjach religii i samo zadecydować czy chce być katolikiem czy nie.Przedemną jeszcze dużo do mślenia, ale decyzja trudna

  "...Bo Czygiel kiedys z Agu rozmawiajac pomysleli...&am
Szczygiel, to co, nagrywamy płyte z koledami? Kto jest za? ^^ Mozna w sumie nawet w domowych warunkach, płyty sie kupi po 50 gr, zaprosimy paru nauczycieli do spiewania i sprzedamy po 5zł. 10krotne przebicie ;D

  Słów kilka o stanie polskiej muzyki kościelnej
A ja radziłbym Wam skupić się jednak na Polsce, gdyż "bliższa ciału koszula". Co nas obchodzi "zgniły zachód"?

A ja myślę, że lepiej nie będzie, bo większość z nas ( a raczej z Was ) ma zwyczajnie wszystko w dupie! Co z tego że dyplom w kieszeni, skoro knoty na codzień, aż miło.

Krótko po Nowym Roku była w jednym z poznańskich kościołów msza za mojej ś.p. Babcię. Wiedziałem kto gra, wiedziałem, że organy fajne więc liczyłem na rzetelne i pełne fachowości oraz piękna "ogranie" tej mszy.

A co usłyszałem?

Dziadostwo, kupę knotów, minimalizm, chroniczne beczenie do mikrofonu - jedno wielkie g***o.
Osoba z wyższym organowym wykształceniem muzycznym!
Skandal. Co z tego, że harmonia ciekawa jak wszystko inne do dupy!!!
Smutne.

Tego samego dnia ( mając dzień wolny ) załatwiając wizytę u kogoś z przyjaciół, przy okazji wstąpiłem do INNEGO kościoła, gdzie też gra koleś - nazwijmy to - uznany.

Co słyszę?
Podobnie.

O ile wielkanocne Alleluja na tle betlejemskiego żłóbka jakośbym przełknął, o tyle nowomowę w kolędzie domowej już nie:
Lulajże Jezuniu, moja perełko,
Lulajże Jezuniu, me pieścidełko...

Do tego błędy melodyczne...

Wyszedłem.

Jeżeli takie gnioty sadzą ludzie z wyższym wykształceniem, którzy dumnie nazywają siebie organistami, dodatkowo często wymachując papierami noszą ważnie brodę wyżej nosa to ja się pytam kto ma wyznaczać standard i poziom polskich organistów? Tacy jak ja?
Bo jeśli tak, to ja mam gdzieś takie "ałtorytety" partaczy i zarozumialców.

Coś do dupy te dyplomy niektórych z Was!!
Chyba, że dostaliście je w Akademii Pana Kleksa - to rozumiem. Albo tylnymi dzrzwiami gęsi nosiliście profesorom, by indeksik podbili... Bo tak to wygląda!

Cepem jest idiota, co nie ma pojęcia o liturgii, a nie ten, co nie ma Dyplomu.

Nie będzie dobrze skoro elita, która powinna wyznaczać standard i poziom to stado ( tabun?) partaczy!

Poniżej wzorcowy pakiet organistów z wyższym wykształceniem muzycznym ( wypadkowa moich "doznań"):

Wnijście: Lulajże - modern version grana na forte.
Kyrie: Pawlak ze skróconymi ostatnimi nutami.
Gloria: Gdy się Chrystus (!)
Psalm: Werset grany z pedałem, który zagłuszał tekst. Na refren pedał bez zmiany rejestracji - tym razem za słaby.
Alleluja - wielkanocne.
Dary: kolęda bez wstępu, czy choćby podania tonu na piano.
Prefacja: bez kwilizmów - na skróty!
Pater Noster - onanistyczna przerwa przed "naszym winowajcom", ogólne nieposzanowanie linii melodycznej, megabogata harmonia, szerokie cezury jak na quasichorał, w zestawieniu z zakończeniem in minor.
Komunia: Jak dary, 1 kolęda 7 czy 8 zwrotek, nikt nie śpiewa, tylko wyjący, chroniczny głos ( w jednym przypadku beczy, szybko, w drugim patologiczna egzaltacja - tu z kolei rozwleka! )
Po komunii: Kolędę skończono, po czym cisza, żadnego postludium, może to się komuś podobać, jak dla mnie sprawiało wrażenie minimalizmu i niechlujstwa. Puryfikacja dokończona w milczeniu i ciszy.
Po oracji błogosławieństwo i kolęda na zakończenie będącą jednocześnie pieśnią na wystawienie ( I pt. m - ca ): Gdy śliczna Panna (!)
Po błogosławieństwie NS: Wielbię Ciebie, potem cisza.
Koniec.

