Opłatek?


| A przyjmujesze kolede? Bo jak nie, to nic dziwnego, wykreslili Cie z
| listy wiernych tak jak i mnie, z tym, ze ja nie narzekam :)

    Heh, w zeszłym roku na kolędzie byłem u rodziny na Chełmie, o czym
naszą parafię informowałem... Jak widać - tak jest też źle... :/

    "Lista wiernych"... Komu? Parafii? :)



Eeee to raczej normalne w wielkich firmach (kosciolach) zawirowanie
spowodowane natlokiem zadan.
W przyszlym roku powinni Ci przyniesc, z listy wiernych wypisuja po 3
nieprzyjetych koledach i po stosie wywalonych kolednikow :)


     

  Kilka pytań o ..Boże Narodzenie
jak jeszcze zamieszkiwałem w domu rodzinnym to nie było mnie na kolędzie tylko wtedy gdy byłem na zajęciach w szkole... ale jako, że zajęcia kończyłem o "normalnych" godzinach to zawsze prawie na kolędzie byłem... nie zdarzyło się jeszcze żebyśmy nie przyjmowali kolędy... dużo zależy od księdza, który na kolędę przychodzi... ale ogólnie nie narzekam.. tylko raz mnie ksiądz wkurzył jak mi nie dał wpisu w czymś tam i kazał przyjść po mszy i zgłosić się na ministranta (miałem wtedy jakieś 15 lat chyba)... przyszedłem i powiedziałem , że mi ten wpis potrzebny nie jest i jak nie chce to niech go nie daje, a nie ma bata ja ministrantem nie będę...

  Religia w szkole a nasze zachowanie?
Jedne prostu przykład dlaczego: Z przedmiotow typu PO, PP plastyka, muzyka, wf i właśnie religia chociaż ma uczeń ocene niedostateczną na swiadectwie to grono pedagogicznei tak nie może go zatrzymać w nastepnej klasie. A matury z religii i tak nie ma, więc nie ma obawy, ze zostanie się od niej nie dopuszczony gdyby taki delikfent chcial zdawać ten właśnie przedmiot. Ale pomyslcie mamy miec obowiązkowo w zeszytach podpis księdza jak był na kolędzie. Gdy koleda wypada w dzien kiedy mamy religią to normalne jest, ze zostawiamy ten zeszyt w domu. To nasz ksiądz od religii nie wierzy nam do tego stopnia, że kiedy ktoś ma kolede to on dzwoni do księdza z tej parafii i pyta się czy rzeczywiście dana rodzina miała kolędę i czy było to do godziny 16 czy po 16, bo jesli po to, przeciez zdążył by wrócić ze szkoły. Odbiegłam trochę od tematu, ale to jest paranoja z tym księdzem to naprawdę trudno jest wytrzymać i jeszcze się dogadać, bo nie trudno o spięcie z byle błachego powodu.

  Po kolędzie
chciałabym wrócić do tematu zaproszenia na kolędę.
W Polsce , od kiedy pamiętam, zawsze przychodził do moich rodziców, dziadków i do mojej rodziny ksiądz po kolędzie. Był zawsze miło widzianym gościem, czekaliśmy na Niego.
Od momentu wprowadzenia formalnych zaproszeń w moim domu przyjmuje księdza, ale niestety, nie z mojej parafii. Ten po prostu odmówił przyjęcia zaproszenia ustnego w dniu kolędy.
Moje dzieci mieszkające poza Zgorzelcem przyjmują księdza, ale u nich nie obowiązuje zaproszenie na piśmie. Wystarczy napis kredą na drzwiach lub zwyczajnie " proszę wejćć, czekamy". I to pomimo, że nie naprzykrzają się Panu Bogu poprzez uczestnictwo we mszach.
Czy u nas też tak nie może być ? Nie wierzę, że biskup nakazał zaproszenia pisemne.

     

  Kolęda
Moja rodzina dość dobrze zna księdza (że parafia mała to mamy tylko jednego proboszcza) i oczywiście go przyjmujemy. A raczej umawiamy się na którą ma przyjść, coby normalnie pogadać jak ze znajomym a nie z księdzem, a że kolęda przy okazji to jest takie dwa w jednym. Kiedy zaczyna chodzić po kolędzie (nasz dom jest trzeci) to nikogo w domu nie ma, więc niestety ale ministranci śpiewający kolędę u nas nie zarobią (przed kilkoma laty przybywali później, więc ładnie zaśpiewali, pogadali z rodzinką i z dzwoneczkami poszli dalej ). Ale to sytuacja, gdy księdza się zna.

Jeśli chodzi o kolędę księdza, z którym się nie znam (np. w domu dziadków-inna parafia), to przyjmuje się ministrantów (śpiewających i dzwoniących), też wpuszcza do domu coby się zagrzali, daje drobne, potem ksiądz, po poświęceniu domu itd. krótka pogawędka i dziękujemy, szczęść Boże, ksiunc idzie dalej. Nie lubię, gdy ksiądz się wypytuje co gdzie jak i dlaczego, jeśli go nie znam. Jak normalnie rozmawia o życiu w gminie czy jakiś tam plotkach, to ok. Ale ode mnie nieznajomy skiądz niech ucieka z prywatnymi pytaniami

  Kolęda
Dzisiaj mam kolędę-jak ja strasznie tego nie lubię. Mam wrażenie, że to wszystko jest takie sztuczne, a ksiądz chodzi po kasę.
Czy lubicie kolędę?
Co sądzicie na temat kolędy w dzisiejszych czasach?
Czy całym sercem uczestniczycie w kolędzie? Czy tylko odbębniacie byle było?
pozdrawiam

  Kolęda
mam wrażenie, że to wszystko jest takie sztuczne, a ksiądz chodzi po kasę.
Czy lubicie kolędę?
Co sądzicie na temat kolędy w dzisiejszych czasach?
Czy całym sercem uczestniczycie w kolędzie? Czy tylko odbębniacie byle było?


Czy lubię kolędę -tak . Dlaczego - dlatego że jestem osobą wierzącą i praktykującą . Oprócz co niedzielnej mszy zawsze muszę wkręcić się w jakieś kościelne grupy ( schola , oaza ) . I dlatego chętnie przyjmę u siebie księży z którymi,, współpracuję '' .
Gdybym nie uczestniczyła w kolędzie całym sercem to , wg. bym nie przyjmowała księdza bo to jego praca i jego czas. Chce poznać ludzi swoich parafian . Nie każdy ksiądz ma gadane , ale każdego trzeba uszanować .
A co do pieniędzy dawanych księdzu - u mnie w parafii już od kilku lat proboszcz tacę pierwszej niedzieli po nowym roku traktuję jako ofiarę za kolędę . Wtedy kto chce ten daje na tace tyle ile uważa i nie ma żadnych kopert ani nic takiego podczas wizyty

  Galeria mordek forumowiczów.
freerider napisał/a:
nudziło mi sie czekając az proboszcz przyjdzie po kolędzie

a nie czasem na kolęde?



nie wiem, jak kto woli

leeee co ma kolęda do wrzucania zdjęć na forum?


nic, w sumie tylko tyle ze miałem wolny czas i musiałem siedzieć i czekac

  Wizyta duszpasterska - koleda
Ja zgadzam się z Karoliną...
Nie lubie kolęd.. i dawno nie byłam w domu jak jakaś była. Do kościoła chodze wiec widzę księży cześciej niżraz w roku (gdy któryś mnie "odwiedzi" chodząc po kolędzie), zeszytu od dawna nie prowadzę, wiec nie mam nawet czego pokazać...

W zeszłym roku trafiłam na kolede w akademiku słupskim... chyba niewiele osob przyjeło księży...

  Wizyta duszpasterska - koleda
A mnie w tym roku kolęda ominęła ... a tak szczerze to na tegoroczna kolęde czekałam juz od dawna ale no trudno niestety , tak widocznie miało być ...
a tak to zawsze na kolędzie były stałe pytania : co sie nie podoba lub podoba w kosciele?? cos o pieniądzach zawsze mowili, czy rodzinka chodzi do kosciola itd a księzy widze często , i wole sama znimi porozmawiac niz na kolędzie
Pozdrawiam kolędnikoów

  Wizyta duszpasterska - koleda
A jednak różnie to bywa z tymi kolędami. Przygladam się tej dyskusji i dochodzę do wniosku.. że chyba jako osoba po III* nie powinnam sie wypowiadać. Bo mam swoje, odrębne zdanie - niekoniecznie podobające sie WTTF, a poza tym jest sprawiam że jest tu nudno.

Ja nie lubię kolędy, bo jak ostatnio..chyba 3 lata temu byłam, to brakowało mojego taty i ksiądz jakoś niedowierzał, ze pracuje akurat.
Gdy w gim mialam religię, ksiądz (ktory uwielbiał obrażac kobiety) opowiadal takie chore historie z kolęd..żeby pokazac jaka kobieta jest głupia.

A jeżeli chodzi tak oglnie o kolędę.. to nie lubię żadnej spiewać..

  Wizyta duszpasterska - koleda
No na przykład w "innych" szpitalach na przykład w Krakowie też nie ma kolędy...Koleżanka która była w takim szpitalu "innym" niż wszystkie ksiądz nie odwiedził żadnego oddziału, mimo że teren szpitala należy do parfaii mało tego kościół znajduje się na terenie szpital...Trochę lipa dla tych którzy co roku przyjmują kolędę, a tu nagle nie ma księdza któy chodzi po kolędzie, więc kolezanka stwierdziła że na szafie sama sobie napisze K+M+B, no i napisała...

  Edyta nagrywa płytę z kolędami...
u mnie to nie zadziała.. moja babcia już nawet chciała ze mną polkę tańczyć przy oj maluśki,ale stwierdziła,że nie można tańczyć. Ogólnie to babcia jest zakochana w tej kolędzie Zresztą ja też



hehe
mojemu siostrzencowi 3,5 letniemu tez najbardziej sie podoba Oj Maluśki
podspiewuje sobie tą kolęde ''na ten kiepśki świat, kiepśki świat przychodzić zachciało. '' mi tez ta kolęda się bardzo podoba ale jednak cicha noc najbardziej

WESOŁYCH SWIĄT

  Kotłowa lista przebojów, ...czyli co komu w duszy gra :))
Kolędnicy
(z repertuaru kapeli Drewutnia)

Pójdziemy, bracia, w drogę z wieczora,
Wstąpimy najprzód do tego dwora,
Będziemy śpiewali wszędzie o tej wesołej kolędzie,
Hej, kolęda!

A nie żałujmy swojej ochoty
Zaśpiewać Panu, stojąc przed wroty,
Wykrzyknijmy wielcy, mali,
Żeby nam co prędzej dali,
Hej, kolęda!

Dajcie nam, dajcie, co nam dacie dać,
Długo nie trzymajcie, bo nie możem stać,
Ja w koszuli, drugi boso, a trzeciego ledwo niosą,
Hej, kolęda!

Przyłączył się też do nas kulawy,
A z nim też było dosyć zabawy,
Bo skakał na jednej nodze,
Druga go bolała srodze,
Hej, kolęda!

A byłże z nami jeden obżarty,
Ale z niam bieda, bo był uparty.
Lada kędy sobie siędzie, z torby kiełbasy dobędzie,
Hej, kolęda!

Był jeden, co się upił na winie,
I później tęsknił wciąż przy kominie.
I popalił rękawice i obydwie nogawice,
Hej, kolęda!

Zagraj ty, Kuba, najprzód na lirze,
a wy mi inni pomóżcie szczerze.
Dali ja tyż na fujarze, potem który na czym może,
Hej, kolęda!

Sami nie wiemy, czego czekamy,
Na ciężkim mrozie juz biednie trwamy.
Barwa na nas bardzo licha, juz niejeden ledwie dycha,
Hej, kolęda!

Może kolędę tu dostaniemy,
Jak nic nie dadzą, to odejdziemy
I będziemy rozgłaszali, że tu skumpcy nic nie dali,
Hej, kolęda!

tu można to usłyszeć

  Ksiądz po kolędzie. Dać ofiarę?
Gdyby w Polskim Kościele Katolickim pojawiło się oficjalne zarządzenie, by nie dawać pieniędzy dla księży wizytujących domy wiernych, zupełnie zmieniłoby to nastroje społeczne. Przestałoby się zarzucać księżom, że przychodzą tylko po to, by zarobić i oczekują jak najwyższych sum w kopertach.

Sama w jednym z tematów, tutaj na forum, pisałam raz o proboszczu mojej parafii, w rodzinnym mieście, który na każdej kolędzie domagał się więcej "na kościół". Dla siebie niby nie, ale na kościół zawsze, czy to wypada by sam proboszcz bezczelnie żebrał o więcej, nie zwracając nawet uwagi, czy dany parafianin jest w stanie dać więcej? Zawsze również było odnotowywane ile kto dał na kościół oraz ile na kolędę - czyli do kieszeni księdza. Jak się okazuje, dla niektórych z Was jest to nie do pomyślenia, w moim rodzinnym mieście było to rzeczywistością. (nie wiem, czy teraz coś się tam zmieniło, ale nie sądzę) Także po moich bliższych doświadczeniach z klerem, nie wpuszczam księdza do domu już od kilku lat, odkąd mieszkam sama. Nie wiem również do której parafii należy osiedle na którym mieszkam.

Jednakże gdyby takie odgórne zarządzenie pojawiło się w KK, a księża pieniędzy by nie brali za kolędę, myślę że i ja powoli mogłabym zdanie zmienić i przyjmować księdza.
Tylko że nie sądzę, by to nastąpiło w najbliższym czasie - z prostej przyczyny - bez pieniędzy z kolędy ten zawód przestałby być tak dobrze dochodowy i chyba przestałoby się nawet opłacać być księdzem;]

  Ksiądz po kolędzie. Dać ofiarę?
Nie wiem jakie były korzenie wizyt duszpasterskich



no to już wiesz /chyba że nie do końca ze zrozumieniem umiesz czytać/

Jeszcze jedna śmieszna lub żałosna (Zależy jak patrzeć) anegdota



żałosna.

póki księża nie zrozumieją że o pewnymi sprawami się nie powinni interesować to ludzie będą przed nosem im drzwi zamykać.



generalnie mam wrażenie że nie zauważasz pewnej prawidłowości : księża to też ludzie,i każdy jest inny.Jeden pyta o coś drugi nie (każdy jest inny) i patrzenie na kolędę jedynie z perspektywy : "oj oj bo ksiądz zenka konia szwagra spytał jak był na kolędzie o to i o tamto" nie ma absolutnie sensu i nie jest żadną podstawą do wyrażania SWOJEJ opinii na temat kolędy.Podobnie jak to że nie lubisz kolęd.

  Co z tą kolędą?
I jeszcze jedna notka prasowa:

Dlaczego parafianie nie otwierają drzwi księżom, którzy przyszli do nich po kolędzie? Bo tak długo pracują, że w domu są dopiero późnym wieczorem. Z problemem jednak można sobie poradzić - wystarczy zadzwonić do księdza i umówić się z nim na wizytę poza kolejką - napisała Polska Gazeta Krakowska.

Metoda "kolęda na telefon" jest stosowana w wielu kościołach pod Wawelem. Kolędy najczęściej nie przyjmują na nowych osiedlach, gdzie całe budynki są wynajmowane. Mieszkają w nich nie tylko studenci (ci mogą przyjąć księdza również w akademiku u znajomych), ale też młodzi ludzie, którzy pracują do późna. Choćby chcieli, nie mogą przyjąć księdza, bo wyrwanie się z firmy o tej porze jest niemożliwe.