Rejestracja: constans
Vocal: non stop.

To standard muzyka z wyższym wykształceniem - z Diplomem? Bierzmy wzór!!!
Bach nie miał Diplomu. I pewnie dobrze, bo jakby tak miał knocić, to lepiej nie mieć fafiórów, a mieć pojęcie!

Ja zostaję przy moich Tarnawsko - Rządkowsko - Pryputniewiczowych wzorcach i niech mi który uczony fiknie! Odeślę do diabła!

"Lekarzu, ulecz samego siebie" - zacznijcie Panowie i Panie od skorygowania samych siebie, a potem pouczajcie innych jak ma być. A skoro wiecie jak ma być, a tego nie stosujecie, to zejdźcie z ławki i idźcie do wideł, bo tam wasze miejsce.

A tu wielkie pieprzenie o wielkich rzeczach. A jak widać potrzebny elementarz. Także ( lub przede wszystkim ) tym kształconym ( ale nie wykształconym - jak widać ).

Jeśli tak samo jak liturgię ci Panowie grają też literaturę, to mamy dubeltowych fachowców! Brawo!

Dużo jak na jeden dzień, nie uważacie?

Chciałem jeszcze skoczyć do sąsiedniej dzielnicy, by do kompletu ujrzeć tańczącego wiokarego, ale zrezygnowałem. Chciałem też kupić se flachę Krajowej w Biedronce za jedyne 12,99 i samotnie "pod okoliczność" urżnąć się w trupa, ale też zrezygnowałem...

Nazwisk, ani innych danych nie podam. Ale swoje wiem kto mógłby zasilić Służewiec i Wielką Pardubicką...

  DYSKUSJA NA TEMAT ŚPIEWNIKA OGÓLNOPOLSKIEGO
[quote="organicus"]Niestety, te pieśni muszą być uporządkowane i niestety ale przeselekcjonowane. Moim zdaniem w głównej mierze pierwszeństwo nalezy się zabytkom np. dużo pieśni adwentowych.
Nie wyobrażam sobie sytuacji, że (tak jak w Siedleckim) "walczyk pokutny" "Panie przebacz nam" jest, a nie ma pięknej adwentowej pieśni "Urząd zbawienia ludzkiego".

Racja, ale też żeby nie popaść w przesadę. Do d2 ludzie powinni śmiało wyciągnąć. Owszem, jeśli owo d2 pojawia się zbyt często, powinno się jednak przetransponować.
Pod dyskusje czy np Bóg się rodzi w D dur, czy w C-dur.

Inna sprawa, że każda tonacja ma swoją "barwę" i charakter... więc, nie byłbym pewien, czy tak po prostu sobie przetransponować, bo akurat f-moll ma 4 bemole...[/quote]

Wybór pieśni zawsze pociąga za sobą konieczność pewnej selekcji i kompromisu. Spełnić oczekiwania wszystkich mogłaby tylko antologia pieśni kościelnych. Ale byłoby to monumentalne dzieło i dla koneserów.
W dobie przerostu biurokratycznej administracji "Urząd zbawienia ludzkiego" mógłby wywołać polityczne skojarzenia.
A na poważnie, to w wyborze zabytków pieśniarskich jak i nowszych kompozycji kierowałem się ich przydatnością w liturgii, zasięgiem stosowania (częstotliwością występowania danych pieśni w nowych wydaniach śpiewników) oraz stopniem archaiczności tekstu. Z niektórymi miałem niemały kłopot. Będzie ich jednak sporo, przez szacunek dla tradycji ale i dla propagowania ich w praktyce.
Z drugiej strony zrezygnowałem zupełnie z działu "Piosenki religijne" czy "Piosenki dla dzieci" oraz "Kolędy domowe". Zrezygnowałem również ze śpiewów Taize. Moim zamysłem było umieszczenie pieśni stosownych do liturgii. Jest jeszcze furtka dla wątpliwych liturgicznie pieśni w postaci "Pieśni na zakończenie". Zamiaruję umieścić w niej takie pozycje jak np. "Była cicha i piękna jak wiosna" oraz "Serdeczna Matko". Pieśni popularne i śpiewane ale o wątpliwej treści. Skoro są już używane, to jedynie tam jest ich miejsce.

Co do skali pieśni, to owszem, nie można popadać w przesadę. D2 nie jest jakimś nieosiągalnym szczytem. I tutaj zawsze można dyskutować.
Przyjąłem jednak założenie, że optymalna jest "wyższa średnica" i tego starałem się w miarę konsekwentnie trzymać. Mam kilkanaście (już nawet kilkadziesiąt) lat praktyki a w ostatnim czasie sporo eksperymentowałem. Zbliżony do moich poczynań skalowych jest śpiewnik "Abba - Ojcze" ks. Chamskiego. Ostatnie wydanie z 2005 roku jest edytorsko imponujące. Ale jeśli już chodzi o wybór pieśni, to zdecydowanie za dużo tam piosneczek a za mało tradycji. Uważam ponadto, że umieszczanie obok siebie np. "Golgoto" jako pieśni liturgicznej i "Krzyżu Święty" to lekka przesada. Co z tego, że na końcu śpiewnika kursywą oznaczono w spisie treści piosenki religijne. Znając podejście wielu nowatorów, jak coś jest w śpiewniku, to alleluja i do przodu. I później jest jak jest.

Co do tonacji i barw, to zupełna zgoda. Ale...
Śpiewnik przeznaczony będzie również do użytku przez osoby mniej wykształcone muzycznie. Dlatego "ułatwienie" w postaci redukcji znaków przykluczowych będzie z pewnością pomocne w rozczytaniu melodii.
Wybór tonacji, podobnie jak i selekcja pieśni jest pewnym, powtarzam, kompromisem i realizacją pewnych założeń.

Pozdrawiam

  Wiara a Kościół

Co do pytania: nie wiem, czy można, się wypisać ale wiem, że sami (czyli 95 procent społeczeństwa) sobie zawyżamy tę statystykę, w ten sposób że:
- przyjmujemy księży chodzących z wizytą duszpasterską, chociaż nie ma takiego obowiązku i jest to najłatwiejszy (bo niemal anonimowy) sposób zadeklarowania swojego nie-katolicyzmu;
- bierzemy kościelny ślub (przy okazji psiocząc, ile wlezie na wysokość kwoty "co łaska"),
- chrzcimy swoje dzieci "zapisując" je w ten sposób do katolickiego przecież kościoła
- wysyłamy dzieci na lekcje religii, do I komunii świętej i do bierzmowania
- a potem - po takiej lekcji życia - nic dziwnego, że te nasze dzieci biorą ślub kościelny

i tak w koło macieju

To cały łańcuszek obłudny i hipokryzji, ale dotyczy on nie tylko tych katolików na pokaz, ale również tych, którzy w kościele pokazują się tylko z okazji ślubu, chrztu dziecka, a pod kościołem podczas jego I komunii.
I na koniec pewnie nie jednego z nas zdenerwuję: na tych ośmiu wypowiadających się tu chrześcijan, w tym łańcuszki weźmie udział pewnie z pięć-sześć osób.



Ludzie przyjmują księży, bo ... się wstydzą potępienia przez sąsiadów. Wytknięcia. Potępienia.
Nie przyjmowałem księży przez długie lata, za to moge opowiedzieć jak to było chodzić z nimi po kolędzie jako ministrant, którym byłem 8 lat. Nie brałem ślubu kościelnego. Na religię przestałem chodzić z własnej woli w szkole średniej - troche pomógl mi w tym ksiądz, który kazał mi przyjść z rodzicami albo wcale. Zadawałem za trudne teologiczne pytania. Nie przyszedłem wcale.
Kościół KAZE piętnować ludzi, którzy nie chodzą do kościoła i na lekcje religii. Uczy pogardy. Dzieli zamiast łączyć. Moim zdaniem kościół jest głeboko zakamuflowaną intrygą szatana.
Osobiście dostałem kiedyś od ojca po pysku, ktory wrócił ze mszy z kościoła, na której jeden z legendarnych w Brzegu księży wytknął mnie z nazwiska, że coś tam w zachrystii powiedziałem, znaczy podpuszczony przyznałem się do... oglądania TV po 22giej. Była z tego wielka awantura domowa. Nienawiść i zło płyną z ambony. Nietolerancja, agresja. Brak pokory. Judzenie.

Jako ministrant bardzo szybko przekonałem się, że są ministranci "równi i równiejsi".

Z ambony płynęły słowa nienawiści przeciwko mnie, gdy jako kiniarz wyświetlałem potępiony przez kościół film pt "Ksiądz". Nawoływano nawet do zamieszek i obrzucania budynku kina słoikami z po prostu gównem.
Kościół potępił bardzo piękny, jeden chyba z najgłębszych i najmądrzejszych filmów próbujących wgłębić się w Żywot i Pasję Chrystusa pt "Ostatnie kuszenie Chrystusa".

I tak dalej...

Do komunii wysyła sie dzieci dlatego, że inne też chodzą - żeby nie robić dziecku przykrości. Z ceremonii I wszej komunii, podobno świętej, uczyniono jarmak próżności i zakłamania.