Nieważne, że kolęda jest zapowiedziana na kilka dni wcześniej, skoro i tak wiem, że nie zdążę z pracy na godz. 18 - opowiada Tomasz Jachimek, mieszkający na Ruczaju. Chciałbym przyjąć księdza. Ale choćbym się zaparł, szef nie wypuści mnie wcześniej do domu - dodaje. Duchowni kolędują w Krakowie w godzinach 15-20. Jednak, aby nie stracić okazji spotkania się z wiernymi, księża w wielu parafiach umawiają się z zapracowanymi ludźmi na telefon. Podkreślają, że dla nich najważniejsze jest dotrzeć do ludzi i spotkać się - nieważne, czy w "urzędowym", czy dodatkowym terminie. Robią to również dlatego, że każda parafia zapisuje na swój użytek, ilu wiernych przyjęło kolędę w danym roku.
CAŁOŚĆ

  Dzis niedziela... cz. 2
no fajnie jak już święta się zbliżają kolędy w marketach już zaczynają puszczeć chciaż z tymi kolędami dla pracowników to nie tak fajnie ja pamiętam którgoś roku od począdku listopada puszczali same kolędy to juz mialam na święta tak dosyć że powiedziałam że jakt ktoś włączy jakąś kolęde to poprostu ubije

  Dawne Boże Narodzenie
..."Pójdźmy wszyscy do stajenki...","Mizerna, cicha, stajenka licha...", "Ach, ubogi żłobie...", "Jezus malusieńki...", "Lulajże Jezuniu...", "W żłobie leży...".............uwielbiamy kolędy, śpiewamy "od serca", z przejęciem... Oczyma wyobraźni dziecka widziałam skleconą z desek szopę, w niej słomę, siano, żłóbek z nagim (!) Dzieciątkiem i przeżywałam mocno biedę Świętej Rodziny! Żal mi było Jezuska spłakanego, głodnego, biednego, bez podusi...Każdą kolędę rozpamiętywałam i przeżywałam wewnętrznie nie rozumiejąc tego, że byli z Nim pasterze, królowie, kłaniali się, oddawali cześć...,a nikt tak naprawdę Mu nie pomógł! "Nie było miejsca..."...no, przy tej kolędzie płakałam, to mało powiedziane. No bo jak nie płakać, skoro każde zwiedzątko ma swój domek, a "Król, Pan nad Pany nie ma miejsca, nikt Go nie chce! Naiwnie, ale z głęboką, dziecięcą wiarą buntowałam się przeciwko tym, którzy będąc przy narodzeniu Jezusa biernie cieszyli się, zamiast "coś zrobić", by miał swój dom, odzienie, ciepło...Przy 20 stopniowym mrozie moja wyobraźnia podsuwała mi przymarzające, gołe Dzieciątko, biedactwo...Nikomu z dorosłych do głowy nie przyszło, że dziecko tak dosłownie może wziąć do siebie słowa wyniesione z kościoła. Nikt nie robił wykładu na temat warunków klimatycznych panujących w ojczyźnie Jezusa...Wielka jest ufność i wiara dziecka! I ta nieograniczona wyobraźnia!...

  Kolęda MBCz
Trzeba wziążć to pod uwagę ze w KNW przybywa mieszkańców i nowych osiedli i jednocześnie zmusza to księży do ścisłego dbania o czas.



W 1990 r. było w Knurowie prawie 50 tys. mieszkańców, a dzisiaj jest 25% mniej, czyli 40 tys. Można jedynie stwierdzić, że więcej jest mieszkań/domów.

Zapomnieliście jeszcze o jednym aspekcie kolęd: prowadzenie "teczek" osobowych. Dokąd sięga moja pamięć zawsze na osiedlach chodził po kolędzie kościelny lub ktoś z oazy jako ów piszący (kolejny "etat" przynoszący dochody).

Nie ma przymusu przyjmowania kolędy, więc po prostu: nie podoba się Wam ta forma kontaktu to ignorujcie ją, czyli aktywnie zagłosujcie przeciw i dopiero wtedy jak garstka ludzi będzie otwierać drzwi, może proboszcz pomyśli o zmianie formuły. Stawiam na to, że upłynie jeszcze wiele wody w Wiśle zanim kolęda zniknie z naszego krajobrazu. Tym bardziej, że znam ludzi, którzy do kościoła nie chodzą, ale kolędę wpuszczają i nie mogę tej chipokryzji zrozumieć .

  Święta w stacjach radiowych
Skończyłem na dzisiaj słuchanie radia pół godziny temu na Teatrze PR w Jedynce. Tej wieczornej audycji Barbary Marcinik w Trójce prawie nie słuchałem, bo marzyła mi się ona nieco bardziej rozgadana, tymczasem były w niej grane praktycznie same kolędy bez odzywania się prowadzącej. Jak już pisałem dwóm osobom na czacie i powtórzę tutaj, nie mam zamiaru na okrągło słuchać w te dni kolęd, a piosenek świątecznych i kolęd na dzisiaj mi wystarczy u Strzyczkowskiego, którego audycja była bardzo ciekawa. Ostatnia godzina audycji była wypełniona kolędami i usłyszałem co chciałem usłyszeć, czyli "Kolędę dla nieobecnych".

  wspomnienia z kolęd
innym wspomnienie z kolędy o którym nie wiem czy powinienem pisać bo osoba z którą byłem na kolędzie wtedy udziela sie na forum i nie wiem czy pozwoli mi o tym pisać ale zaryzykuje

byłem wtedy na kolędzie z ks. Zbigniewem na ulicy Brzozowej
wchodzimy do domu i zaczynamy śpiewać kolędę w pewnym momencie patrzę na Piotrka a on centralnie ślepi się na pewną piękną kobietę w tym momencie ja prawie zacząłem sie śmiać a Piotrek popatrzył na mnie to był moment w którym kolędę skończyliśmy śpiewać i szybko opuściliśmy dom i wybuchliśmy śmiechem na dworze to były czasy prawda Piotrek

  kolęda
Kolęda w języku historycznym znaczyła pieniądze. Kasę, którą wierni
dawali księdzu, gdy ten chodził po domach. Dziś mówi się na "kolędę"
ładnie "wizyta duszpasterska". Pff...posiedzi 10 min, zapisze w swoich
papierach, że był, zobaczył i wyciągnie łapę po pieniądze. Więc księża
powinni mówić, ze chodzą nie po KOLĘDZIE, tylko po KOLĘDĘ

[ Dodano: 04-02-2009, 09:30 ]

  Kolęda 2007
Moi Drodzy.

U mnie "kolęda" dopiero jutro.
A że zwiedziłem już w swoim krótkim życiu cztery parafie, to myślę że i mam może troszkę lepszy ogląd sytuacji .
Moim zdaniem, to jak będzie wyglądać wizyta duszpasterska, zależy nie tylko od wizytującego księdza, ale także od nas, czyli gospodarzy.
Bywa że to nasza postawa i to czego po "kolędzie" oczekujemy, w dużym stopniu ma wpływ na to jak ją później ocenimy.
W stosunkach międzyludzkich (a ksiądz też człowiek ) nigdy wszystko nie zależy tylko od jednej strony. Jeśli traktujemy kolędę jako formalność (czyli jak to już tu ktoś napisał: modlitwa, pokropienie, koperta i dalej) to niestety ale sami przyczyniamy się do sformalizowania i spłaszczenia czegoś co w zamyśle powinno być miłym i ważnym spotkaniem w atmosferze Świąt Bożego Narodzenia.
Otwartość, wręcz zmusza do otwartości, serdecznośc do serdeczności...
A spojrzenia na zegarek, do tego by pójść dalej...

Pomysł z wizytą przez cały rok, może i ciekawy, sądzę jednak że odarcie kolędy z Bożonarodzeniowych treści, odebrałoby jej wiele. Ten okres roku liturgicznego nadaję się do tego najlepiej choćby ze względu na liczne odniesienia (poszukiwanie przez Maryję i Józefa gospody, Trzej królowie, Święta Rodzina).

A to że czas takich wizyt jest krótki?

Te piętnaście, czy dwadzieścia minut można wykorzystać w wieloraki sposób, tak jak każde inne.

Można leżeć piętnaście minut i nie robić nic, mozna także w tym samym czasie zrobić coś pożytecznego.

Ta więc pełne pole do popisu dla nas i naszych rodzin

  Ministranci - Zażalenia/pochwały
Ciekawe ile taki ministrant za sfałszowanie kolędy i pobazgranie na drzwiach skasuje kasy?
A właściwie jak to jest. Czy ministranci zbierają pieniądze dla siebie czy może dla zakonu?
Czy ktoś zna precyzyjną odpowiedź???



Co do pieniędzy za kolędy:

Każdy ministrant idący na kolęde, dostaje od opiekuna ministrantów "puszkę”
,(która jest zaplombowana) do tej właśnie puszki ludzie mogą wrzucać pieniądze,
Jednak te nie idą do kieszeni ministranta, lecz na rozwój ruchu ministranckiego tj.; remont salki, nowe alby etc.

A teraz lekka riposta, bezsensowne i irracjonalne jest zdanie na temat pracy, jaką wykonuje ministrant na kolędzie, „babrać” może pan ręka w błocie.

Każde wyjście opiera się na licznych godzinach spędzonych na obskurnych klatkach, bo ksiądz wchodząc do mieszkania na czas rozmowy pozostawia ministrantów na klatce, jedyną korzyścią w tej całej „robocie” jest parę czekolad i zgniły banan, który dostana za „bazgranie po drzwiach”. A tak już na marginesie zastanawiam się, jak by wyglądała kolęda, na której ksiądz miąłby nosić kropidło, kredę i puszkę…

  Dowcipy kolędowe :P
u mnie kolędy skończyły się już tydzień temu
a zaczęły się 3 listopada
a w tym roku na kolędzie był u mnie mój dobry znajomy ksiądz, ktory studiuje w Rzymie, ale przyjechał na przerwę świąteczną... a że nie mieliśmy wcześniej okazji dużo porozmawiać, to posiedział u nas z godzinkę i było b. śmieszno... mam nadzieję że o sąsiadach nie zapomniał

a co do kawałów kolędowych to:
Do rodziny Jasia przychodzi ksiądz na kolęde i zadaje Jasiowi standardowy zestaw pytań:
-Ile masz lat?
-siedem
-a do kościoła chodzisz ?
-chodzę
-co niedziela?
-co niedziela
-z całą rodziną ?
-cała...
-a do którego ?
-do carrefoura

znalazłam to w jakieś gazecie ostatnio...

  ABSURDY
gdzieś znalazłam o kolędzie... a ja myślałam, że wiem już wszystko...

W okresie Bożego Narodzenia istnieje możliwość zaproszenia księdza po Kolędzie. Wspólna kolędowa modlitwa stwarza niepowtarzalną szansę do pogłębienia więzi między rodziną a duszpasterzem, jest również okazją do rozmowy o problemach będących trudnościami rodziny. Karty zgłoszenia na Kolędę można otrzymać po Mszach św. w ośrodkach PMK w Zurychu. Zgłoszenia można dokonać również telefonicznie pod nr 044 461 47 10. Konkretny termin Kolędy zostanie ustalony indywidualnie. Ofiary składane podczas Kolędy przeznaczone są i w tym roku na „Centrum Spotkań i Modlitwy PMK w Zurychu”.

  Ksiądz po kolędzie
U mnie na wiosce jest tak, że ci co wierzą i chodzą do kościoła to zawsze mu pomagają przy jakiś okazjach(ozdobienie, posprzątanie itd). Ci co nie chodzą, czyli w dużej części zamożniejsi "nadrabiają" większymi datkami na kolędę. Wiem, bo się chodziło po kolędzie

Generalnie ksiądz ani nikogo nie piętnuje, ani żadnych akcji "że ten nie dał" też nie ma. Niektórych po prostu nigdy w dniu kolędy w domu nie ma i tyle. W sumie nie wierzy, do kościoła nie chodzi, to na chuj mu taka wizyta.

  Żonaty Ksiądz
LeW napisał:

Ile z tacy mają?! Małą część - większość idzie na kościół. Ile mają z kolędy?! Może z 10 %. Zresztą gościu po 6 latach studiów ma prawo do godnego zarobku!!! Jeżeli nie chcesz nie musisz płacić na kolędzie, na tacę ...

Ja myślalam skoro ksiadz zdecyduje oddac sie calkowicie Bogu to naprawde chce mu sie oddac ,a z tego co wynika ksieża nie oddaja sie Bogu tylko licza na dobry pieniadz i zeby zycie ich plynelo w luksusie!!!!! Oszusci!!! Powinniecie sie wstydzic!!!! Teraz malo jest ksiezy ,ktorzy naprawde oddaja sie Panu Bogu i chca mu godnie sluzyc bo inni to tylko robia to dla pieniedzy,zeby miec dbry samochod i duzo kasy!!! A do kosciola ida odprawic msze aby ludziom oczy zamalowac,gdyby ludzie zbundowali sie i nie dawalio zadnych skladek, na tace ,ani na kolede.. Nic!!!Skoro chcieli zostac ksiezmi to niech naprawde zyja jak ksieza!!!
I kazdy pisze co mysli,a nie że jezeli jak ktos cos zlego napisze na ksiedza albo na kosciół, LeW ODRAZU ZARZUCA INNYM żE SA LUDZMI NIE WIERZACYMI!!! BZDURA!
Kazdy ma swoje zdanie i pisze co mysli! A mnie nie obchodzi czy Ty myslisz czy ja jestem wierzaca czy nie wystarczy ze ja wiem swoje!!

  Kolęda Armii Poznań
a wołają raczej nie -więc po co dajesz żeby pózniej wygadywać na forum


Tradycyjnie ksiądz otworzył swoją saszetkę, "sprawdził obecność" po czym zapadła chwila niezręcznej ciszy. A, koperta! Kiwnięcie głową i do saszetki. I można ją wreszcie zamknąć. Wygadywał będę kolędę, ale również inne sprawy: od majątkowych poprzez in-vitro i pana Rydzyka po religię w szkołach. Modlitwa na kolędzie? Kiedyś jeszcze kolędę śpiewało się z księdzem, dzisiaj muszą to odwalać ministranci. Pleban ogranicza się do Ojcze Nasz i formułki przed poświęceniem. Przechodzimy do spraw urzędowych. Nie jestem przeciwnikiem kolędy samej w sobie, tylko może trzeba się postarać, żeby to nie wyglądało jak z taśmy? Może kolęda co 2-3 lata, ale dłuższa, spokojniejsza? Może bez kartotek, po co zapisywanie kto przyjął, a kto nie itp.? Może bez kopert (ewentualnie jak jest zbiórka na remont itp.)? W Lasku ok, na kościół, w Żabikowie może też, u Bosko na co? W dodatku jeden z najzimniejszych kościołów (zimą) jaki znam.

  Kolęda
Witam i dzięki za pytania.
Co do kolędy - ustalenie trasy kolędy to naprawdę wielkie zadanie logistyczne i nie jest łatwo z góry zaplanować kolędę na cały miesiąc. Nasza parafia ma wiele rodzin nowych, które wprowadziły się w ciągu roku. Na każdej ulicy spotyka się wiele rodzin nowych, które nie były rok wcześniej, dlatego też nie jest możliwe określenie z góry planu kolędy. Proszę o zrozumienie. Poza tym każdy człowiek lubi niespodzianki - i jeśli są one miłe-a do takowych należy kolęda-to dlaczego z góry ma wiedzieć kiedy ma kolędę? Poza tym Pismo Święte uczy, że człowiek nie zna dnia ani godziny-ale spokojnie w nocy nie chodzimy
pozdrawiam i czekam na dalsze pytania, kwestie problematyczne lub inne-i do zobaczenia na kolędzie

  Glemp: związki partnerskie są zagrożeniem dla rodziny
Moi rodzice zawsze dają w kopercie kasę, jak ksiądz po kolędzie chodzi. Ja nigdy jeszcze nie uświadczyłem, żeby sprawdzał, ile jest w środku. Ale pewnie, gdyby domagał się więcej, to usłyszałby co nieco od mojego taty, który też za klerem nie przepada...

Pamiętam, że kiedyś (na pierwszym roku studiów) wynajmowaliśmy ze znajomymi mieszkanie i przyszli ministranci z pytaniem czy przyjmiemy kolędę. Jedna z dziewczyn (ta, która drzwi otworzyła) odpowiedziała, że tak. Przyszedł ksiądz, my mówimy, że nie mamy ani krzyża, ani wody święconej, bo się nie spodziewaliśmy kolędy (w całej kamienicy z góry na dół były mieszkania studenckie). A ksiądz na to, że nie ma sprawy, itp. Porozmawialiśmy, nawet było miło, podaliśmy herbatkę księdzu. Na koniec, gdy już mówił, że musi iśc do innych wiernych, gdy wychodził, to spytał się "A czy jakiejś koperty dla wspólnoty nie będzie?". Zszokował wszystkich, ale chyba ja bardziej, bo odpowiedziałem, że po kopertę dla wspólnoty, to może iść dwa piętra wyżej i że w tym domu korupcji nie popieramy. A rozmawiało się na prawdę przyjemnie...

  Dzielenie się opłatkiem, jajkiem u prawosławnych ?

(ukr)
 Ehhh... Nazhal` ne znaju polskih zvychajiv na Rizdvo, tomu ne mozhu
porivnjaty i skazaty scho je v pravoslavnyh i nemaje v katolykiv.;(
 U nas na Rizdvo nakruvajut` na vecherjy 12 pisnyh strav, gotujut`
"kutju": to taka pshenycja z makom, medom, gorihamy i rodzynkamy... Vsi
pered vechedeju obovjazkovo povynni jiji sprobuvaty. Potim opivnochi i
v den` rizdva hodjat` svjatkovi taki sobi mini teatry - "vertepy" z
kolyadkamy (svjatkovymi virshamy i pisnjamy na temu Bozhego
Narodzhennja) po domivkah pozdorovljajut i "zasivajut`" psheniceju. Ne
vpustyty jih v dim i potim ne prygostyty ne mozhna - rahujet`sja duzhe
paganoju prykmetoju:)....

Oleksandr.

To prawda, u nas na Podlasiu w wigilie tez obowiazkowa byla "kutia",
pamietam z domu rodzinnego. W pierwszy dzien swiat poznym popoludniem na
zasniezone ulice wychodzili (i wychodza nadal) kolednicy z "gwiazda" -
przepieknie udekorowana ze swiatelkiem w srodku  i szli
od domu do domu z koledami. Chor kolednikow przygotowywal sie do tego
wieczoru przez caly post i koledy  byly przezen wykonane profesjonalnie i
brzmialy przepieknie. Czasami "gwiazda" stala przed oknem na zewnatrz,
czasami byla zapraszana do srodka. Zawsze za kolede dawano pieniadze ,
oprocz tego poczestunek.
Teraz mam rodzine mieszana, mieszkam w miescie, na swieta katolickie
przychodza dwojkami "szopki" (z szopkami w swieta prawoslawne nikt nie
chodzil), ktore sa sklecone napredce z papieru lub tektury, a dzieci
wykonujace kolede (znaja przewaznie tylko jedna i to nie do konca) robia to
hip-hopowo, recytujac raczej, niz spiewajac. Ech, lza sie w oku kreci.
Gala


  Kolędy żeglarskie.
szukam płyty z kolędami żeglarskimi



O ile wiem, nie ma takiej specjalnej plytki z koledami, ale moge tez dorzucic sliczna kolede Arka Wlizlo - Mazurska koleda. Pozdrawiam!

  Wiersz dnia
Kolęda ułańska

"Szwadron stój"! Rotmistrz podniósł w górę rękę -
Zobaczyli na polanie stajenkę.
Zwykłą szopę, całą śniegiem otuloną,
Ale blaskiem niepojętym rozjarzoną.

"Do modlitwy"! Już komenda pada.
Wybiegł Józef. Palec do ust przykłada.
Już, już mieli kolędę zawrzasnąć -
- Cyt, chłopaki! Dopierutko zasnął.

Od ust trąbki odjęli trębacze.
Bo się zbudzi dzieciątko i zapłacze.
Tylko Jaś się w szeregach odzywa:
- Gruchnąć by mu z karabinów na wiwat!...

Lecz pan rotmistrz brew zmarszczył: "Ja ci gruchnę!
Kogo straszyć chcesz - Najświętszą Matuchnę?!"
Więc się każdy tylko w siodle wyprostował
A pan rotmistrz stajenkę salutował.

Potem w ciszy szwadron za szwadronem,
"Wprawo patrz"! - Jezuskowi z fasonem.
Przejechali - w las, kędy im droga.
Koń nie parsknął. Nie zabrzękła ostroga.

Przebudziło się Dzieciątko. Zapytało:
- Wojsko piękne tu, Matuś, jechało?
- Śniłeś, Synku, bo ci chłopcy i te konie
W Twoim niebieskim - już są garnizonie.
Już niewielu się po świecie kołacze...
- Jakże to tak? - pyta Jezus i płacze.

- Ach, w Katyniu głowa tego rotmistrza
W krwawym piachu oczodoły wytrzeszcza.
A porucznik, ten smagły, ciemnolicy,
Przez gestapo zamęczon w piwnicy.

I ci zgrabni dwaj podchorążowie
Na powstańczym legli Mokotowie.
Zaś ów Jasio, co ci chciał narobić huku,
To na minie wyleciał w Tobruku.
I ów wachmistrz także jest umarły -
W tajdze wszy go tyfusowe zżarły...

Zapłakało Dzieciątko na serio
Z żalu za tą polską kawalerią.
- Cóż po waszej, pasterze kolędzie,
Gdy takiego wojska już nie będzie!

Jerzy Minkiewicz

  Wpuszczacie pana ksiedza po koledzie? ;)
u mnie w parafii katedralnej zmienil sie z 3 lata temu proboszcz...2 lata temu wpadl świerzak na kolęde...otwieram drzwi mu i czue...aqua di gio siada przy stole i co widzę ? patek zloty na ręku tak zajefajny ze sie az blyszczal...pitolil pitoli 50 pln wzial bez mrugnieca okiem i tradycyjne jak wszyscy ''musze już iść'' sekunde po tym jak wzial 5dych,w Boga wierze ale ten ksiądz juz do mnie do domu nie wejdzie,w zeszlym roku odmowilismy kolędy i w tym roku tak samo.

nie nawidze tych czarnych pedalow,tak jak kema napisal pedaly mają pelno ulg i takich tam,moim zdaniem jest to conajmniej niemoralne gdy ksiądz na kolęde zaklada pateka zlotego na ręke(moja mama w sytuacjach urzędowych,czy spotkaniach jakiś zdejmuje zloty zegarek,czy wyrazniejsze lancuszki żeby sie ludzie nie krzywili) ktory tak kuje w oczy ze zaloze sie ze gdyby chodzil po grabowej to by go nie zalozyl,w dodatku wylany moimi ulubionymi kiedys perfumami aqua di gio,buty widzialem ze tez mial takie z lepszej skorki za 5 paczek minimum,nikt taki mi prawić kazań nie będzie - won !

dodam że wszystko jest dla ludzi,pateki też,kosmetyki armaniego też...tylko księdzu nie przystaje coś takiego :/ bo ja nei rozumiem jego sumienia jak sie on moze czuć gdy wejdzie do domu w ktorym 1 laske pasztetowej ojciec dzieli na 6 osob i bochenek chleba na 2 dni...no jak on sie moze czuć ? ale fajnie mam pateka a oni CH ? no chyba tak...ja tam święty nie jestem i daleko mi do tego ale nie mial bym sumienia chodzić po kolędzie nie raz u biednych ludzi z takim ekwipunkiem - dodam ze ten patek co on mial na reku byl na mega cienkiej z niespotykanego splotu bransolecie i tak patek zloty kosztuje okolo 10 tysiecy zlotych minimum,od tamtego czasu co byl ten ksiądz mam traume na księża i ani razu nie bylem w katedrze sie pomodlic chociaz

  *PM 2009 cz. 3*

Zielena, nie przejmuj się tym wszystkim, wszędzie znajdą się ludzie, którzy lubią sobie nadinterpretować



teraz sie juz nie rpzejmuje, ale wczoraj mi to niestety zepsulo humor. Druga rzecza, ktora mi wczoraj humor popsula, bylo to, ze nie mielismy w domu praktycznie zadnego kąta, zeby miec troche prywatnosci:/ nie wyobrazam sobiue, jak bysmy mogli mieszkac tu razem...

ja tez nie przepadam za wizytami 'po kolędzie'. Stresują mnie jakoś właśnie. Ale kurcze może właśnie to mają na celu (?) może jest to pewnien sposób wywierania wpływu na parafian



kolęda na celu ma pobłogosławienie mieszkania, w ktorym zyja rodziny z danej parafii. Chociaz wyglądają, jakby mialy na celu co innego, tj. zdobycie inf o parafianach:/ a pozniej w 1 niedziele zamiats kazania jest sprawozdanie "kolędę przyjęło xxx osób, nie przyjęło xxx, w naszej parafii było x slubow, x pogrzeboow, x chrztow i mieszka x nieslubnych par" ;P

Biedny ten Twój D.



ksiadz go jeszcze oblał wodą swięconą co to był za dziwny dzien wczoraj, rety

jak wyglada sprawa z waszymi makijazami ??? macie juz pozamawiane panie od wizażu???



nie. wiem, jaki mniej wiecej chce miec makijaz, ale nie mam zadnej pani od wizazu poki co;)

ile kupujecie butelek wódki i wina???



jeszcze nie wiemy, bo nie mamy ustalonej pewnej listy gosci, tylko taka na 90%

Tak - od 31.12 jest zwrot o 180 st ;d



w ogole poprosilam dzis mame, zeby sie przeszla do ksciola i sprawdzila, czy jestesmy wpisani do nowego kalendarza (ja nie mialam czasu, bo bylam w pracy) i okazalo sie, ze bylismy, ale bez godziny i kleryk jeszcze gadal, ze po co godzine wpisywac=_=' co za matoł =_='

dziwne, bo na karteczce w starym kalendarzu byla godzina..

  Mandaryna
Mandaryna śpiewa kolędę

"Wigilijna nadzieja" to tytuł charytatywnej płyty z kolędami w nowych aranżacjach nagranymi przez znanych polskich artystów. Na albumie, wydanym przez Camey Records, znalazła się m.in. "Gdy śliczna panna" w wykonaniu Mandaryny.

Poza Mandaryną tradycyjne bożonarodzeniowe pieśni wykonują także Golec uOrkiestra ("W Żłobie Leży"), Kevin Aiston ("Wśród Nocnej Ciszy"), Lerek ("Jezus Malusieńki"), Nowator ("Przybieżeli do Betlejem"), Krzysztof "Jary" Jaryczewski ("Oj, Maluśki, Maluśki"), Bartek Wrona ("Pójdźmy Wszyscy Do Stajenki"), East Clubbers ("Gdy Się Chrystus Rodzi"), Honeys ("Cicha Noc") i Chix ("Lulajże, Jezuniu").

Dochód uzyskany ze sprzedaży płyty (dostępna jest w internecie, Caritas Archidiecezji Gnieźnieńskiej i biurach parafialnych na terenie archidiecezji) zostanie przeznaczony na pomoc dzieciom ze świetlic środowiskowych, prowadzonych przez Caritas Archidiecezji Gnieźnieńskiej w Chodzieży, Inowrocławiu i Kruszwicy.

Wszystkie osoby zaangażowane w wydanie płyty pracowały charytatywnie.

"Kolęda jest piękną modlitwą, a więc poprzez wydanie tej płytę zachęcamy do wspólnej modlitwy. Cieszę się, że przyniesie ona tak wymierne efekty, jak pomoc dzieciom w świetlicach środowiskowych. Czas świąt Bożego Narodzenia jest bowiem okresem, gdy nie wolno nam o nich zapomnieć - mówi ks. Jacek Dziel, dyrektor Caritas Archidiecezji Gnieźnieńskiej.

Źródłó: http://muzyka.interia.pl/...olede,850047,50

  Jezus Cie kocha!
ja miałam w parafii ksiedza, który przez kilka lat uczył mnie w szkole religii, uwielbiałam go i zawsze lubiłam z nim rozmawiać. Znał dobrze cała moją rodzine (uczył tez siostre, a mama jest nauczycielka w tej samej szkole) więc jak przychodził do nas na koledę to siadaliśmy sobie razem, rozmawialismy, pilismy kawe czy herbate. Wtedy ta koleda miała sens. Ale zmienili nam proboszcza. Ten nowy jest młodszy, ma w sobie duzo zapału i dobrych chęci, jednak co mnie najbardziej w nim denerwuje to to, że olbrzymia wage przywiazuje do papierow itp. Mnie bierzmowania udzielał jeszcze poprzedni proboszcz, który nie czepiał sie, jak na kartce z podpisami od spowiedzi były 3 na 20 bo mowil, ze to sakrament dojrzalego chrzescijanina i ze jak ktos chce bierzmowania to sam w duchu powienien tego chciec i byc przygotowanym na to. Moja sioistra miała bierzmowanie z nowym proboszczem. Nie chciał jej dopuścić, bo nie miała jednego podpisu od bierzmowania i nie była na jednym spotkaniu z nim. Moim zdaniem to paranoja i dlatego nie przepadam za nim, chociaz wiere w jego szzczere checi.

Dwa dni temu był u nas na koledzie. Pyta mnie, ile mam lat i do jakiej klasy chodze. mowie, ze 17 i ze do 2. liceum.
Zapytał, czymoze obejrzec zeszyt od religii.
Mnie zatkało. Zeszyty sprawdzalo sie przed komunia u malych dzieci. No ale mowie mu grzecznie, ze nie prowadzimy na religii, bo katechetka nam opowiada o kosciele a my jej sluchamy i prowadzimy dyskusje na forum a nie notatki.
Stwierdził, ze musi zainterweniowac w szkole, bo kazda klasa musi miec zeszyt od religii.
Na koncu jezyka mialam cos o tym, ze jak on cala moja wiare sprowadza do jednego glupiego zeszytu to cos tu jest nie tak. Bo my naprawde mamy wspaniala katechetke, lubimy religie i słuchamy jej zawsze z zaciekawieniem i na pewno wiecej z tego zapamietamy niz jak zapieszemy jakies regulki w zeszycie...