W ogóle to kosciół ma jakoś 2000 lat, a ludzkość z kilkadziesiąt tysięcy. Czy zatem Ci wszyscy, ktorzy z racji tego, że o kosciele nie słyszeli, bo go nie było, będą potępieni?
Nie dostąpią zbawienia?

Kościół miał być sługą, miał pokazywać drogę. Kościół zawłaszczył sobie prawa do bycia Bogiem, którego próbuje zastąpić nadając nam "Bógów obcych przed Nim" w postaci papieży, biskupów itd....

A co do JPII - imho to taki Konrad Wallenrod - swój człowiek próbujący robić dobrą robotę w świecie obłudy, pieniądza i zakłamania.

Bardzo dobrze pewne sprawy przedstawił film "Ojciec Chrzestny III" - POLECAM !

ITD...

  TADEUSZ NOWAK
Nowak Tadeusz (1930-1991), poeta, prozaik. Wywodził się z rodziny chłopskiej. W latach 1949-1954 studiował filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Debiutował jako poeta na łamach prasy w 1948. Członek zespołu redakcyjnego Wieści i Tygodnika Kulturalnego. W 1977 wyjechał do Warszawy.

Uważany za jednego z najwybitniejszych pisarzy tzw. nurtu chłopskiego w powojennej literaturze. Stworzył w swojej twórczości poetycko-realistyczną i mityczną wizję wsi i jej kulturowej przeszłości, nawiązując do folkloru, pieśni, kolędy ludowej, ballady i baśni.

Początkowo pisał również wiersze o charakterze publicystycznym, np. w zbiorze Uczę się mówić (1953). Następnie tworzył liryki pełne niezwykłej wyobraźni i bogatej metaforyki, zebrane m.in. w tomikach: Jasełkowe niebiosa (1957), Psalmy na użytek domowy (1959), Kolędy stręczyciela (1962), Ziarenko trawy (1964), W jutrzni (1966), Psalmy (1971), Psalmy wszystkie (1980) i zbiory opowiadań: Przebudzenie (1962), W puchu alleluja (1965), Obcoplemienna ballada (1963), Wybór opowiadań (1969). Półbaśnie (1976).

Powieści: Takie większe wesele (1966), A jak królem, a jak katem będziesz (1968, adaptacja teatralna 1973), Diabły (1971), Dwunastu (1974), Prorok (1977), Wniebogłosy (1980), przeciwstawiające tradycyjną etykę wiejskiej gromady okrutnej historii (wojnie) i współczesnej cywilizacji. Także m.in. Poezje wybrane (1967), Wybór wierszy (1973).



Chcę być pomylony

Chcę być pomylony.
Pomyleni mają w głowie słoneczko.

Chcę być pomylony.
Pomyleni wiedzą, gdzie jest Bóg.
Pomyleni chodzą pełni snu.
Pomyleni mają inne ptaki, inne ryby.

Chcę być pomylony.
Pomyleni nie boją się ludzi.

Chcę być pomylony.
Pomyleni nie dają się głaskać.
Pomyleni to są świeccy święci.
Pomyleni błogosławią chleb.

Pomyleni chodzą zanurzeni w wodzie.
Pomyleni nie płaczą nad sobą.
Pomyleni żyją poza sobą.

Chcę być pomylony.
Pomyleni wyplatają kosze.

Chcę być pomylony.
Pomyleni wyplatają sieci.
Pomyleni drażą w drewnie czółna.
Pomyleni ujeżdżają wody.

Zastawiają sieci.
Wyciągają z wody ryby.
Napełniają rybą kosze.
Pomyleni niosą chleb ze wzgórz.

Chcę być pomylony.
Pomyleni dzielą chleb i rybę.

Chcę być pomylony.
Pomyleni zbierają okruchy.
Pomyleni przychodzą do Boga.
Pomyleni odchodzą od Boga.

Chcę być pomylony.
Pomyleni tkają sobą niewidzialne sukno.

Chcę być pomylony.
Pomyleni zaścielają suknem wszystkie ścieżki.
Najciszej prowadzą nas suknem.
Zostawiają nas na suknie ścieżek.

Chcę być pomylony.
Pomyleni wiodą suknem Boga.

Chcę być pomylony.
Pomyleni ukrzyżowali siebie.
Pomyleni zostawiają nas Bogu.
Pomyleni odchodzą samotni.

Ballada o nocy
zakochanej

-Janowi Błońskiemu

Jak kot puszysty noc się łasi
do rąk nad ciepłą miską mleka
i jabłka zrywa w drżącym sadzie,
który po tysiąc razy usta
pozdrawia szeptem słodkich wisien.

Do okien księżyc światłem stuka
i gwiazdy w kojcu nieba mruczą
balladę dzieciom, które uśpił
w kołyskach szept osiczyn.