  Kolęda MBCz
Jeśli ksiądz przychodzi do rodzin, które czekają na niego przez pół dnia i spędza z nimi 3-4 minuty to jest bardzo SKANDALICZNE zachowanie i nieodpowiedzialność ze strony odwiedzającego duszpasterza. Najlepiej byłoby jak to już wczesniej zostało napisane, zgłosić taką sprawę proboszczowi, aby ten porozmawiał z huraganowym wikariuszem! Nie o to chodzi, żeby były to bylejakie odwiedziny, ale prawdziwe spotkanie z księdzem, okazja do porozmawiania na tematy dotyczące życia i parafii. Sam mam raczej dobre doświadczenia związane z kolędą i jesli ksiądz jest u mnie na kolędzie 8 minut to już się nie obrażam i rozumię, że inni czekają. Do kolędy muszą się przygotowac ZARÓWNO DUSZPASTERZ JAK I RODZINA, która kolędę przyjmuje. Sami wiecie, jak to czasami wygląda, na każdą odpowiedź zdawkowe tak lub nie lub nie wiem,lub dobrze. Jesli jest jakś temat, który trzeba poruszyć to ksiądz pewnie tak szybko nie ucieknie. Trudno by było, żeby ksiądz wyciągał od nas coś czego nie chcemy mu powiedzieć. Ale na szczęscie jest wiele takich sytuacji, które dzięki kolędzie można wyjasnić, zapytać się, zdobyć informację. Jest to też nasz piękny zwyczaj polski, który w miejscowościach, gdzie jest więcej domów jednorodzinnych wygląda całkiem inaczej niż na blokach. Większe przywiązanie do Kościoła i tradycji sprawia, że kolęda może wyglądać inaczej!
Podsumowując:
-Księża niech nie pędzą z prędkością ekspresu przez mieszkania parafian bo taka kolęda jest bez sensu i nic nie daje z wyjątkiem poirytowania,
-rodziny niech zaangażują się w przygotowanie do przyjęcia księdza i czynnie właczą się w jakąś konkretną rozmowę,
- notoryczni maruderzy, których na naszym forum jest sporo niech albo nic nie piszą, bo im zawsze się nie podoba albo kolędy nie wpuszczają, niech żyją w zgodzie ze swoimi poglądami a nie udają przed wścibską sąsiadką że z Kościołem jest u nich OK
-doceniajmy polskie tradycje, które mogą zaniknąć jesli księża i odwiedzane rodziny nie postarają się lepiej.
-no i nie generalizujmy, trudno oceniać całość zarówno z jadnej jak i drugiej strony na podstawie pojedyńczych przypadków.
KONIEC. KROPKA.

  Wiara - "Jak na księdza przystało"
Kiedyś został przeprowadzony sondarz wśród księży czego boją się najbardziej. Aż 75% z nich odpowiedziało, że najbardziej to boją się, że ludzie przestaną dawać im kasę na tacę oraz za msze i nie będą mieli za co żyć. Wedłóg mnie to są sami materialiści (te 75%), którzy zostali księżmi jedynie dla łatwej kasy. Księża z powołania nie martwią się o dobra materialne, lecz o wiernych, i nie tylko, w swojej parafi. Kierują się dobrym sercem i chęcią pomocy innym, a nie kapuchą. W wielu parafiach są księża, którzy sami zarabiają pieniądze na swoje utrzymanie oraz na plebanię. I tak powinno być wszędzie. Przecież każdy z nas musi pracować na chleb i dach nad głową, to czemu księża mają być uprzywilejowani i żyć ze składki? Powinni iść do pracy jak każdy normalny człowiek i zarabiać na siebie. Mało im jeszcze jak zgarniają kilkanaście tysięcy za kolędę, nie licząc kasy za intencje mszalne, śluby, pogrzeby, chrzciny itd? Wielu z nich za samą kolędę zarabia więcej niż cała rodzina przez cały rok. A przecież oni tą kapuchę mają jedynie dla siebie. Są księża, którzy większość kolędy oddają na cele charytatywne, i chwała im za to, ale zdecydowana większość kupuje nową limuzynę i wozi swe grube dupsko. Niech poznają smak pracy i się w końcu ruszą do roboty, a nie tylko wołają z ambony od wiernych. Kiedyś nie miałem nic przeciwko księżą, bo znałem kilku mega gości, którzy kierowali się powołaniem a nie mamoną. Był i ksiądz co prawie wszystkie swoje pieniądze dawał na kościól, i ksiądz co pomagał w pracach koło kościoła, i ksiądz co pomagał biednym, oraz ksiądz co uczył religii w szkole i za to nie brał ani grosza tzn wypłatę dostawał ale całą odrazu dawał dyrektorowi szkoły na remonty w tejże szkole. Ja nie mówię by nie mieli nic, ale by sami na swe utrzymanie zarabiali, a za kolędę wspierali ludzi głodujących. Niestety tacy są w zdecydowanej mniejszości. Po tym co się zaczęło wyprawiać wśród kleru w ostatnich latach to już raczej nie będę miał do nich zaufania, którym dażyłem księży jeszcze parę lat temu. Znam np księdza co chodząc po kolędzie zarobił 20tys, wszystko wzioł dla siebie, a jak przyszło mu zapłacić 600zł na seminarium to zaczoł źlamdać że go na to nie stać bo sam jest biedny. A w 7 miesięcy kupił sobie auto za 44tys telewizor za 5tys, komputer za 5tys i meble za 5tys, co razem daje jak w morde strzelił 60 tys za 7 miechów. a przeciętna polska rodzina tyle zarabia w ciągu 6 lat. Ale on jeszcze ośmiela się mówić że jest biedny. Takich ludzi to ja NIENAWIDZĘ!!!!!!!!!!!!!!! Moim zdaniem przed wstąpieniem do seminarium powinny być przeprowadzane testy psychologiczne aby wykluczyć takich co jedynie im kasa w głowie.

  ŻYCZENIA
Wszystkim Koleżankom i Kolegom - miłośnikom Kawalerii serdeczne życzenia Wesołych i Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku.
W prezencie, ku przypomnieniu Kolęda Ułańska jaką kiedys wyszperałem:

Kolęda ułańska

„Szwadron stój”! Rotmistrz podniósł w górę rękę –
Zobaczyli na polanie stajenkę.
Zwykłą szopę, całą śniegiem otuloną,
Ale blaskiem niepojętym rozjarzoną.
„Do modlitwy”! Już komenda pada.
Wybiegł Józef. Palec do ust przykłada.
Już, już mieli kolędę zawrzasnąć –
- Cyt, chłopaki! Dopierutko zasnął.
Od ust trąbki odjęli trębacze.
Bo się zbudzi dzieciątko i zapłacze.
Tylko Jaś się w szeregach odzywa:
- Gruchnąć by mu z karabinów na wiwat!...
Lecz pan rotmistrz brew zmarszczył: „Ja ci gruchnę!
Kogo straszyć chcesz – Najświętszą Matuchnę?!”
Więc się każdy tylko w siodle wyprostował
A pan rotmistrz stajenkę salutował.
Potem w ciszy szwadron za szwadronem,
„Wprawo patrz”! – Jezuskowi z fasonem.
Przejechali – w las, kędy im droga.
Koń nie parsknął. Nie zabrzękła ostroga.
Przebudziło się Dzieciątko. Zapytało:
- Wojsko piękne tu, Matuś, jechało?
- Śniłeś, Synku, bo ci chłopcy i te konie
W Twoim niebieskim – już są garnizonie.
Już niewielu się po świecie kołacze...
- Jakże to tak? – pyta Jezus i płacze.
- Ach, w Katyniu głowa tego rotmistrza
W krwawym piachu oczodoły wytrzeszcza.
A porucznik, ten smagły, ciemnolicy,
Przez gestapo zamęczon w piwnicy.
I ci zgrabni dwaj podchorążowie
Na powstańczym legli Mokotowie.
Zaś ów Jasio, co ci chciał narobić huku,
To na minie wyleciał w Tobruku.
I ów wachmistrz także jest umarły –
W tajdze wszy go tyfusowe zżarły...
Zapłakało Dzieciątko na serio
Z żalu za tą polską kawalerią.
- Cóż po waszej, pasterze kolędzie,
Gdy takiego wojska już nie będzie!

Jerzy Minkiewicz

  Serdzecznie Życzenia
Pozwólcie Drodzy Przyjaciele że z okazji Świąt zamieszczę kolędę ułańska jaka jest pośród zbiorów naszej strony www.ulani.pl - zamieszczam ja ponieważ oddaje ducha kawaleryjskich Świąt Bożego Narodzenia:

Kolęda ułańska
"Szwadron stój"! Rotmistrz podniósł w górę rękę -
Zobaczyli na polanie stajenkę.
Zwykłą szopę, całą śniegiem otuloną,
Ale blaskiem niepojętym rozjarzoną.

"Do modlitwy"! Już komenda pada.
Wybiegł Józef. Palec do ust przykłada.
Już, już mieli kolędę zawrzasnąć -
- Cyt, chłopaki! Dopierutko zasnął.

Od ust trąbki odjęli trębacze.
Bo się zbudzi dzieciątko i zapłacze.
Tylko Jaś się w szeregach odzywa:
- Gruchnąć by mu z karabinów na wiwat!...

Lecz pan rotmistrz brew zmarszczył: "Ja ci gruchnę!
Kogo straszyć chcesz - Najświętszą Matuchnę?!"
Więc się każdy tylko w siodle wyprostował
A pan rotmistrz stajenkę salutował.

Potem w ciszy szwadron za szwadronem,
"Wprawo patrz"! - Jezuskowi z fasonem.
Przejechali - w las, kędy im droga.
Koń nie parsknął. Nie zabrzękła ostroga.

Przebudziło się Dzieciątko. Zapytało:
- Wojsko piękne tu, Matuś, jechało?
- Śniłeś, Synku, bo ci chłopcy i te konie
W Twoim niebieskim - już są garnizonie.
Już niewielu się po świecie kołacze...
- Jakże to tak? - pyta Jezus i płacze.

- Ach, w Katyniu głowa tego rotmistrza
W krwawym piachu oczodoły wytrzeszcza.
A porucznik, ten smagły, ciemnolicy,
Przez gestapo zamęczon w piwnicy.

I ci zgrabni dwaj podchorążowie
Na powstańczym legli Mokotowie.
Zaś ów Jasio, co ci chciał narobić huku,
To na minie wyleciał w Tobruku.
I ów wachmistrz także jest umarły -
W tajdze wszy go tyfusowe zżarły...

Zapłakało Dzieciątko na serio
Z żalu za tą polską kawalerią.
- Cóż po waszej, pasterze kolędzie,
Gdy takiego wojska już nie będzie!

Jerzy Minkiewicz

  Kolęda
Musze o tym napisac! W tej miejscowosci mieszkam czwarty rok. Jest to sredniej wielkosci wioska, blisko miasta powiatowego. Zamieszkalam w listopadzie i to, ze na pierwsza kolede ksiadz nie przyszedl, choc czekalismy na Niego, zrozumialam. Bylo nam jednak bardzo przykro. W nastepnym roku przyszedl taki mlodzieniaszek, wyluzowany, wesoly. Bardzo Mu sie podobalismy jako "nowi" i zalowal, ze juz zmienia wnet parafie. Utyskiwal jednak na proboszcza z naszej parafii, wiec wszystko bylo jasne... (Zostal jednak po tej wizycie jakis niesmak). W zeszlym roku byl sam naczelny naszej parafii czyli proboszcz. Upieklam nawet ciasto, czulismy sie przed ta wizyta jak sztubacy, chcielismy wypasc jak najlepiej. Proboszcz przyszedl, zmowil pacierze, usiadl na 5 minut. O nic nie pytal, my probowalismy rozwinac jakis temat. Gdyby choc spytal jak sie nam mieszka i zyje w nowym miejscu... nic, beton! Nie jestesmy jakimis dewotami, ale ta jedna wizyta w roku i to u "nowych" (proboszcz tez nas tak nazwal), moglaby choc troche zainteresowac. W tym roku, w pierwszy dzien po swietach, wczesnym rankiem wpadl jakis facio i obwiescil, ze ksiadz dzis chodzi po popoludniu po koledzie. Fajnie pomyslalam, corka jeszcze nie wyjechala, syn tez jest, dobrze sie sklada. Od rana akcja ksiadz. Maz do pracy nie pojechal, zebysmy wszyscy byli. Przyszedl, taki mlody, pomodlil sie, poblogoslawil, pokropil, usiadl. No moze wreszcie... Ale gdzie tam, jak uslyszal, ze jestesmy "nowi", ale juz trzeci raz u nas koleda, to byl zdziwiony. Jak zaczelismy rozmawiac kto u nas co robi, to stwierdzil, ze jego to nie obchodzi, czym zajmuja sie parafianie i ze wogole za trzy lata pobytu na tej parafii, to on w tych okolicach wsi jest pierwszy raz. A wogole to okolica nieciekawa, wiec nie lazi. Nagle wstal i doslownie wylecial, nawet reki nie podal. Milczelismy wszyscy dobra chwile. Maz nie wytrzymal...
Wiecie co przyjme ksiedza w pszyszlym roku, ale to prawda, ze ldzie ludzi ucza...

  Wigilia
I znów Wigilia. W znajomej, wręcz banalnej scenerii. Ale bywało inaczej...
Oto spisane przeze mnie wspomnienie Jana Narowskiego, naocznego świadka

ostatniego wigilijnego wieczoru II wojny światowej.

Ucichły działa...

Grudzień '44, Brańszczyk, stara wioska nad Bugiem, kilka kilometrów od
 linii frontu, który przeszedł przez wieś trzy miesiące wcześniej i
zatrzymał się
 na Narwi.
 Zapada mrok. W ostatnią Wigilię wielkiej wojny dzieci wypatrują pierwszej
 gwiazdki. Śnieg na polach i gałęziach drzew. Z kominów chałup unoszą się
 dymy. Okna rozświetlone żółtym odblaskiem naftowych lamp. We wsi szczekają

 psy i porykują krowy, które dzisiejszej nocy przemawiać będą ludzkim
głosem.

 A na zachodzie dudniący odgłos artyleryjskiej kanonady. Świetlne smugi
zenitówek przeszukują niebo. Niemiecki  ckm-y strzelają do rosyjskich

 bombowców.
Z nadbużańskich  wiosek, Starych Bud i Tuchlina niesie się głos ligaw,
adwentowych trąb z kory wierzbowej, wieszczących że się Chrystus rodzi.

Nagle od strony niemieckich okopów dobiega śpiew. Początkowo nieśmiało,
jakby był tylko tłem dla dudniącego frontu, a potem coraz wyraźniej słychać
kolędę.
Cicha Noc, Święta Noc na mazowieckiej równinie, chociaż śnieg czerwony od
krwi, chociaż lufy armat gorące mimo mrozu. Grzmot salw z nad Narwi powoli
cichnie. Niebo już granatowe. Tylko czasami opada dostojnie rakieta,
rozsypując
tysiące maleńkich gwiazd, jak zimne ognie na wigilijnej choince. Kolędzie
wtóruje

głos ligaw. Na chwałę Chrystusa, dla opamiętania ludzi, którzy powinni być

braćmi, a są wrogami. W imię czego: rasy, ideologii, głupoty?

Tak pamiętam tę ostatnia wigilię wielkiej wojny. Ta pamięć, wraz z kolędą,
która
uciszyła armaty, zostanie po kres mojego życia.

Wszystkim Paniom i Panom z pl.hum.pisarstwo przesyłam najlepsze życzenia,
wraz z pięknym wierszem  Jana Twardowskiego.

Dawna wigilia

Przyszła mi na wigilię, zziębnięta, głuchociemna,
z gwiazdą jak z jasną twarzą - wigilia przedwojenna.
Z domem, co został jeszcze na cienkiej fotografii,
z sercem, co nigdy umrzeć porządnie nie potrafi,
z niemądrym bardzo piórem skrobiącym w kałamarzu,
z przedpotopowym świętym - z Piłsudskim w kalendarzu.
Z mamusią, co od nieszczęść zasłonić chciała łzami -
podając barszcz czerwony, co śmieszył nas uszkami.
Z lampą, z czajnikiem starym wydartym chyba niebu,
z całą rodziną jeszcze, to znaczy sprzed pogrzebów.
Nad stołem mym samotnym zwiesiła czułą głowę -
nad wszystkie figi z makiem - dziś już posoborowe.