I tylko chłopiec w trwodze wichru
nad modrą rzeką w nocy czuwa,
aby nie wygasł w hutach ogień
zdławiony stali burzą.

A noc się zakochała w sadach,
w pochyłych gruszach i jabłoniach,
wśród których starzy cicho radzą
i chłopcy grają na harmoniach.

Do wtóru chłopcom sadu flety
grały pod rytm oberka
i drżał w warkoczach dziewcząt wieczór,
gdy księżyc z gruszy zerkał.

  [Strzelanka] Death Cage 2 - Koszmar Powraca
Tytuł: Death Cage 2 - Koszmar Powraca

Gatunek: Strzelanka

Autor: Fanotherpg, Cage, Ziaros
Grafika: Cage, Ziaros
Dźwięk: Internet, Fanotherpg
Muzyka: MODARCHIVE.COM

Opis:

DC jest grą w której naszym celem jest przetrwać ataki wrogo do nas nastawionych Zombie.

Przedstawione są w niej dalsze losy konfliktu ludzi z zarażonymi Uizdebem.

Rozgrywka dzieje się na zamkniętych mini arenach coś w rodzaju klatek więziennych z których nie mamy wyjścia..

Do wyboru jest 21 plansz, w 3 sceneriach. Silnik fizyczny gry został poprawiony i usprawniony.

Za grafikę gry odpowiada Cage'a, menu Ziaros, a logo i silnik to moje dzieło.

Sterowanie:

Sterowanie jest zaprezentowane w treningu, ale zaprezentuje je tutaj:

WSAD - Ruch Kuntera
Mysz - Obrót Kuntera
Lewy Przycisk Myszy - Atak aktualną bronią
Prawy Przycisk Myszy - Przeładowanie aktualnej broni
M - Włącza/wyłącza muzykę
ESC - Szybkie wyjście do tablicy wyników

Zrzuty ekranu:
http://fanopage.ovh.org/grafika/dc2/DC.PNG
http://fanopage.ovh.org/grafika/dc2/DC2.PNG
http://fanopage.ovh.org/grafika/dc2/DC3.PNG

Download:
http://fanopage.ovh.org/download/DC2_PL.zip.

Uwagi:
Jeśli chcecie poznać fabułę po prostu nie wciskajcie entera kiedy logo FG lub napis Prezentuje jest widoczny gdyż przejdziecie wtedy do menu.

Gra jest dostępna jako wersja open source, więc możecie wziąć grafikę, kod. Jeśli ktoś używa produktów ClickTeam'u.

Gra wygrała 4 Bitwę Twórców Gier Wakacje 2007 na STG.

Zmieniłem kilka rzeczy i teraz gra jest lepsza niż pierwsza część:
- Broń jest 2 razy silniejsza
- Zakażeni tworzą się 1.5 razy szybciej a ich liczba na planszy jest 1.5 razy większa
- Płomienie miotacza ognia nie niszczą się na skrzyniach i wrogu lecz otaczają je i atakują kolejne monstra
- Jest dźwięk "Brak amunicji" kiedy magazynek jest pusty
- Został dodany dźwięk gdy zakażony nas atakuje
- Silnik został nieco poprawiony i działa szybciej
- Jest 14 nowych plansz w nowych 2 sceneriach
- Jest lista broni i klawiszy pod którymi są dostępne
- Są nowe muzyki które nie są kolędami lecz modami
- Mody są bardzo klimatyczne
- Jest więcej krwi

Ze względu że gra jest umieszczona także na serwisie TDC. Jeśli byście mogli oceńcie ją także tam i jeśli chcecie zagłosujcie w obecnym GOTW. http://create-games.com/download.asp?id=6848

Pierwsza część jest dostępna na: http://fanopage.ovh.org
Wygrała nagrodę GOTW: http://create-games.com/newspage.asp?id=2582
Została zrecenzowana na Caiman.us: http://www.caiman.us/scripts/fw/f2987.html

Ta część została zrecenzowana na Caiman.us:
http://www.caiman.us/scripts/fw/f3030.html

I szkoda, że nikomu nie chciało się wejść na moją stronę domową by ją ściągnąć tylko pytacie się na GG kiedy premiera polskiej wersji