Przyszła, usiadła sobie. Jak żołnierz pomilczała,
Jezusa z klasy pierwszej z opłatkiem mi podała.

Jan Twardowski


  Wigilia - Zwyczaje
JUTRO WIGLIA POSTANOWIŁEM NAPISAĆ O ZWYCZAJACH WIGILII.
Wigilia -(łac.) vigilia - czuwanie, straż .Dzień poprzedzający jakieś święto, ważne wydarzenie Posiłek w dzień. Wigilii Bożego Narodzenia (hist.) Cześć nocy równa 3 godzinom Nabożeństwo żałobne, modlitwa za umarłych
Nabożeństwo wieczorne - przed którym zakonnicy mieli wrócić do klasztoru (hist) Nocne czuwanie, straż
W pocz. chrześcijaństwa - nabożeństwo nocne. Wilia - tak niekiedy nazywano dzień przed Wigilia (wigilie Wigilii)
Zwyczaje -Stół miał nogi obwiązane powrósłami, blat posypany pachnącym sianem, i obleczony białym obrusem. Za obrazy wkładano gałązki jedliny. Izbę ozdabiano wiązkami żytniej słomy z 12 źdźbeł - (co symbolizowało 12 apostołów i 12 miesięcy). Z tych snopków robiono potem powrósła którymi okręcano drzewa aby lepiej rodziły. Pod powala zawieszano "świat" konstrukcje z kolorowych opłatków, słomianą gwiazdę lub krzyż. Zawieszano tez sad albo "podlazniczka" czyli bogato ozdobiona jodełkę, wierzchołkiem w dół. Pierwsza gwiazdka oznaczała początek wieczerzy wigilijnej .Wigilie rozpoczynała modlitwa, czytanie odpowiedniego fragmentu Pisma Świętego i łamanie się opłatkiem. Ilość gości powinna być parzysta, zawsze jednak zostawiano miejsce dla niespodziewanego gościa czy to z racji szacunku dla zmarłych z rodziny. W wigilie zwierzęta mówiły ludzkim głosem, ale podsłuchanie takiej rozmowy groziło nieszczęściem. W okolicach nawiedzanych przez wilki wynoszono resztki potraw, aby wilki omijały dom przez cały rok. Na stole kładziono po kawałeczku każdej potrawy i opłatka dla zmarłych. Nie należało odkładać łyżki miedzy potrawami bo można było nie doczekać następnego roku. Jeść należało dużo aby głód nie doskwierał. Kto ilu potraw nie skosztował, tyle przyjemność go ominie w przyszłym roku. Gospodarz karmił zwierzęta opłatkiem. Przed pasterka należało obmyć twarz w wodzie, gdzie poprzednio wrzucono miedziaka by zdrowie było tak silne jak pieniądz. Gdy ksiądz chodzący po kolędzie wychodził dziewczęta biły się o to która ma pierwsza usiąść na krześle na którym siedział - bo oznaczało to wyjście za mąż.
Opłatek - Jest to przede wszystkim Polska tradycja. W początkach chrześcijaństwa na Msze Świętą przynoszo w Wigilie chleb, który poświęcano i dzielono się nim. Cześć brano do domów dla tych, którzy nie mogli być na Mszy. Zwyczaj ten zanikł, ale w Polsce przetrwał właśnie w postaci opłatka. Nabrał niezwykłego znaczenia w okresach zawieruch dziejowych, w czasie zaborów, wojen, gdzie przesyłany z życzeniami był najgłębszym symbolem Świąt i Życzeń.
Choinka-Zwyczaj wywodzi się z XV wieku z Niemiec. przeniósł się do większości krajów Europy Północnej - w XIX wieku trafił do Polski. Symbolizuje Drzewo Życia. Na choince zawieszano jabłka i świeczki - symbol życia i boskiego światła a na czubku stawiano gwiazdę. W Polsce, bardzo szybko włączano ozdoby, postacie symbolizujące wydarzenia historyczne, symbole wiary, patriotyzmu. W okresach zaborów i wojny realizowała tez ważne zadania edukacyjne. Kolorowe szklane bombki zamieniły z czasem misterne ręcznie wykonywane ozdoby. Były na rękę tak hitlerowcom jak i komunistom jako narzędzie do spłycania polskiej kultury, tradycji, poczucia przynależności do pewnej historii. Obecnie - stanowią po prostu ozdobę, ale wiele osób powraca do tradycji umieszczania na choince symboli najważniejszych zdarzeń z życia, historii, kultury, wiary - a co najważniejsze - wykonanych własnoręcznie. Odzywa także zwyczaj darowania takich ozdób jako drobnych upominków przedświątecznych.
Kolęda - Były to pieśni z życzeniami śpiewane w okresie Nowego Roku, w porze Godów. Za kolędę należały się podarki. Sama nazwa wywodzi sie od Kalendae - (z łac.) pierwszy dzień miesiąca - czyli od tego samego słowa co "kalendarz". Kolędy związane tematycznie z Bożym Narodzeniem pojawiły sie w XV wieku.
Wigilijne wróżby ;-) - Rano zerwać sie z lóżka - przez cały rok nie będzie kłopotów ze wstawaniem. Panna która będzie trzeć mak - niedługo wyjdzie za mąż. Myśliwy który cos upoluje - będzie się cieszył opieka św. Huberta. Podebrać cos sąsiadowi - zapewni szczęście i bogactwo - ale tylko jeśli się to zwróci następnego dnia
wyciąganie źdźbeł siana spod obrusa - jeśli zielone wróżyło tegoroczny ożenek, żółte w przyszłym a sczerniałe samotność. Gdy w odwiedziny rano przyszedł mężczyzną - wróżyło to szczecie
Wieczorem pisało się kartki z imionami i kładło pod poduszkę, rano sięgało się po nie - to które siły wybrało było imieniem męża / żony
Potrawy- Kutia - rodem z Litwy, Rusi i Starej Polski, pszenica, mąką, miód - w biedniejszych rodzinach pszenice zastępowano pęcakiem, natomiast w bogatszych dawano ryz, lub kasze perłową dodając rodzynki i migdały. Barszcz z grzybami. Kapusta z grochem lub fasola. Kluski z makiem, cukrem i miodem. Rzepa suszona lub gotowana. Polewka z suszonych śliwek lub jabłek. Zupa grzybowa, grochowa. Barszcz czerwony z uszkami.Pierogi z kapusta. Ryby w wielu postaciach - ale przede wszystkim w galarecie. Sieminicha - zupa z konopi.Strucla - kołacz pszenny posypany czarnuszką. Paszteciki z grzybami.

  Słów kilka o stanie polskiej muzyki kościelnej
A ja radziłbym Wam skupić się jednak na Polsce, gdyż "bliższa ciału koszula". Co nas obchodzi "zgniły zachód"?

A ja myślę, że lepiej nie będzie, bo większość z nas ( a raczej z Was ) ma zwyczajnie wszystko w dupie! Co z tego że dyplom w kieszeni, skoro knoty na codzień, aż miło.

Krótko po Nowym Roku była w jednym z poznańskich kościołów msza za mojej ś.p. Babcię. Wiedziałem kto gra, wiedziałem, że organy fajne więc liczyłem na rzetelne i pełne fachowości oraz piękna "ogranie" tej mszy.

A co usłyszałem?

Dziadostwo, kupę knotów, minimalizm, chroniczne beczenie do mikrofonu - jedno wielkie g***o.
Osoba z wyższym organowym wykształceniem muzycznym!
Skandal. Co z tego, że harmonia ciekawa jak wszystko inne do dupy!!!
Smutne.

Tego samego dnia ( mając dzień wolny ) załatwiając wizytę u kogoś z przyjaciół, przy okazji wstąpiłem do INNEGO kościoła, gdzie też gra koleś - nazwijmy to - uznany.

Co słyszę?
Podobnie.

O ile wielkanocne Alleluja na tle betlejemskiego żłóbka jakośbym przełknął, o tyle nowomowę w kolędzie domowej już nie:
Lulajże Jezuniu, moja perełko,
Lulajże Jezuniu, me pieścidełko...

Do tego błędy melodyczne...

Wyszedłem.

Jeżeli takie gnioty sadzą ludzie z wyższym wykształceniem, którzy dumnie nazywają siebie organistami, dodatkowo często wymachując papierami noszą ważnie brodę wyżej nosa to ja się pytam kto ma wyznaczać standard i poziom polskich organistów? Tacy jak ja?
Bo jeśli tak, to ja mam gdzieś takie "ałtorytety" partaczy i zarozumialców.

Coś do dupy te dyplomy niektórych z Was!!
Chyba, że dostaliście je w Akademii Pana Kleksa - to rozumiem. Albo tylnymi dzrzwiami gęsi nosiliście profesorom, by indeksik podbili... Bo tak to wygląda!

Cepem jest idiota, co nie ma pojęcia o liturgii, a nie ten, co nie ma Dyplomu.

Nie będzie dobrze skoro elita, która powinna wyznaczać standard i poziom to stado ( tabun?) partaczy!

Poniżej wzorcowy pakiet organistów z wyższym wykształceniem muzycznym ( wypadkowa moich "doznań"):

Wnijście: Lulajże - modern version grana na forte.
Kyrie: Pawlak ze skróconymi ostatnimi nutami.
Gloria: Gdy się Chrystus (!)
Psalm: Werset grany z pedałem, który zagłuszał tekst. Na refren pedał bez zmiany rejestracji - tym razem za słaby.
Alleluja - wielkanocne.
Dary: kolęda bez wstępu, czy choćby podania tonu na piano.
Prefacja: bez kwilizmów - na skróty!
Pater Noster - onanistyczna przerwa przed "naszym winowajcom", ogólne nieposzanowanie linii melodycznej, megabogata harmonia, szerokie cezury jak na quasichorał, w zestawieniu z zakończeniem in minor.
Komunia: Jak dary, 1 kolęda 7 czy 8 zwrotek, nikt nie śpiewa, tylko wyjący, chroniczny głos ( w jednym przypadku beczy, szybko, w drugim patologiczna egzaltacja - tu z kolei rozwleka! )
Po komunii: Kolędę skończono, po czym cisza, żadnego postludium, może to się komuś podobać, jak dla mnie sprawiało wrażenie minimalizmu i niechlujstwa. Puryfikacja dokończona w milczeniu i ciszy.
Po oracji błogosławieństwo i kolęda na zakończenie będącą jednocześnie pieśnią na wystawienie ( I pt. m - ca ): Gdy śliczna Panna (!)
Po błogosławieństwie NS: Wielbię Ciebie, potem cisza.
Koniec.

Rejestracja: constans
Vocal: non stop.

To standard muzyka z wyższym wykształceniem - z Diplomem? Bierzmy wzór!!!
Bach nie miał Diplomu. I pewnie dobrze, bo jakby tak miał knocić, to lepiej nie mieć fafiórów, a mieć pojęcie!

Ja zostaję przy moich Tarnawsko - Rządkowsko - Pryputniewiczowych wzorcach i niech mi który uczony fiknie! Odeślę do diabła!

"Lekarzu, ulecz samego siebie" - zacznijcie Panowie i Panie od skorygowania samych siebie, a potem pouczajcie innych jak ma być. A skoro wiecie jak ma być, a tego nie stosujecie, to zejdźcie z ławki i idźcie do wideł, bo tam wasze miejsce.

A tu wielkie pieprzenie o wielkich rzeczach. A jak widać potrzebny elementarz. Także ( lub przede wszystkim ) tym kształconym ( ale nie wykształconym - jak widać ).

Jeśli tak samo jak liturgię ci Panowie grają też literaturę, to mamy dubeltowych fachowców! Brawo!

Dużo jak na jeden dzień, nie uważacie?

Chciałem jeszcze skoczyć do sąsiedniej dzielnicy, by do kompletu ujrzeć tańczącego wiokarego, ale zrezygnowałem. Chciałem też kupić se flachę Krajowej w Biedronce za jedyne 12,99 i samotnie "pod okoliczność" urżnąć się w trupa, ale też zrezygnowałem...

Nazwisk, ani innych danych nie podam. Ale swoje wiem kto mógłby zasilić Służewiec i Wielką Pardubicką...

  Ten jeden raz...
Kiedy w końcu Kristian sie wszystkiego dowie? w tym rozdziale.
Cytat: hyhy sama przed sobą nie chce się przyznać, że coś ją ciągnęło do Kristiana ;] może
ciekawe, co się urodzi? bo mam nadzieję, że się urodzi w opie? tak urodzi się dziecko w opie

26
***
Mieliśmy przekształcić kolędę w swoją wersję. Ale jakoś tak się stało, że dawno nie graliśmy razem w swojej salce i zatęskniliśmy za tym. Nasze piosenki z albumu były dobre i szalone oraz mocne i krzykliwe. Ale chcieliśmy czegoś nowego, świeżego. Było już pewne, że praca nad nowym albumem niedługo się rozpocznie. A gdy już coś powstanie nie będziemy mogli się tym nacieszyć i grać oraz śpiewać będziemy chcieli to bez końca. No i tak powstał szkic nowej piosenki. Tekst z mojej strony już był. Wystarczyło jeszcze stworzyć odpowiednią muzykę, nastrój i dodać do tego naszą energię, która ostatnimi czasy nas rozpierała.
Program telewizyjny, w którym mieliśmy wziąć udział miał odbyć się dzień przed wigilią. Gdy ludzie najbardziej zajęci i zestresowani przed świętami. Zanim zrobiło się ciemno, to znaczy po wczesnym obiedzie musieliśmy już znaleźć się na miejscu. Menadżer nas pilnował na każdym kroku. Czyżby miał złe przeczucia? Paula ciągle rozglądała się nerwowo wokół. Czegoś szukała lub kogoś? Błąkaliśmy się bez większego sensu po całym pomieszczeniu. Witaliśmy z zespołami, które też brały w tym udział i które poznaliśmy podczas innych podobnych imprez lub koncertów na festiwalach. W końcu ktoś łaskawie wręczył nam program całego przedstawienia z uwzględnieniem, jaki zespół, po jakim i o której. A także, co jeszcze nas czeka oprócz występu i zaśpiewania kolędy. Oczywiście ja dorwałam cały program i wyrywałam go każdemu z rąk, jeśli choć chciał go przez moment potrzymać i zapoznać się z nim przede mną. Oprócz występu mały wywiad przed kamerami, zabawne konkursy. Część zespołów znałam. A jeden aż za bardzo...
Nina: Dlaczego nikt mi nie powiedział?!
Paula: Czego?
Nina: Ty lepiej nie udawaj głupiej!
Paula: Nie wiem, o co ci chodzi.
Nina: Oj, bo się pogniewamy.
Paula: Co ty ode mnie chcesz? Nie mam pojęcia, o co ci chodzi.
Nina: Tak?! A jak wsadzę ci ta kartkę głęboko w du.pę to nadal będziesz udawać, że nie masz pojęcia, o co mi chodzi?!
Timo: Boże! Nina! Tak przed świętami się wyrażasz?!
Nina: Wyrażam się jak chce i kiedy chce. Więc Paula jak będzie?
Paula: No co? Przecież nie mogłam ci powiedzieć, że oni też będą!
Nina: Niby dlaczego nie mogłaś mnie uświadomić, że on tu będzie?!
Sara: Bo byś się nie zgodziła!
Nina: Więc i ty wiedziałaś o tym?! Timo pewnie z resztą też!
Timo: To był ich pomysł! Ja chciałem ci powiedzieć!
Nina: Jasne. Wielcy przyjaciele, którzy uknuli spisek przeciw mnie.
Paula: Nie dramatyzuj.
Nina: Ja dramatyzuje?! Jestem po prostu wkurzona! Nie podoba mi się, że takim podstępem zmuszacie mnie do rozmowy z nim. Czemu nie pozwolicie mi to samej załatwić? Wtedy, kiedy będę tego chciała.
Sara: Boimy się, ze tego nie zrobisz.
Nina: Nie jestem aż tak wredna i egoistyczna.
Atmosfera nie zrobiła się zbyt przyjemna. Myśl, że on tu gdzieś jest i czeka mnie z nim rozmowa, której na dziś nie planowałam nie pozwalała skupić mi się na śpiewie i wszystkich tych rzeczach, które miałam dziś zrobić. Chciało mi się odreagować. Tylko jak? Był jeden sposób, abym poczuła się lepiej. I chyba tylko jeden.
Nadeszła nasz pora na występ. Na zaśpiewanie i zagranie kolędy. Ale przed tym chciałam odreagować i jedynym sposobem na to była próba dźwięku. Zaproponowałam zagranie jednej piosenki. Nie mieli tego pokazywać w telewizji to miało być dla nas samych, szczególnie dla mnie i przy okazji dla naszych fanów, jacy zebrali się w tym studiu. To musiało być coś szybkiego i mocnego.
Za chwilę wejście na wizje. Byłam gotowa jak nigdy. Wściekłość tak mnie rozpierała, że chciałam wrzeszczeć i skakać. Może troszkę mnie poniosło w kolędzie później.

  Teksty kolęd ;)
Gore gwiazda Jezusowi w obłoku, w obłoku

Gore gwiazda Jezusowi w obłoku, w obłoku
Józef z Panną asystują przy boku, przy boku

Ref.: Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg Dziecina w Betlejem, we żłobie. / bis

Wół i osioł w parze służą przy żłobie, przy żłobie
Huczą, buczą delikatnej osobie, osobie

Pastuszkowie z podarunki przybiegli, przybiegli
W koło szopę o północy oblegli, oblegli

Jedni pastuszkowie dary oddali, oddali
Drudzy na dudkach wesoło zagrali, zagrali.

Anioł Pański kuranciki wycina, wycina
Stąd pociecha dla człowieka jedyna, jedyna.

Już Maryja Jezuleńka powiła, powiła
Nam wesele i pociecha stąd miła, stąd miła

Słyszę z nieba muzykę
1. Słyszę z nieba muzykę i anielskie pieśni,
Sławią Boga, że się nam do stajenki mieści;
Nie chce rozum pojąć tego,Chyba okiem dojrzy czego, Czy się mu to nie śni.

2. Słyszę z nieba muzykę, jużci to na jawie,
Wyśpiewują o takiej dziwnej Boskiej sprawie,
Że Bóg przyjął stan człowieka, majestatu się wyrzeka, (Panieńskiego łaknie mleka)
Ku ludzkiej naprawie.

3. Skoczmy raźno, kto pierwej do szopy przyskoczy,
Jużci widzę, co nigdy nie widziały oczy:
Wespół bydło z Aniołami bije w ziemie kolanami i w żłóbek się tłoczy.

4. A kto moje bydlęta nauczył mądrości
Kto im podał do serca naukę miłości
Iż do Dzieciny maleńkiej i do jego matuleńki padły w uprzejmości

6. Przecież moje bydlęta klękają w tej dobie,
Cóż się dziwię, Bóg stanął w dziecięcej osobie:
O piękności w ludzkiem ciele, o ciałeczko jako wiele magnesu jest w Tobie,

8. Pozwól że mi, Mateńko szczęśliwa i święta,
Wziąć na ręce Syneczka, aby te rączęta,
Duszę moją zachęciły i z więzienia uwolniły, zdjąwszy z onej pęta.

Życzenia świąteczne
Za kolędę dziękujemy, szczęścia, zdrowia wam życzymy, wam życzymy.
Abyście tu długo żyli, a po śmierci w niebie byli, w niebie byli.
Gdzie jest Józef i Maryja, tam się wszystko złe przemija, złe przemija.
Przemija się złe na dobre, a nastają czasy szczodre, czasy szczodre.
Tak nam Boże dej, tak nam Boże dej.
Byście byli weseli, weseli jako w niebie anieli, anieli cały boży rok, cały boży rok.
Niech w tym domu szczęście i weselej będzie.
Przyjdziemy tu znowu za rok po kolędzie. / bis.

Hej, w Dzień Narodzenia (sł. XVII/XVIII w.)

Hej, w Dzień Narodzenia Syna Jedynego Ojca Przedwiecznego, Boga prawdziwego:
|: Wesoło śpiewajmy, chwałę Bogu dajmy. Hej kolęda! Kolęda! : |
Mości gospodarzu, domowy szafarzu! Każ stoły nakrywać i talerze zmywać;
Każ dać obiad hojny, boś pan bogobojny. Hej kolęda, kolęda!

Kaczka do rosołu, sztuka mięsa z wołu, Z gęsi przysmażanie, zjémy to, mospanie.
I cząber zajęcy, i do niego więcéj. Hej kolęda, kolęda!

Jędyk do podléwy, panie miłościwy; I to czarne prosię, pomieści i to się.
Każ upiéc pieczonki, weźmiem do kieszonki. Hej kolęda, kolęda!

Mości gospodarzu, domowy szafarzu. Nie czekaj ruiny, daj połeć słoniny!
Dla większej ochoty daj czerwony złoty! Hej, kolęda, kolęda!

Albo talar bity boś pan wyśmienity Daj i buty stare, albo nowych parę,
Daj i żupan stary i grosik do fary, Hej, kolęda, kolęda!

Mości gospodarzu, domowy szafarzu! Każ spichrze otworzyć i miechy nasporzyć,
Żyta ze trzy wory i wołu z obory. Hej, kolęda, kolęda!
Chleba pytlowego i masła do niego, Jagły jeśli macie, to nam korzec dacie,
Tatarki na kaszę, kocham przyjaźń waszę. Hej, kolęda, kolęda!

Grochu choć pół woru z tutejszego dworu, Na mąkę pszenicy, zjemy społem wszyscy,
Owsa ze trzy miary dla wiekszej ofiary. Hej, kolęda, kolęda!

Mościa gospodyni, domowa mistrzyni, Okaż swoją łaskę, każ dać masła faskę.
Jeżeliś nie sknera, daj i kopę sera. Hej, kolęda, kolęda!

Mościa gospodyni, domowa mistrzyni, Okaż swoją łaskę, każ upiec kiełbaskę,
Którą, kiedy zjemy, to podziękujemy. Hej, kolęda, kolęda!

  :D
W niedalekiej przyszlosci, w gabinecie I Sekretarza POP PiS pewnego zakladu pracy. - Niech bedzie pochwalony Bracie Sekretarzu. - Na wieki wiekow Pacaniak, na wieki wiekow. Zblizcie sie. - .... - Nie przesadzajcie, Pacaniak, nie przesadzajcie. Nie musicie od drzwi szorowac na kolanach. Konstytucja IV RP wyraznie mowi, ze rozmowa z czlonkiem kierownictwa Partii odbywa sie na kleczkach, ale podejsc do mojego biurka mozecie sobie spokojnie na nogach. No juz dobrze, Pacaniak, dobrze. Macie tu gazete, podlozcie sobie pod kolana zeby wam sie wygodnie kleczalo. - Bog zaplac, Bracie Sekretarzu, Bog zaplac. - No i jak wam minely Swieta Pacaniak? - Glownie na zakladzie, Bracie Sekretarzu. Bierzemy udzial we wspozawodnictwie pracy pod haslem "Ora et Labora" o nagrode "Zlotego Mohairowego Beretu" ufundowana przez Prymasa Rydzyka. I trzeba bylo podgonic z planem. - Tak Pacaniak, tak. Wszyscy budujemy IV RP, nikt inny za nas tego nie zrobi. Musze Wam powiedziec Pacaniak ze ja tez pracowicie spedzilem ten radosny czas. - Tak? - Tak Pacaniak. Razem z innymi czlonkami kierownictwa naszej Partii wzielismy udzial w wyczerpujacym seminarium wyjazdowym "Sporty zimowe - droga ubogacenia duszy chrzescijanina". W St. Moritz, w Szwajacarii. A Brat Zastepca nawet zlamal noge. Jak widzicie byly to ciezkie i nawet niebezpieczne dwa tygodnie. Ale czego nie robi sie dla zakladu, Partii i Kraju. Tak Pacaniak, tak. Budowa IV RP wymaga od nas poswiecen. Od wszystkich. Zrozumieliscie? - Zrozumialem. - Dobrze Pacaniak. Swieta minely, a po Swietach jest co... Pacaniak? - ??? - Koleda, Pacaniak, koleda. Cieszycie sie? - Bardzo. - Tak jak w poprzednich latach dla waszej wygody uzgodnilismy terminy z parafia. Dostaniecie pol dnia wolnego zeby moc sie przygotowac duchowo do tego radosnego wydarzenia. Odpracujecie to sobie w niedziele. Szczegoly uzgodnijcie z Ksiedzem Proboszczem - nie chcemy ingerowac w wasze praktyki religijne. Jestesmy wszak panstwem neutralnym swiatopoglodowo. Prawda Pacaniak? - SWIETA PRAWDA. - A po koledzie koscielnej, Pacaniak, KOLEDA PARTYJNO-PANSTWOWA!!! - O Jezu!? - Tak Pacaniak, tak. Nasza Partia nie moze i nie chce zrzucic z siebie obowiazku dbania o duchowa strone egzystencji naszych obywateli. Bedziecie mogli podzielic sie z nami waszymi radosciami i troskami. - Z WAMI???? - Tak. Pacaniak, tak. Spotkal was niezwykly zaszczyt. Oprocz mnie i Brata Zastepcy odwiedzi was Brat z Dzielnicy!!! Pouczcie dzieciaki, zeby nie zebraly o skorki od chleba, jak w zeszlym roku, zeby wstydu nie bylo! I wymyjcie je jak nalezy. Aha, i nauczcie ich piesni "Lulajze Jaruniu". Brat z Dzielnicy bardzo ja lubi. Moze da waszym dzieciakom obrazki z Dzieciatkiem Lech i Dzieciatkiem Jaroslaw. - Tak jest Bracie Sekretarzu. - Powiedzcie mi Pacaniak jaki planujecie poczestunek dla nas i dla Brata z dzielnicy. - Poczestunek??? - No chyba nie postawicie kubka z paluszkami jak jakas liberalna sknera!!! Co jecie na obiad? - W tygodniu kartofle w mundurkach z kwasnym mlekiem. A w niedziele dzieciaki dostaja skorke od sloniny do polizania. - Smaczne i pozywne jedzenie Pacaniak. Zazdroszcze wam. Niestety moja watroba nie pozwala mi na takie frykasy. Macie tu kartke z menu: Dla mnie jagniecina po prowansalsku z szafranem i truflami, Brat Zastepca lubi owoce morza - homar bedzie w sam raz, a Brat z Dzielnicy uwielbia dziczyzne - proponuje comber z jelonka z prawdziwkami. Do tego czerwone i biale wino. Czerwone moze byc Chateau Latour 1969, a biale niech bedzie jakies renskie. Tylko nie kupujcie byle czego. - Jezu przeciez to bedzi kosztowac majatek! - Nie martwcie sie Pacaniak. Partyjno-Zakladowa Kasa Zapomogowo-Pozyczkowa juz udzielila wam korzystnego kredytu, 10% miesiecznie. No idzcie juz, idzcie. - Ide Bracie Sekretarzu. - A jeszcze jedno. Mam dla was dobra wiadomosc. W tym roku nie bedziecie musieli przygotowywac koperty ani dla ksiedza ani dla Partii. - O Matko Boska. - Tak Pacaniak. Zorientowalismy sie ze to dla was krepujace, nie wiecie ile dac, wstydzicie sie dac zbyt wiele. Dlatego dla waszej wygody od tego roku po prostu bedziemy potracac kolede z waszych poborow. Cieszycie sie? - Bardzo. - No!Z Bogiem Pacaniak, z Bogiem. Biegnijcie juz do maszyny. Plan sam sie nie przekroczy!

  kosmiczne jaja albo po prostu dowcipy
D A R K F U T U R E

W niedalekiej przyszlosci, w gabinecie I Sekretarza POP PiS pewnego zakladu pracy.
- Niech bedzie pochwalony Bracie Sekretarzu.
- Na wieki wiekow Pacaniak, na wieki wiekow. Zblizcie sie.
- ....
- Nie przesadzajcie, Pacaniak, nie przesadzajcie. Nie musicie od drzwi szorowac na kolanach. Konstytucja IV RP wyraznie mowi, ze rozmowa z czlonkiem kierownictwa Partii odbywa sie na kleczkach, ale podejsc do mojego biurka mozecie sobie spokojnie na nogach.
No juz dobrze, Pacaniak, dobrze. Macie tu gazete, podlozcie sobie pod kolana zeby wam sie wygodnie kleczalo.
- Bog zaplac, Bracie Sekretarzu, Bog zaplac.
- No i jak wam minely Swieta Pacaniak?
- Glownie na zakladzie, Bracie Sekretarzu. Bierzemy udzial we wspozawodnictwie pracy pod haslem "Ora et Labora" o nagrode "Zlotego Mohairowego Beretu" ufundowana przez Prymasa Rydzyka. I trzeba bylo podgonic z planem.
- Tak Pacaniak, tak. Wszyscy budujemy IV RP, nikt inny za nas tego nie zrobi. Musze Wam powiedziec Pacaniak ze ja tez pracowicie spedzilem ten radosny czas.
- Tak?
- Tak Pacaniak. Razem z innymi czlonkami kierownictwa naszej Partii wzielismy udzial w wyczerpujacym seminarium wyjazdowym "Sporty zimowe - droga ubogacenia duszy chrzescijanina". W St. Moritz, w Szwajacarii. A Brat Zastepca nawet zlamal noge. Jak widzicie byly to ciezkie i nawet niebezpieczne dwa tygodnie. Ale czego nie robi sie dla zakladu, Partii i Kraju.
Tak Pacaniak, tak. Budowa IV RP wymaga od nas poswiecen. Od wszystkich. Zrozumieliscie?
- Zrozumialem.
- Dobrze Pacaniak. Swieta minely, a po Swietach jest co... Pacaniak?
- ???
- Koleda, Pacaniak, koleda. Cieszycie sie?
- Bardzo.
- Tak jak w poprzednich latach dla waszej wygody uzgodnilismy terminy z parafia. Dostaniecie pol dnia wolnego zeby moc sie przygotowac duchowo do tego radosnego wydarzenia. Odpracujecie to sobie w niedziele. Szczegoly uzgodnijcie z Ksiedzem Proboszczem - nie chcemy ingerowac w wasze praktyki religijne. Jestesmy wszak panstwem neutralnym swiatopoglodowo. Prawda Pacaniak?
- SWIETA PRAWDA.
- A po koledzie koscielnej, Pacaniak, KOLEDA PARTYJNO-PANSTWOWA!!!
- O Jezu!?
- Tak Pacaniak, tak. Nasza Partia nie moze i nie chce zrzucic z siebie obowiazku dbania o duchowa strone egzystencji naszych obywateli. Bedziecie mogli podzielic sie z nami waszymi radosciami i troskami.
- Z WAMI????
- Tak. Pacaniak, tak. Spotkal was niezwykly zaszczyt. Oprocz mnie i Brata Zastepcy odwiedzi was Brat z Dzielnicy!!! Pouczcie dzieciaki, zeby nie zebraly o skorki od chleba, jak w zeszlym roku, zeby wstydu nie bylo! I wymyjcie je jak nalezy. Aha, i nauczcie ich piesni "Lulajze Jaruniu". Brat z Dzielnicy bardzo ja lubi. Moze da waszym dzieciakom obrazki z Dzieciatkiem Lech i Dzieciatkiem Jaroslaw.
- Tak jest Bracie Sekretarzu.
- Powiedzcie mi Pacaniak jaki planujecie poczestunek dla nas i dla Brata z dzielnicy.
- Poczestunek???
- No chyba nie postawicie kubka z paluszkami jak jakas liberalna sknera!!! Co jecie na obiad?
- W tygodniu kartofle w mundurkach z kwasnym mlekiem. A w niedziele dzieciaki dostaja skorke od sloniny do polizania.
- Smaczne i pozywne jedzenie Pacaniak. Zazdroszcze wam. Niestety moja watroba nie pozwala mi na takie frykasy. Macie tu kartke z menu: Dla mnie jagniecina po prowansalsku z szafranem i truflami, Brat Zastepca lubi owoce morza - homar bedzie w sam raz, a Brat z Dzielnicy uwielbia dziczyzne - proponuje comber z jelonka z prawdziwkami. Do tego czerwone i biale wino. Czerwone moze byc Chateau Latour 1969, a biale niech bedzie jakies renskie. Tylko nie kupujcie byle czego.
- Jezu przeciez to bedzi kosztowac majatek!
- Nie martwcie sie Pacaniak. Partyjno-Zakladowa Kasa Zapomogowo-Pozyczkowa juz udzielila wam korzystnego kredytu, 10% miesiecznie. No idzcie juz, idzcie.
- Ide Bracie Sekretarzu.
- A jeszcze jedno. Mam dla was dobra wiadomosc. W tym roku nie bedziecie musieli przygotowywac koperty ani dla ksiedza ani dla Partii.
- O Matko Boska.
- Tak Pacaniak. Zorientowalismy sie ze to dla was krepujace, nie wiecie ile dac, wstydzicie sie dac zbyt wiele. Dlatego dla waszej wygody od tego roku po prostu bedziemy potracac kolede z waszych poborow. Cieszycie sie?
- Bardzo.
- No!Z Bogiem Pacaniak, z Bogiem. Biegnijcie juz do maszyny. Plan sam sie nie przekroczy!