  Ewangelia na dzień
Ewangelia na dzień: 2008-12-24
--------------------------------
Łk 1,67-79
--------------------
"Wtedy ojciec jego, Zachariasz, został napełniony Duchem Świętym i prorokował, mówiąc:
Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela,
że nawiedził lud swój i wyzwolił go, i moc zbawczą nam wzbudził
w domu sługi swego, Dawida:
jak zapowiedział to z dawien dawna
przez usta swych świętych proroków,
że nas wybawi od nieprzyjaciół
i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą;
że miłosierdzie okaże ojcom naszym
i wspomni na swoje święte Przymierze -
na przysięgę, którą złożył ojcu naszemu, Abrahamowi,
że nam użyczy tego,
iż z mocy nieprzyjaciół wyrwani
bez lęku służyć Mu będziemy
w pobożności i sprawiedliwości przed Nim
po wszystkie dni nasze.
A i ty, dziecię, prorokiem Najwyższego zwać się będziesz,
bo pójdziesz przed Panem torując Mu drogi;
Jego ludowi dasz poznać zbawienie
co się dokona przez odpuszczenie mu grzechów,
dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju."
--------------------

Drogą Adwentu doszliśmy do Wigilii Bożego Narodzenia. Słyszymy w Ewangelii wigilijny śpiew radości szczęśliwego Zachariasza: Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, bo lud swój nawiedził i wyzwolił. Nasze domy w ten niezwykły wieczór wypełnia się wielką radością. Będziemy wkrótce dzielić się opłatkiem i przekazywać sobie słowa pełne ciepła i miłości. Zanim siądziemy do wigilijnej wieczerzy umyjemy się, założymy odświętne ubranie, przygotujemy prezenty. To wszystko ważne i potrzebne. A może warto jeszcze popatrzeć na swoją duszę. Jak przeżyłem ten Adwent? Jakim jestem człowiekiem, chrześcijaninem? Z jakimi duchowymi prezentami idę na spotkanie z najbliższymi?
Posłuchajmy teraz bardzo pouczającej historii. Stary mędrzec spotkał pewnego dnia człowieka, który dumny był ze swej dobroci. Opowiadał więc, że rozdaje biednym część dochodów, że troszczy się o więźniów, że dwa razy w tygodniu odwiedza chorych. Rozmówca odpowiedział: "Idź najpierw i zapytaj żony, co o tobie myśli; twoich dzieci, jak cię widzą; twoich krewnych, czego od ciebie oczekują; twoich sąsiadów, co o tobie opowiadają i twoich kolegów, jak o tobie mówią! A potem przyjdź i powiedz mi, jak dobrym jesteś człowiekiem!
Na progu świąt Bożego Narodzenia uczymy się tej prostej prawdy, że mamy z innymi dzielić się dobrem i miłością w zwykłych, codziennych gestach. Wigilia składa się z prostych znaków, gestów, słów i kolęd. Jeśli wypełnimy je z miłością do Boga i człowieka, staje się niezwykłą domową liturgią, którą rozpoczyna się obchody radosnych świąt Bożego Narodzenia. To wszystko jest darem Miłosiernego Pana i dzieje się dzięki litości serdecznej Boga naszego. Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju.
----
ks. Piotr Brząkalik

  Nimfomania - szał czy niewola?
To, co u mężczyzn nazywa się satyriasis, u kobiet jest nimfomanią.

To obłęd seksualny czy niewola? Oczywiście wszystko wzięło się od kobiety, którą historia sponiewierała i tak w nadmiarze, wykorzystując jej nazwisko jako synonim tej przypadłości, a syndrom choroby nazwano zespołem Messaliny. Do dziś nie wiadomo o iluosobowy "zespół" chodziło.

Przedstawiciele modernistycznego estetyzmu uznawali, że kobieta fatalna jest rodzajem fantazmatu, nierzeczywistym bytem z koszmarów i erotyków, wyłaniającym się z ziemskich reguł jak chimera.

Oskar Wilde, który swoją "Salome" wykreował archetyp femme fatale, twierdzi, że nimfomanka, to zepsuta kobieta, której mężczyźni nigdy nie mają dosyć. Michaił Bachtin wyodrębnia w literaturze starożytnej menippeję. Otóż cechą menippeji jest posługiwanie się fantastyką i elementami mistyczno-religijnymi w połączeniu z naturalizmem, mającym ukazać stany psychiczne i emocjonalne. W takim właśnie świecie pojawia się demoniczna, fantastyczna, nieetyczna kobieta, która jest uosobieniem rozpusty, boginią i modliszką zarazem.

Dzisiejsza medycyna mniej zajmuje się mistyką i bardzie naukowo podchodzi do zjawiska nimfomanii. Ten hiperseksualizm u kobiet, o zmiennym natężeniu, może być cechą wrodzoną lub pojawiać się przejściowo, np. w okresie dojrzewania. Nimfomania, to chorobliwie wzmożony stan podniecenia erotycznego, który prawdopodobnie nie ma nic wspólnego z gotowością prokreacyjną, czego dowodzą badania na zwierzętach (klacze i krowy), u których okresy wzmożonej rui nie prowadzą do zapłodnienia. Skąd się to wszystko bierze u kobiet?