  kawaly
Mały Giovani, który jest synem szefa sycylijskiej mafii pisze list do św. Mikołaja:
- "Mikołaju! Jak z pewnością wiesz, przez cały rok byłem grzeczny i sprawiłbyś mi wielką przyjemnosć przynosząc kolejkę elektryczną".
W tym momencie koło pokoju chłopca przechodzi ojciec, więc mały Giovani zaczyna pisać list od nowa:
- "Mikołaju, byłem grzeczny, więc przynieś mi dwie kolejki elektryczne".
Ojciec chłopca wchodzi do środka z kilkoma mafiozami, więc Giovani zaczyna pisać list po raz trzeci:
- "Mikołaju, jeśli chcesz jeszcze kiedykolwiek zobaczyć swoją matkę..."
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ksiądz chodzący po kolędzie, dzwoni do drzwi mieszkania.
- Czy to ty, aniołku? - pyta kobiecy głos zza drzwi.
- Nie, ale jestem z tej samej firmy!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po świętach Bożego Narodzenia do psychiatry przychodzi mały Jasio i mówi:
- Panie doktorze, z moim tatą jest coś nie w porządku. Przed kilkoma dniami przebrał się za starego dziadka i twierdził, że nazywa się św. Mikołaj!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jak samobójca spędza święta Bożego Narodzenia?
- Wiesza się na choince.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W wigilię Bożego Narodzenia Fąfarowie słyszą u sąsiadów straszny hałas. Fąfarowa komentuje:
- Albo synek Kowalskich dostał na gwiazdkę bębenek, albo Kowalski zaczął śpiewać kolędy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przyjaciel pyta Fąfarę:
- Jak minęły święta?
- Wspaniale! Żona serwowała mi same zagraniczne potrwy.
- Jakie?
- Barszcz ukraiński, fasolkę po bretońsku, pierogi ruskie i sznycel po wiedeńsku z kapustą włoską.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Biznesmen przed świętami Bożego Narodzenia mówi do żony:
- Kochanie, co mam ci kupić na gwiazdkę?
- Może być jakiś drobiazg. Najlepiej jakieś małe BMW do jazdy po mieście!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Szczęśliwego Nowego Roku!
- Zwariowałeś, w lutym?
- To już luty? Cholera, jeszcze nigdy nie wracałem tak późno z sylwestra...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W grudniu Jasio napisał pocztówkę do Mikołaja:
- "Mikołaju! Mam biednych rodziców. Prosze Cię, przynieś mi rower górski i klocki Lego."
Na poczcie jedna z urzędniczek niechcący przeczytała pocztówkę Jasia. Zrobiło jej się smutno i pokazała ją kolegom z pracy. Wszyscy postanowili zrobić Jasiowi niespodziankę. Złożyli się na klocki Lego i wysłali mu je w paczce. Po świętach ta sama urzędniczka czyta drugi list od Jasia:
- "Mikołaju, dziękuję za klocki. Rower pewnie ukradli na poczcie."
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po pasterce proboszcz pyta organistę:
- Dlaczego kolędę "Lulajże Jezuniu" zagrał pan w rytmie disco polo?
- Żeby Jezusek w kolebce szybciej przestał płakać.
- No tak. Może Jezusek przestał płakać, ale szkoda, że pan nie widział jak ludzie tańczyli przed szopką!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Fąfarowa siedzi w kuchni i przygotowuje potrawy wigilijne. Nagle słyszy głos Jasia dobiegający z pokoju:
- Mamo, choinka się pali!
- Tyle razy ci mówiłam, że nie mówi się "pali", tylko "świeci".
Po chwili:
- Mamo, firanki się świecą!!!

  Ksiądz po kolędzie. Dać ofiarę?
Tak sobie czytam...

Coraz powszechniej krytykowany jest zarówno zwyczaj "chodzenia po kolędzie" księży katolickich, jak i obdarowywania ich podczas tych wizytacji mieszkań pieniędzmi. Sam Kościół zaczyna tego... zabraniać.
Jak pisze dziś krakowska mutacja "Wyborczej", coraz więcej parafii oficjalnie zakazuje pracującym w nim księżom przyjmowania od wiernych pieniędzy podczas dorocznej "wizyty duszpasterskiej". Od kilku lat zasadę tę stosuje cała diecezja opolska. Nowatorskie parafie są też w diecezjach tarnowskiej i krakowskiej. Odgórna reforma występuje rzadko, bowiem 20 procent "koperty" zwyczajowo zabiera kuria. Biskupi pozostawiają więc decyzję w rękach proboszczów.

Tymczasem koperta z "haraczem" kojarzy się wciąż gorzej i gorzej. Niezręcznie jest ją dawać - a jeszcze niezręczniej, podobno, brać. Jak mówi teolog Witold Gawryluk,

Zdarza się, że księża chodzący po kolędzie spotykają się z agresywnym nastawieniem. Nie dziwi mnie, że w końcu sami decydują, by ogłosić z ambony zakaz zabierania pieniędzy podczas wizyty duszpasterskiej. Nie ma wtedy licytacji, kto da więcej, a jeśli ktoś chce wesprzeć parafię, zawsze może dać na tacę.

Pionierami byli tarnowscy księża filipini, którzy cztery lata temu jako pierwsi wystąpili z ideą rezygnacji z obyczaju "koperty". Przed kolędą proboszcz ich parafi wielokrotnie apelował do wiernych, by kopert nie dawać. Oficjalnie chodziło o to, by nie poniżać osób nie mogących Kościoła wspierać. Po prostu - z biedy. Podobnie postępują dziś w Krakowie księża pijarzy. Wiernym się to podoba. Anna Damian, wierna:

To dobry pomysł. Nie ma stresu, że da się za mało. I nikt proboszczowi nie zarzuci, że przychodzi po pieniądze.

Rezygnacja z corocznej "ofiary" stanowi zresztą odzwierciedlenie ogólnego kryzysu, w jakim znajduje się obyczaj przyjmowania księdza "po kolędzie". Od kilku lat kapłani skarżą się, że na chronione osiedla są wręcz nie wpuszczani. Mieszkańcy zamożniejszych domów czasem muszą wręcz sygnalizować chęć przyjęcia księdza. Na wizytę można się umówić telefonicznie.

Wiele mówi już sam fakt upowszechnienia się widoku ministrantów, którzy pukają do drzwi z pytaniem, czy przyjmie się księdza. Kilka lat temu byłoby to nie do pomyślenia. Wszystko to razem czyni z kolędy coraz bardziej upokarzający obowiązek dla duchownych.

"Chodzenie po domach" ciężką pracą było zawsze, a okres kolęd jednym z najtrudniejszych w tym zawodzie. Ale księża zawsze przyznawali, że dało się zarobić. Nastawienie ludzi było też całkiem sympatyczne. Czasami aż za. "Ugoszczonego" należycie dobrodzieja często przychodziło wydobywać potem z zaspy. Od jakiegoś czasu na księży alkoholizm nie patrzy się już jednak przez palce nawet na prowincji.

Wciąż da się zarobić. Tam, gdzie kopert nie zakazano, ludzie dają od 50 do 300 złotych. Tyle że dla "kolędującego" księdza zostaje z tego niewiele. Coraz częściej zdarzają się też koperty... puste. Albo - dla przyzwoitości - z pieczołowicie pociętą gazetą.

Obecnie duchowni skarżą się, że coraz częściej ludzie są na ich przyjęcie nieprzygotowani. Nie ma białego obrusa, nie ma sprzętu - kropidła, świec i krzyża. Gospodarze robią jakieś improwizacje ze świętym obrazkiem i... kadzidełkami. Biblia w domu z reguły jest, ale coraz częściej... darmowa, czyli protestancka, bez kościelnego imprimatur. Jak się zdaje, głęboko religijni Polacy nie widzą różnicy. Zamiast wody święconej jest kranówa. A bywa nawet gorzej.

Zdarzyło mi się już oglądać zafarbowaną na niebiesko wodę święconą. Pani domu stwierdziła, że dodanie barwnika uatrakcyjni ceremonię.

Ku zdumieniu księży ludzie coraz częściej zwyczajnie nie wiedzą, co na kolędę należy mieć i jak się zachowywać. W internecie pojawiają się specjalne poradniki. Zresztą, coraz mniej wiernych w ogóle księdza przyjmuje. W Warszawie już tylko co druga rodzina. Na prowincji oczywiście 100 procent, bo życie religijne jest tu tożsame z towarzyskim i nieprzyjęcie księdza oznaczałoby śmierć cywilną.

W Polsce ludzie mają zwyczajnie coraz mniej czasu. Wyczekiwanie godzinami na pięciominutową, zdawkową wizytę księdza, który nie zna swoich parafian, przestaje im odpowiadać. Rośnie też niechęć do "notesików" i kościelnych kartotek. Ludzie nie chcą być wypytywani - żyją coraz mniej zgodnie z tym, czego Kościół wymaga.

Zresztą, sam Kościół zdaje sobie sprawę, że - jak się wyraził dla "Nie" ksiądz Aleksander Radecki z seminarium we Wrocławiu - poziom wizyt jest żenujący i narasta frustracja - tak wśród wiernych, jak i wśród kleru.

Polska się laicyzuje - ale inaczej niż Europa. Nadal będziemy deklarować szczery katolicyzm i gorące przywiązanie do tradycji przodków. Ale zapomnimy, na czym ona właściwie polega.

źródło: pardon.pl

  AmiK też chce swoją zakładkę :P
Bombelki!!!
odwiedzajcie te strone i podajcie mi swoje maile.
Będe wysyłał (jak zdąrze to jak najwcześniej) Wam podkłady do kolęd...
Może uda mi się nagrac to w audio więc będziecie mogli sobie zrobic próbe beze mnie i przecwiczyć te kolędy... dokłedne instrukcje podam GOSPODYNI:P
co i gdzie śpiewać
I Mam pytanie bo kiedyś miałem tez zrobione aranże do "Gwiazdy Tańczyły" "Maleńki Jezu" "Choinek blask" te trzy mam już gotowe...
Przypomne program do Midi i Karaoke VanBasco jest darmowy i bardzo malutki.
Podkłady jakie dostaniecie przez ten program bedą troszke dziwnie brzmiały... ale przez mój klawisz dzwięk jest (gwarantuje) lepszy!!!NIe zrażajcie się ale w komputerach niestety mamy "cieńkie" karty dzwiekowe:P

Monika albo Anita napiszcie mi czy mogły by byc te moje kolędy... i czy mógłbym cos solo zaspiewać bo mam fajna kolędę NIe odbierzcie tego jako chęci chwalenia sie ale te kolęde kocham bo jest o zmarłych...
Zawsze ja śpiewam... Plisssssssssss Dzieki:)

Fajnie by było jakby mi drugi głoś w refrenie pomógł...

Przyjdź na świat by wyrównać rachunki strat
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole
Jeszcze raz pozwól cieszyć sie dzieckiem w nas
I zapomniec że są puste miejsca przy stole"

to wszystko jesli chodzi o ref w (mojej kolędzie) bądź cie tacy mili:)

własnie szukałem co mam... więc...
na juz z Waszych kolęd mam gotowe:

"Dla Nas"
"Znak pokoju"

Będe myslał jeszzce nad

"Dzisiaj w Betlejem"
"Boże mój"
"wśród nocnej ciszy"
"Cicha noc"

Reszta z powodów technicznych i braku czasu na siedzenie przed kompem...
no i nie ukrywam troszke tez BRAK ZDOLNOŚĆI (ubolewam) jest nie mozliwe... bo występuje zmiana tempa...
Ale pianinem będe w stanie sie dograć... (chyba)

Bardzo wielka tez prośba do Ojca dyrektora...
Miło by było sie spotkać... Zapraszam więc na Kawe i małe przećwiczenie sobie piosenek:P
Tylko że ja mam w pn wt i śr szkołe... i będe w domu dopiero po 22...
Moi rodzice nie będą mieli pretensji o pore. Więc jestem otwarty... czwartek mi odpada:(
a piątek od rana mi pasuje... tylko że zdaje sobie sprawe że Ty Andrzeju pracujesz...
ale jakby była mozliwość to zapraszam:)
U mnie jest sie do czego podpiąć.
więc tylko gitarka była by potrzebna.

Pozdrawiam wszystkich i zmykam komponować
jakkolwiek to brzmi:P

Fajnie by było jakbyście sie zdecydowali na te moje propozycje
bo sa juz gotowe...

Czekam na wiadomości!!!

  Przyznać się do parafii
Przewodnik Katolicki nr 36/2006
Hubert Kubica

Przyznać się do parafii

Jagna mieszka na stałe i pracuje we Wrocławiu. Nigdy nie była jednak w swojej parafii, ponieważ regularnie uczęszcza do kościoła oo. Dominikanów. Kiedy poszła do proboszcza po zaświadczenie o tym, że jest praktykującą katoliczką – bo ma zostać niedługo matką chrzestną – proboszcz odmówił wydania dokumentu, twierdząc, że nie jest jego parafianką.
D. Witkowska
Takie przykłady można by mnożyć. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że parafie mają charakter terytorialny. Obowiązuje zasada: tam, gdzie mieszkam, jest moja parafia, tam powinienem założyć swoją kartotekę i stamtąd przyjmować kolędę.