Medycy, żeby zagmatwać dla laików sprawę do reszty, uznali, że nimfomania to "schorzenie spowodowane najczęściej przez nadmierne wydzielanie hormonu pęcherzykowego, przy jednoczesnej niedoczynności luteinizującej przedniego płata przysadki". Czyli całe "zło" mieści się w mózgu, a nie w miejscu, o którym mężczyźni zwykli byli mawiać: "mój jest ten mały kawałek... kobiety".

Zjawisko nimfomanii raduje duszę niejednego amatora "niekończącego się szaleństwa", ale to dosyć niebezpieczny "obiekt" nawet dla bardzo "wydolnego" samca. Te kobiety są jak Putyfara. Wiecznie nienasycona bachantka, marzenie wielu "normalnych" erotomanów, która czasami przepoczwarza się w posępną megierę, by wreszcie stać się żarłoczną i okrutną Lamią.

Joni, uzupełniające emblemat Szakti, przypomina u niej krwiożerczego ukwiała, którego "labia maiora" pożerają zagubionego i wszędobylskiego penisa! Czasami nimfomanki są tak opętane przez żądzę fizycznego kontaktu z mężczyzną, że jego penis po, jak to nazywają bezduszni seksuolodzy - coitus, wygląda jak ołówek z "gumką", który dopiero co opuścił okrutną "strugaczkę".

To typ kobiet, które są przygotowane na seks o każdej porze dnia i nocy. "W pociągu, przeciągu i na tłuczonym szkle". Wszędzie tam, gdzie przyłapie ją "rozżarzony do czerwoności" samiec! I tak naprawdę nie jest ważne z kim. To może być listonosz, który wcale nie musi "dzwonić dwa razy". Hydraulik, sąsiad czy wyrośnięty ministrant zbierający na taksówkę dla księdza dobrodzieja chodzącego z "kolędą" po stronie numerów parzystych na twojej ulicy! Dlatego ktoś, kto korzysta z usług takiej pani, oprócz kluczyków do samochodu, grzebienia i lusterka, musi mieć stale pod ręką antybiotyki, prezerwatywy i na "wierzchu" numer telefonu zaufanego dermatologa.

U tych kobiet, co jest charakterystyczne, czasami nie sposób odróżnić, kiedy jeden orgazm się kończy, a kiedy zaczyna się drugi i następne. Ten kobiecy szał i stan ustawicznej gotowości seksualnej, to schizofrenia od pasa w dół, jak określa ten patologiczny zespół obłędu seksualnego i niemożliwych do zaspokojenia żądzy, znany seksuolog Lew Starowicz.
Początek na ogół zawsze jest dobry, ale koniec czasami może być żałosny. Szczególnie wtedy, kiedy dowiesz się, że ktoś wreszcie wyraził się o tobie "pozytywnie" i musisz przyjść do swojej przychodni rejonowej i odebrać "laurkę gratulacyjną" od siostry przełożonej. Tak, nierozważny seks uprawiany z kim popadnie i gdzie popadnie, może czasami kosztować życie. To sporo za dużo jak za parę minut nawet prawdziwej rozkoszy. Statystycznie na świecie co trzy minuty ktoś zakaża się HIV-em, przy którym zwykła kiła, czy "poczciwy" syfilis, to jak katarek wobec raka płuc!

Kobieta jest nie tylko symbolem macierzyństwa i opiekunką domowego ogniska. Nie tylko obiektem seksualnym dla męskiego świata, ale również częścią innego wielkiego szaleństwa, którego tak bardzo potrzebują mężczyźni - prawdziwej miłości, gdzie dusza raduje się ciałem, a ciało duszą.

Oskar Wilde, mimo że był homoseksualistą i pederastię kultywował na wzór starożytnych Greków, zaskoczył wnikliwą analizą męskiej natury twierdząc, że "mężczyźni pragną być zawsze pierwszą miłością kobiety". To święte słowa!
Nikt nie chce być ostatnim, bo ostatnich najczęściej gryzą psy...

E.Grabicz - ithink.pl

  Teksty kolęd ;)
Gore gwiazda Jezusowi w obłoku, w obłoku

Gore gwiazda Jezusowi w obłoku, w obłoku
Józef z Panną asystują przy boku, przy boku

Ref.: Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg Dziecina w Betlejem, we żłobie. / bis

Wół i osioł w parze służą przy żłobie, przy żłobie
Huczą, buczą delikatnej osobie, osobie

Pastuszkowie z podarunki przybiegli, przybiegli
W koło szopę o północy oblegli, oblegli

Jedni pastuszkowie dary oddali, oddali
Drudzy na dudkach wesoło zagrali, zagrali.