Jednak sporo osób z różnych powodów nie chodzi na niedzielną Mszę św. do swojej parafii. Jedni lubią kościół mały i przytulny, a tymczasem ich jest wielki. Inni wybierają zabytkowe i piękne świątynie. Jeszcze inni są spragnieni duchowości dominikańskiej. Wszyscy oni zapominają jednak o swojej parafii, za którą są przecież odpowiedzialni w sensie wspólnotowym i materialnym.
Podtrzymać więź z parafią
Pani Teresa przynależy do kościoła Świętej Trójcy w Warszawie przy ulicy Górnośląskiej. Jednak tę świątynię odwiedza bardzo rzadko. – Mieszkam na obrzeżach i do kościoła mam daleko. Poza tym jest on duży i nie czuję się w nim dobrze – mówi. Dosłownie obok jej domu zaczyna się parafia św. Aleksandra, z którą pani Teresa czuje się związana jak z własną. Tam uczęszcza na niedzielną Mszę św. – Znam proboszcza, który jest serdeczny i ciepły, kościół ma swój klimat i atmosferę, a poza tym jest blisko – tłumaczy.

Pani Teresa nie przyjmuje także kolędy, ponieważ nie chodząc do kościoła Świętej Trójcy, nie wie o jej terminach. – Kiedyś poprosiłam o kolędę z parafii św. Aleksandra, ale dowiedziałam się, że muszę mieć pozwolenie z macierzystej parafii – opowiada.

Ten przykład pokazuje całkowity brak świadomości i odpowiedniego podejścia do sprawy przynależności parafialnej. Wszyscy, również ci, którzy nie chodzą do swojego kościoła, powinni czuć się jej członkami. Warto, aby wiedzieli, czym parafia żyje, jakie ma problemy, kto jest jej proboszczem.
Babcia potwierdzi
Jola pochodzi spod Gniezna. Obecnie mieszka u babci w Bydgoszczy. W swojej parafii nie dała się poznać, bo nawet nie założyła kartoteki, regularnie chodzi jednak z babcią do kościoła. – Proboszcz nie chce mi wydać zaświadczenia, że jestem praktykującą katoliczką, ponieważ nie jestem oficjalnie jego parafianką – mówi Jola. Ratunkiem w tej sytuacji... była znana księdzu proboszczowi babcia, która poświadczyła, że Jola rzeczywiście praktykuje. Czy jednak proboszcz może odmówić wydania dokumentu?

Ksiądz nie może poświadczać dokumentu stanu, którego nie jest pewny. Tym bardziej jeśli nie znajduje żadnych znaków, które by za tym stanem rzeczy przemawiały. Jest on pierwszym odpowiedzialnym za życie sakramentalne osób, które zamieszkują na terenie jego parafii. Jeśli ktoś przypomina sobie o niej dopiero, gdy potrzebuje zaświadczenie o tym, że jest praktykującym katolikiem, proboszcz staje przed bardzo trudnym zadaniem. Z jednej strony, tylko on jest upoważniony, aby je wystawić. Z drugiej, nie może tego zrobić na tzw. ładne oczy.
Pochować po katolicku
Dotyczy to także osób zmarłych. Ksiądz posługujący na cmentarzu komunalnym powinien otrzymać zaświadczenie od proboszcza, że zmarły był osobą wierzącą.

Pan Zdzisław mieszkał i umarł w samotności. – Choć rodzina deklaruje, że był osobą wierzącą, to ja nie mam jego kartoteki. Nigdy nie przyjął kolędy ani nigdy nie był w swojej parafii. – Na jakiej podstawie mam wystawić zaświadczenie, że może mieć katolicki pogrzeb, skoro ja nie mam pewności, że był on osobą wierzącą? – opowiada jeden z proboszczów parafii na poznańskim osiedlu. Jeżeli mieszkał sam, to może przychodziła do niego opiekunka albo pielęgniarka, która mogła mnie poinformować o jego chorobie i wtedy przyszedłbym podczas odwiedzin chorych – dodaje z żalem ksiądz.

Brak zainteresowania, wiedzy, nieświadomość, choć częste – to jednak nie jedyne przyczyny niewiedzy o terytorialnej przynależności do parafii. W wielu przypadkach pojawia się problem braku poczucia odpowiedzialności za swoje życie sakramentalne.

Po zaświadczenie do swojej parafii

Z księdzem dr. Janem Glapiakiem, przewodniczącym Referatu Prawnego, Dyscypliny Sakramentów i Sakramentaliów Kurii Metropolitalnej w Poznaniu, rozmawia Hubert Kubica

Jak Kościół podchodzi do sytuacji, gdy ktoś praktykuje w innej parafii niż ta, do której przynależy?

– Kościół mu tego nie zabrania, jednak przypomina, że każdy musi mieć kontakt ze swoją parafią. Parafia zaś jest jednostką terytorialną, to znaczy, że miejsce naszego zamieszkania określa naszą parafialną przynależność. Podkreślam – miejsce faktycznego zamieszkania, a nie zameldowania. Na czele parafii stoi proboszcz i on odpowiada przed Bogiem za powierzonych mu wiernych, zwłaszcza za ich przygotowanie do sakramentów. To właśnie w swojej parafii jesteśmy przygotowywani do sakramentów. Tutaj też zasadniczo te sakramenty przyjmujemy.

Kto wystawia dokument świadczący o tym, że dana osoba jest praktykującym katolikiem? Taki dokument jest potrzebny chociażby w sytuacji, gdy ktoś ma być ojcem lub matką chrzestną.

– Wierny powinien udać się do swego proboszcza. On jest kompetentny do wystawienia takiego zaświadczenia. Podobnie będzie w innych sytuacjach, np. dokument pozwalający na pogrzeb katolicki na cmentarzu komunalnym wystawia proboszcz zmarłej osoby. Jest taka zasada: kto się przyznaje do parafii, do tego przyznaje się parafia.

Czy zatem może się zdarzyć, że proboszcz powie: nie znam pana/pani i nie mogę wystawić zaświadczenia?

– Oczywiście, że może się tak zdarzyć. Jeżeli ktoś nie praktykuje w swoim kościele, tzn. w kościele parafialnym, i po kolędzie księdza nie przyjmuje, nawet nigdy nie zgłosił swojej obecności w biurze parafialnym, to skąd proboszcz ma go znać? Proboszcz, który kieruje wspólnotą widzialną, ocenia według faktów, które są możliwe do sprawdzenia. Tu nie jest tak, jak na spowiedzi, gdzie wystarczy wyznać swoje grzechy, żałować i obiecać poprawę. Spowiednik ocenia sytuację tylko według tego, co usłyszy. Ufa temu słowu i rozgrzesza.

A jeżeli taka osoba pójdzie do parafii, do której nie należy, ale w której regularnie praktykuje?

– Ta parafia nie jest uprawniona do wystawiania dokumentów, o których mówimy. Jeżeli jednak duszpasterz zna tę osobę jako praktykującą w jego kościele, może ten fakt poświadczyć. Prościej jednak będzie powiedzieć swemu proboszczowi, chociażby przy okazji kolędy, że z takich a takich względów chodzę do innego kościoła parafialnego czy zakonnego, a wtedy proboszcz wiedząc o tej sprawie, w razie potrzeby wydania zaświadczenia, wyda je.



Co Wy na to? Jak w Waszym życiu wygląda sprawa parafii?

  Kolędy 2008
Chrystusa Pana sukamy
1. Chrystusa Pana sukamy,
O chtórnym juz pewne mamy
Nowziny, chtórne ty nocy
|: Przysły jakoś, przysły jakoś o północy.

2. Anioł Pański o tem prawziuł,
Pasterzom w polu objawziuł,
Chtórzy straz nocno trzymali
|: I trzód swoich, i trzód swoich psilnowali.

3. W stajni lezy, bo gospody
Ni mógł dostać dla wygody
Stąd w lichym i twardym złobzie
|: Obrał psiersy, obrał psiersy nocleg sobzie.

A spis Bartek
1. A spis Bartek, Symek, Wojtek,
Maciek, Walek, Tomek, Kuba, Stachu?
Ozwijze sie przecie który z was bo umrę od wielkiego strachu.

Ono cuś takiego, jak słońce jasnego świeci na niebie. /bis

2. Obyześ spał, cego wrzescys,
Cy Cię pono niefortuna łupi?
Spis, a gadas, marzy Ci się lada Judas, a Ty bajes głupi.

Zeć się cuś zjawiło, znać Ci się przyśniło, ześ widział słońce /bis

3. Oj, nie spięć ja, mój Wojtalu,
Ani Ci tez lada cego prawię,
Juz to chwila, jak nie przez sen światłość widzę, lec na scernym jawie.

Słysę i śpiewanie i prześlicne granie, hań za górecką. /bis

Zeszliśmy się, bracia
1. Zeszliśmy się, bracia, do tej stajeneczki,
Trzeba by nam zagrać, zaśpiewać pioseneczki.
Wesoło, wesoło przy żłobie Pana, przy żłobie
By mu wdzięczna była nasza witana.

2. Zagrajże ty Kuba, nadmij swe dudeczki
A Ty zaś Romanie, wyśpiewuj piosneczki.
Oj gram, gram co tchu w sobie mam,
Tylko do pomocy drugiego nie mam.

3. Pójdźże ty, Michale, pomóż dudać Kubie,
Michał się rozespał, za włosy się skubie.
Du, du, du, jużci dudkuje,
a swoim dudaniem Kubie wtóruje.

4. Pójdźże ty, Krzysztofie, weź się do oboi,
Aż sobie basetlę nasz Jędrek wystroi.
Brąm, brąm, brąm, mówiły basy,
Wdzięczne, chociaż grube, czyniąc hałasy.

5. Jeszcze nam wrzaskliwej trąby nie dostaje,
Niechajże Dawidek ze swą trąbą staje.
Ra, ra, ra, Dawid na trąbie
Mazurki wycina, kuranty rąbie.

6. A gdyśmy już wreszcie kapelę skończyli,
Pana maleńkiego dosyć nacieszyli.
Przez drogę będziem też grali,
Będziem się cieszyli, głośno śpiewali.

Gore gwiazda Jezusowi w obłoku, w obłoku
Gore gwiazda Jezusowi w obłoku, w obłoku
Józef z Panną asystują przy boku, przy boku

Ref.: Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg Dziecina w Betlejem, we żłobie. / bis

Wół i osioł w parze służą przy żłobie, przy żłobie
Huczą, buczą delikatnej osobie, osobie

Pastuszkowie z podarunki przybiegli, przybiegli
W koło szopę o północy oblegli, oblegli

Jedni pastuszkowie dary oddali, oddali
Drudzy na dudkach wesoło zagrali, zagrali.

Anioł Pański kuranciki wycina, wycina
Stąd pociecha dla człowieka jedyna, jedyna.

Już Maryja Jezuleńka powiła, powiła
Nam wesele i pociecha stąd miła, stąd miła

Słyszę z nieba muzykę
1. Słyszę z nieba muzykę i anielskie pieśni,
Sławią Boga, że się nam do stajenki mieści;
Nie chce rozum pojąć tego,Chyba okiem dojrzy czego, Czy się mu to nie śni.

2. Słyszę z nieba muzykę, jużci to na jawie,
Wyśpiewują o takiej dziwnej Boskiej sprawie,
Że Bóg przyjął stan człowieka, majestatu się wyrzeka, (Panieńskiego łaknie mleka)
Ku ludzkiej naprawie.

3. Skoczmy raźno, kto pierwej do szopy przyskoczy,
Jużci widzę, co nigdy nie widziały oczy:
Wespół bydło z Aniołami bije w ziemie kolanami i w żłóbek się tłoczy.

4. A kto moje bydlęta nauczył mądrości
Kto im podał do serca naukę miłości
Iż do Dzieciny maleńkiej i do jego matuleńki padły w uprzejmości

6. Przecież moje bydlęta klękają w tej dobie,
Cóż się dziwię, Bóg stanął w dziecięcej osobie:
O piękności w ludzkiem ciele, o ciałeczko jako wiele magnesu jest w Tobie,

8. Pozwól że mi, Mateńko szczęśliwa i święta,
Wziąć na ręce Syneczka, aby te rączęta,
Duszę moją zachęciły i z więzienia uwolniły, zdjąwszy z onej pęta.

Życzenia świąteczne
Za kolędę dziękujemy, szczęścia, zdrowia wam życzymy, wam życzymy.
Abyście tu długo żyli, a po śmierci w niebie byli, w niebie byli.
Gdzie jest Józef i Maryja, tam się wszystko złe przemija, złe przemija.
Przemija się złe na dobre, a nastają czasy szczodre, czasy szczodre.
Tak nam Boże dej, tak nam Boże dej.
Byście byli weseli, weseli jako w niebie anieli, anieli cały boży rok, cały boży rok.
Niech w tym domu szczęście i weselej będzie.
Przyjdziemy tu znowu za rok po kolędzie. / bis.

Mości gospodarzu (sł. XVII/XVIII w.)
Mości gospodarzu, domowy szafarzu! Każ stoły nakrywać i talerze zmywać;
Każ dać obiad hojny, boś pan bogobojny. Hej kolęda, kolęda!

Kaczka do rosołu, sztuka mięsa z wołu, Z gęsi przysmażanie, zjémy to, mospanie.
I cząber zajęcy, i do niego więcéj. Hej kolęda, kolęda!

Jędyk do podléwy, panie miłościwy; I to czarne prosię, pomieści i to się.
Każ upiéc pieczonki, weźmiem do kieszonki. Hej kolęda, kolęda!

Mości gospodarzu, domowy szafarzu. Nie czekaj ruiny, daj połeć słoniny!
Dla większej ochoty daj czerwony złoty! Hej, kolęda, kolęda!

Albo talar bity boś pan wyśmienity Daj i buty stare, albo nowych parę,
Daj i żupan stary i grosik do fary, Hej, kolęda, kolęda!

Mości gospodarzu, domowy szafarzu! Każ spichrze otworzyć i miechy nasporzyć,
Żyta ze trzy wory i wołu z obory. Hej, kolęda, kolęda!
Chleba pytlowego i masła do niego, Jagły jeśli macie, to nam korzec dacie,
Tatarki na kaszę, kocham przyjaźń waszę. Hej, kolęda, kolęda!

Grochu choć pół woru z tutejszego dworu, Na mąkę pszenicy, zjemy społem wszyscy,
Owsa ze trzy miary dla wiekszej ofiary. Hej, kolęda, kolęda!

Mościa gospodyni, domowa mistrzyni, Okaż swoją łaskę, każ dać masła faskę.
Jeżeliś nie sknera, daj i kopę sera. Hej, kolęda, kolęda!

Mościa gospodyni, domowa mistrzyni, Okaż swoją łaskę, każ upiec kiełbaskę,
Którą, kiedy zjemy, to podziękujemy. Hej, kolęda, kolęda!

Bóg się rodzi, …
Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony.
Ogień krzepnie, blask ciemnieje ma granice nieskończony.
Wzgardzony, okryty chwałą, śmiertelny król nad wiekami,
A słowo ciałem się stało i mieszkało między nami.

Cóż masz niebo, nad ziemiany, Bóg porzucił szczęście swoje.
Wszedł między lud ukochany, dzieląc z nim trudy i znoje.
Niemało cierpiał, niemało, żeśmy winni byli sami.
A słowo ciałem się stało i mieszkało między nami.

W nędznej szopie urodzony, żłób Mu za kolebkę dano.
Cóż jest czym był otoczony? Bydło pasterze i siano.
Ubodzy, was to spotkało, witać Go przed bogaczami.
A słowo ciałem się stało i mieszkało między nami.

Podnieś rękę boże dziecię, błogosław ojczyznę miłą.
W dobrych radach, w dobrym bycie, wspieraj jej siłę swą siłą.
Dom nasz i majętność całą i wszystkie wioski z miastami.
A słowo ciałem się stało i mieszkało między nami.