Anioł Pański kuranciki wycina, wycina
Stąd pociecha dla człowieka jedyna, jedyna.

Już Maryja Jezuleńka powiła, powiła
Nam wesele i pociecha stąd miła, stąd miła

Słyszę z nieba muzykę
1. Słyszę z nieba muzykę i anielskie pieśni,
Sławią Boga, że się nam do stajenki mieści;
Nie chce rozum pojąć tego,Chyba okiem dojrzy czego, Czy się mu to nie śni.

2. Słyszę z nieba muzykę, jużci to na jawie,
Wyśpiewują o takiej dziwnej Boskiej sprawie,
Że Bóg przyjął stan człowieka, majestatu się wyrzeka, (Panieńskiego łaknie mleka)
Ku ludzkiej naprawie.

3. Skoczmy raźno, kto pierwej do szopy przyskoczy,
Jużci widzę, co nigdy nie widziały oczy:
Wespół bydło z Aniołami bije w ziemie kolanami i w żłóbek się tłoczy.

4. A kto moje bydlęta nauczył mądrości
Kto im podał do serca naukę miłości
Iż do Dzieciny maleńkiej i do jego matuleńki padły w uprzejmości

6. Przecież moje bydlęta klękają w tej dobie,
Cóż się dziwię, Bóg stanął w dziecięcej osobie:
O piękności w ludzkiem ciele, o ciałeczko jako wiele magnesu jest w Tobie,

8. Pozwól że mi, Mateńko szczęśliwa i święta,
Wziąć na ręce Syneczka, aby te rączęta,
Duszę moją zachęciły i z więzienia uwolniły, zdjąwszy z onej pęta.

Życzenia świąteczne
Za kolędę dziękujemy, szczęścia, zdrowia wam życzymy, wam życzymy.
Abyście tu długo żyli, a po śmierci w niebie byli, w niebie byli.
Gdzie jest Józef i Maryja, tam się wszystko złe przemija, złe przemija.
Przemija się złe na dobre, a nastają czasy szczodre, czasy szczodre.
Tak nam Boże dej, tak nam Boże dej.
Byście byli weseli, weseli jako w niebie anieli, anieli cały boży rok, cały boży rok.
Niech w tym domu szczęście i weselej będzie.
Przyjdziemy tu znowu za rok po kolędzie. / bis.

Hej, w Dzień Narodzenia (sł. XVII/XVIII w.)

Hej, w Dzień Narodzenia Syna Jedynego Ojca Przedwiecznego, Boga prawdziwego:
|: Wesoło śpiewajmy, chwałę Bogu dajmy. Hej kolęda! Kolęda! : |
Mości gospodarzu, domowy szafarzu! Każ stoły nakrywać i talerze zmywać;
Każ dać obiad hojny, boś pan bogobojny. Hej kolęda, kolęda!

Kaczka do rosołu, sztuka mięsa z wołu, Z gęsi przysmażanie, zjémy to, mospanie.
I cząber zajęcy, i do niego więcéj. Hej kolęda, kolęda!

Jędyk do podléwy, panie miłościwy; I to czarne prosię, pomieści i to się.
Każ upiéc pieczonki, weźmiem do kieszonki. Hej kolęda, kolęda!

Mości gospodarzu, domowy szafarzu. Nie czekaj ruiny, daj połeć słoniny!
Dla większej ochoty daj czerwony złoty! Hej, kolęda, kolęda!

Albo talar bity boś pan wyśmienity Daj i buty stare, albo nowych parę,
Daj i żupan stary i grosik do fary, Hej, kolęda, kolęda!

Mości gospodarzu, domowy szafarzu! Każ spichrze otworzyć i miechy nasporzyć,
Żyta ze trzy wory i wołu z obory. Hej, kolęda, kolęda!
Chleba pytlowego i masła do niego, Jagły jeśli macie, to nam korzec dacie,
Tatarki na kaszę, kocham przyjaźń waszę. Hej, kolęda, kolęda!

Grochu choć pół woru z tutejszego dworu, Na mąkę pszenicy, zjemy społem wszyscy,
Owsa ze trzy miary dla wiekszej ofiary. Hej, kolęda, kolęda!

Mościa gospodyni, domowa mistrzyni, Okaż swoją łaskę, każ dać masła faskę.
Jeżeliś nie sknera, daj i kopę sera. Hej, kolęda, kolęda!

Mościa gospodyni, domowa mistrzyni, Okaż swoją łaskę, każ upiec kiełbaskę,
Którą, kiedy zjemy, to podziękujemy. Hej, kolęda, kolęda!